wasze sprawy

Wyjechał chłop, wrócił kaleka, czyli uważaj Polaku na budowie!

Polish Express
Polish Express logo

Wyjechał chłop, wrócił kaleka, czyli uważaj Polaku na budowie!

Dla brytyjskich pracodawców Polak to tania i sprawdzona siła robocza. Emigranci pracują dużo i za niskie stawki. W wielu przypadkach kończy się to utratą zdrowia, a nawet śmiercią. Od października w Londynie rusza kampania Państwowego Instytutu Bezpieczeństwa Pracy, który zamierza uświadamiać Polaków, jak ważne jest przestrzeganie przepisów BHP na budowach.

 

Marzec 2005 roku, późne popołudnie. Na ogromnej budowie w północnym Londynie pracuje 33-letni Paweł Szczotka. Jest na zmianie z hinduskim kolegą. Gołymi rękami przesuwają przez metalowe rusztowanie płytę betonu. Kiedy się zacina, Szczotka bez zastanowienia wsuwa się pod konstrukcję i próbuje ją odblokować. Niezabezpieczona, dwutonowa płyta wali się na Polaka. Przed oczami przelatuje mu całe życie. Ma szczęście. Udaje mu się przeżyć...
Osierocił trójkę dzieci…
Miesiąc temu, po kilku latach procesu, Paweł dostał od pracodawcy kilkadziesiąt tysięcy funtów odszkodowania. Werdykt sądu? Brak odpowiedniego sprzętu, pracownicy nie mieli szkoleń BHP. Pieniądze z Wysp pójdą na remont dwupokojowego mieszkania na drugim piętrze gdańskiego blokowiska, gdzie Paweł mieszka teraz z rodziną. – „Wyjechał młody, silny chłop, wrócił kaleka” – narzeka żona. W bloku nie ma podjazdu dla wózków inwalidzkich, więc Szczotka siedzi całe dnie w domu. Dla dwójki dzieci to już nie ten sam ojciec, co przed wypadkiem.
Jeszcze mniej szczęścia niż Paweł miał Zbigniew Świrzyński, 35-letni stolarz z Liverpoola. O jego śmierci w styczniu 2007 roku mówiło całe miasto. Dlaczego? To był jego pierwszy dzień pracy. Duża budowa w centrum miasta. Kiedy urwała się część dźwigu i spadła prosto na Polaka, zleciało się mnóstwo gapiów. Maszyna zmiażdżyła mu ciało. – Żal było patrzeć. Osierocił trójkę dzieci – przypomina sobie Marian, jeden kolegów z budowy, dzisiaj na rencie w Polsce.
Wizytówka z BHP
Na budowach w całej Wielkiej Brytanii pracują tysiące Polaków. Wielu z nich tak jak Szczotka i Świrzyński – bez koniecznych zabezpieczeń, szkoleń, odpowiedniego sprzętu. Wysoką skalę wypadków wśród emigrantów dostrzegł ostatnio Państwowy Instytut Bezpieczeństwa Pracy (HSE– Health and Safety Executive), instytucja rządowa kontrolująca przestrzeganie przepisów BHP przez firmy. Dlatego od października rusza w Londynie specjalna kampania skierowana do Polaków.
- Będziemy spotykać się z polskimi budowlańcami i tłumaczyć im, jak ważne jest bezpieczeństwo w pracy. Taka świadomość często może uratować życie - tłumaczy Bartek Zdrowowicz, jeden z oficerów pracujących nad projektem. Częścią kampanii będą, więc wykłady i spotkania, a także plakaty i ulotki, zachęcające do zgłaszania nieprawidłowości na budowach. - Będziemy rozdawać specjalną kartę bezpieczeństwa - taką wizytówkę z najważniejszymi przepisami BHP, (które jak podaje portal www.odszkodowania.co.uk mozna znaleźć także na wielu polskich stronach w internecie) oraz numerem polskiej infolinii i adresem emailowym, na które można zgłaszać pytania i problemy - dodaje Polak.
Polacy giną pierwsi
HSE nie podaje oficjalnych statystyk dotyczących wypadków wśród emigrantów. Jednak Brytyjskie Centrum Społecznej Odpowiedzialności i kancelaria Irwin Mitchell opublikowały niedawno raport, z którego wynika, że pracownicy zagraniczni są ofiarami nawet dwudziestu procent wszystkich wypadków. A jedna trzecia śmiertelnych ofiar wśród emigrantów to właśnie Polacy.
- Badanie, które przeprowadziliśmy daje dużo do myślenia. Na 46 śmiertelnych wypadków, większość poszkodowanych to Polacy. Dlatego apelujemy do pracodawców o większą odpowiedzialność. Tu w grę wchodzi ludzkie życie - mówi Ian Bailey, prawnik z Irwin Mitchell.
Jednym z klientów kancelarii jest 35-letni Jarek z Opola, który od roku czeka na wynik śledztwa prowadzonego przez inspekcję pracy. Polak pracował w małej firmie budowlanej pod Londynem. Razem z kilkoma innymi mężczyznami zajmował się montażem metalowych konstrukcji.
- Bez przerwy coś się robiło na drabinach, bez asekuracji. Kiedy spadłem z prawie dwóch metrów, myślałem, że to nic takiego. Ale uszkodziłem kolano i od roku chodzę o kulach. Jestem bez pracy, żyję z zasiłku - opowiada dziś Jarek. Boi się podać nazwisko. Jak mówi, szef od miesiąca wywiera na nim presję, żeby odszedł z pracy. - Formalnie jestem na zwolnieniu zdrowotnym. Ale ciągle słyszę: „Nagadałeś na nas do prawników, to po co tu jeszcze siedzisz. Zwolnij się, wstydu nie masz”. Taka kara za to, że zgłosiłem się po odszkodowanie - kwituje z przygnębieniem.
Tani jak Polak
Ian Bailey twierdzi, że strach zamyka usta połowie poszkodowanych. - Ci, którzy do nas docierają to wierzchołek góry lodowej. Tysiące wypadków przechodzą niezauważone. Polacy nie znają angielskiego, albo boją się zwolnienia. A czasem po prostu nie wiedzą, że coś im się od firmy należy - opowiada prawnik.
Krzysztof Ruszyński, prezes Stowarzyszenia Techników Polskich w Wielkiej Brytanii i właściciel firmy budowlanej, twierdzi, że sytuacja będzie się tylko pogarszać. Powód? W branży dzieje się coraz gorzej, deweloperzy tną więc koszty, gdzie się da. A najłatwiej jest oszczędzić na BHP. Zwłaszcza, że - jak uważa wielu brytyjskich kontraktorów - Polak jest dobry, bo pracuje dużo i tanio.
- Jeśli budowlaniec ma się wpinać i wypinać z szelek zabezpieczających co pięć minut, będzie pracował nawet dwie godziny dłużej. A kontraktor na tym straci. Na angielskich budowach nagminnie łamie się, więc zasady higieny pracy. 300-kilogramowe szyby nosi czwórka robotników, a nie ósemka. A o nieszczęście nietrudno - opowiada Ruszczyński.

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK