Praca i finanse

UK będzie pierwszym krajem G7, który popadnie w recesję i ostatnim, który się z niej wydostanie. Przyszłość rysuje się ponuro

Fot. Getty

UK będzie pierwszym krajem G7, który popadnie w recesję i ostatnim, który się z niej wydostanie. Przyszłość rysuje się ponuro

UK wchodzi w recesję

W przeddzień szczytu G20, który odbędzie się na indonezyjskiej wyspie Bali, ekonomiści rysują ponurą przyszłość dla Wielkiej Brytanii. Bazując na danych gospodarczych analitycy nie mają już wątpliwości, że Wielka Brytania będzie pierwszym krajem z grupy G7, który popadnie w recesję i ostatnim, który się z niej wydostanie.

Wyniki gospodarcze Wielkiej Brytanii daleko za największymi gospodarkami świata

Brytyjska gospodarka już dawno nie była w tak opłakanym stanie. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, a do tego Brexit i katastrofalna reakcja rynków na mini-budżet ogłoszony przez kanclerza Kwasiego Kwartenga – to wszystko sprawiło, że  gospodarka UK znajduje się obecnie daleko w tyle za największymi gospodarkami świata – gospodarkami Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Francji, Kanady, Japonii i Włoch. Po publikacji danych dotyczących wzrostu PKB za trzeci kwartał tego roku (lipiec – wrzesień 2022), ekonomiści z prestiżowej firmy konsultingowej Pantheon Macroeconomics nie mają wątpliwości, że Wielka Brytania będzie pierwszym krajem z grupy G7, który popadnie w recesję i ostatnim, który się z niej wydostanie. „Wielka Brytania jest w tyle wśród gospodarek G7 i coraz bardziej się od nich oddala. (…) PKB [UK] spadło o 0,2 proc. kwartał do kwartału w III kwartale, podczas gdy we Francji wzrosło o 0,2 proc., w Niemczech o 0,3 proc., w Kanadzie o 0,4 proc., we Włoszech o 0,5 proc., a w Stanach Zjednoczonych o 0,6 proc.” – czytamy we fragmencie raportu. 

Przyszłość dla pozostałych dużych gospodarek jest znacznie mniej ponura

Niestety, ekonomiści Pantheon Macroeconomics nie mają dla Wyspiarzy dobrych wieści – perspektywy gospodarcze dla „większości innych krajów europejskich są lepsze” niż dla Wielkiej Brytanii. A przecież to tylko potwierdzenie ostrzeżenia, które niedawno przyszło ze strony Banku Anglii, a w którym ekonomiści mówili o czekającej Wielką Brytanię dwuletniej recesji. „Polityka fiskalna nie jest zaostrzana przez większość państw członkowskich UE, a Europejski Bank Centralny wydaje się gotowy podnieść stopę depozytową do zaledwie 2,5 proc., czyli znacznie poniżej 4 proc. szczytu, jaki przewidujemy dla stopy bazowej Bank of England” – informuje Pantheon. A dalej czytamy: „Gospodarstwa domowe w Wielkiej Brytanii są również bardziej zadłużone niż gospodarstwa domowe w całej UE i muszą refinansować więcej w następnym roku niż ich zagraniczni odpowiednicy. W związku z tym spodziewamy się, że Wielka Brytania jako pierwsza wejdzie w recesję i jako ostatnia z niej wyjdzie”.

Rząd jest na drodze do zrównoważenia finansów publicznych?

W drodze na szczyt największych gospodarek świata G20 Rishi Sunak powiedział dziennikarzom, że zadaniem jego rządu jest teraz ustabilizowanie finansów publicznych – zwłaszcza po gwałtownej reakcji rynków na mini-budżet ogłoszony przez Kwasiego Kwartenga z końcem września, a który przewidywał obniżenie podatków w wysokości £45 mld. – Sytuacja finansowa się ustabilizowała, ponieważ ludzie oczekują, że rząd podejmie decyzje, które sprowadzą nasze finanse publiczne na zrównoważoną trajektorię, a zadaniem rządu jest wywiązanie się z tego. I to właśnie zrobi kanclerz [Jeremy Hunt] – zaznaczył premier, zapowiadając jednocześnie ogłoszenie jesiennego budżetu w czwartek 17 listopada. Premier dodał także, że jest świadomy tragicznej sytuacji w kraju, gdzie PKB skurczył się właśnie o 0,2 proc., co jest oznaką początku recesji. Ale też Sunak podkreślił, że Wielka Brytania musi „spełniać oczekiwania rynków międzynarodowych”, a rząd musi teraz położyć solidne fundamenty pod wzrost gospodarczy, aby w przyszłości można było obniżyć podatki. – Częścią naszej pracy jest nie tylko przywrócenie stabilności systemu, co zrobimy, ale także stworzenie podstaw dla odbudowy i wzrostu gospodarki. W ten sposób będziemy mogli z czasem obniżyć podatki i wspierać usługi publiczne. I o tej stronie równania również usłyszycie od kanclerza [Jeremy'ego Hunta] – doprecyzował premier w drodze do Indonezji. 

Sytuacja w finansach publicznych UK jest zła

Nikt już na Wyspach nie wątpi, że sytuacja w finansach publicznych jest zła. Ale o ile rząd Liz Truss postawił na obniżenie podatków i pobudzenie w ten sposób gospodarki, to kanclerz Jeremy Hunt najprawdopodobniej zdecyduje się na coś zgoła odwrotnego. Z nieoficjalnych informacji napływających z Ministerstwa Skarbu wynika, że sytuacja w finansach publicznych jest tak ponura, że jedynym ratunkiem, by ją naprawić, będzie obecnie podwyżka podatków. „Wszyscy będą musieli zapłacić wyższe podatki” – progi podatku dochodowego mogą zostać zamrożone nawet do 2028 r., a rząd nie da emerytom gwarancji, że emerytura państwowa będzie rosnąć wraz z inflacją – to tylko niektóre założenia nowego budżetu, które nieoficjalnie wyciekły do mediów w zeszłym tygodniu. – Będzie ciężko. Prawda jest taka, że wszyscy będą musieli płacić wyższe podatki, jeśli mamy utrzymać usługi publiczne – powiedział anonimowo przedstawiciel Skarbu Państwa. 

Progi podatkowe pozostaną zamrożone na dłużej?

Do dziury w brytyjskich finansach publicznych doprowadziły zarówno przeróżne programy pomocowe z czasów pandemii Covid-19, jak i dotowanie gospodarstw domowych w związku z galopującą na Wyspach inflacją. Dziura w finansach szacowana jest przez ekspertów the Resolution Foundaton na £40 miliardów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Jeremy Hunt i Rishi Sunak planują zamrozić kwotę wolną od podatku do 2028 roku, która dziś wynosi £12 570 (zgodnie z wcześniejszą decyzją rządu Borisa Johnsona, kwota ta miała pozostać zamrożona do 2026 roku). Jednocześnie nowy rząd chce utrzymać podwyższoną stawkę ubezpieczenia społecznego National Insurance Contributions, pozostawiając kwotę wolną od składek również na poziomie £12 570. To wszystko oznacza, że miliony Brytyjczyków jeszcze przynajmniej przez kilka lat będą musiały oddawać 20 proc. w ramach podatku dochodowego po przekroczeniu progu £12 570 i będą musiały powyżej tej kwoty odprowadzać składki NI w wysokości 13,25 proc. (zamiast niedawnych 12 proc.) i 3,25 proc. (zamiast niedawnych 2 proc.) od zarobków powyżej £4 189 miesięcznie. Z kolei podatnicy z pensją przekraczającą £50 270 będą nadal musieli uiszczać 40 proc. w ramach podatku dochodowego od każdej kwoty zarobionej ponad ten próg. 

 

 

 

Podwyżki płac w sektorze publicznym zostaną zahamowane?

Z informacji, do których dotarł dziennik „The Times” wynika także, że podwyżki płac w sektorze publicznym mogą zostać ograniczone do zaledwie 2 proc. w roku podatkowym 2023/24. A to zapewne wywołałoby furię wśród wielu Wyspiarzy i doprowadziłoby do powszechnych strajków, przy inflacji już oscylującej wokół 10 proc. 

Niestety w tym samym czasie fundacja the Resolution Foundation ostrzega, że w przyszłym roku liczba bezrobotnych w UK wzrośnie o około pół miliona z uwagi na nieudolne zarządzanie gospodarką przez torysów. Eksperci fundacji oczekują, że rząd poinformuje teraz mieszkańców UK w swoich oficjalnych prognozach o skali przewidywanej na Wyspach recesji. Think tank ostrzega także, że rząd ograniczy wzrost gospodarczy, jeśli zdecyduje się na cięcia wydatków publicznych. James Smith z the Resolution Foundation nie ma wątpliwości, że najbliższe miesiące będą trudne dla wszystkich. – Podczas gdy ostatnio skupiono się na naprawie Truss-konomii [decyzji gospodarczych podjętych przez Liz Truss – przyp.red.], to głównym problemem pozostaje słabszy wzrost, wyższe koszty pożyczek i kosztowne obniżki podatków, które pozostawiły dziurę fiskalną w wysokości co najmniej 40 miliardów funtów. Historia mówi nam, że będzie się to wiązało z cięciami w inwestycjach publicznych, które można łatwo ogłosić, ale które w dłuższej perspektywie ograniczą wzrost. Prawdopodobne są również dalsze oszczędności na usługach publicznych, ale istnieją ograniczenia co do tego, jak duże mogą one być, ponieważ usługi publiczne już stoją w obliczu cięć o 22 miliardy funtów przez wysoką inflację. Rzeczywistość jest więc taka, że w jesiennym oświadczeniu czekają nas prawdopodobnie podwyżki podatków, a nie tylko cięcia wydatków – zaznaczył Smith.
 

Zajrzyj także na naszą główną stronę: PolishExpress.co.uk  będzie nam miło!

Artykuły polecane przez PolishExpress.co.uk:

Ryanair przywrócił popularną trasę między Polską a UK. Obłożenie od razu było duże

Rekordowy wzrost cen artykułów spożywczych w UK w październiku 2022 – o ile płacimy więcej za jedzenie?

Brytyjczycy zawyżają koszty eksploatacji urządzeń domowych. Wyjątek stanowi ogrzewanie

author-avatar

Marek Piotrowski

Zapalony wędkarz, miłośnik dobrych kryminałów i filmów science fiction. Chociaż nikt go o to nie podejrzewa – chodzi na lekcje tanga argentyńskiego. Jeśli zapytacie go o jego trzy największe pasje – odpowie: córka Magda, żona Edyta i… dziennikarstwo śledcze. Marek pochodzi ze Śląska, tam studiował historię. Dla czytelników „Polish Express” śledzi historie Polaków na Wyspach, które nierzadko kończą się w… więzieniu.

Przeczytaj również

Ostrzeżenie dotyczące podróży do Egiptu, Maroka i TunezjiOstrzeżenie dotyczące podróży do Egiptu, Maroka i TunezjiNa co musisz zwrócić uwagę podpisując umowę o pracę w Holandii?Na co musisz zwrócić uwagę podpisując umowę o pracę w Holandii?Pasażer złamał nogę w samolocie przez silne turbulencjePasażer złamał nogę w samolocie przez silne turbulencjeJeden ze sklepów Tesco sprawdza klientów przed wpuszczeniem ich do środkaJeden ze sklepów Tesco sprawdza klientów przed wpuszczeniem ich do środkaPolicja w kryzysie – nikt nie chce pracować w Met PolicePolicja w kryzysie – nikt nie chce pracować w Met PolicePopularny kurort nadmorski chce wprowadzić podatek turystycznyPopularny kurort nadmorski chce wprowadzić podatek turystyczny
Obserwuj PolishExpress.co.uk na Google News, aby śledzić wiadomości z UK.Obserwuj