historie

„Kaczor Donald” z polskiego dywizjonu

Polish Express
Polish Express logo

„Kaczor Donald” z polskiego dywizjonu

Chyba trudno znaleźć barwniejszą postać - nie tylko w polskim lotnictwie - od Jana Zumbacha. W czasach II wojny światowej był jednym z najwybitniejszych asów alianckiego lotnictwa, a jego życiorys to nieustające pasmo przygód.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Czy Sikorskiego zabili Polacy? >>

Na początek imponująca lista zasług: Jan Zumbach odznaczony był Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari, czterokrotnie Krzyżem Walecznych i dwukrotnie Distinguished Flying Cross - jako jeden z pięciu pierwszych Polaków. Zasłynął również jako posiadacz niezwykłych samolotów: od wiosny 1942 r. na jego Spitfire’ach pojawiały się zawsze: godło osobiste - Kaczor Donald, krzyże oznaczające zwycięstwa powietrzne, szachownica i godło „kościuszkowskie”. Mówiono o nim, że potrafiłby polecieć nawet na drzwiach od stodoły.

Przepłynął z Rumunii do Francji
Urodził się 15 kwietnia 1915 r. w Ursynowie, który podówczas był przedmieściem Warszawy. Jego dziadkowie byli Szwajcarami, ale pod koniec XIX wieku postanowili wyemigrować do Polski. Kiedy Janek miał siedem lat, przeprowadził się wraz z rodzicami do Brodnicy na Pomorzu. Początkowo uczył się prywatnie, a po ukończeniu kursów podstawowych kontynuował naukę w gimnazjum. Po zdaniu matury zdecydował się na karierę wojskową, a ściślej: chciał zostać lotnikiem. Trafił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. W 1938 roku był już podporucznikiem, pilotem myśliwców. Na kilka miesięcy przed wybuchem wojny Zumbach miał wypadek podczas ćwiczeń. Okres rekonwalescencji spędzał w Zaleszczykach koło granicy rumuńskiej i tam zastała go II wojna światowa. Próbował odszukać swoją eskadrę, ale bezskutecznie. Postanowił więc dostać się do Rumunii, gdzie internowano sporo polskich wojskowych. Przez Bukareszt dojechał do rybackiego portu Balcik nad Morzem Czarnym skąd na pokładzie greckiego statku „St. Nicolas” odpłynął do Bejrutu. Tam przesiadł się na francuski „Ville de Strasburg” i na jego pokładzie dotarł do Marsylii.

Dowodził kluczem myśliwskim
We Francji przeszkolił się na myśliwcu typu MS-406 i oczekiwał na przydział do polskiej jednostki myśliwskiej. W połowie maja 1940 r. został włączony w skład tzw. klucza kominowego mjr. Zdzisława Krasnodębskiego, tam latał na różnych typach myśliwców i brał udział w patrolach. Dowództwo zauważyło jego talent i powierzono mu misję stworzenia klucza myśliwskiego. Dostał wówczas do dyspozycji francuskich pilotów oraz cztery myśliwce Arsenal VG-33 i udał się do Clermont. Tam rozkazano mu, by skierował się do Bordeaux. Z tego właśnie lotniska wykonał ostatni lot bojowy we Francji, ponieważ francuski dowódca skonfiskował mu samolot. 19 czerwca wsiadł na pokład „Kmicica”, który parę dni potem zawinął do Plymouth.

Piął się po szczeblach
Na Wyspach trafił do świeżo formowanego Dywizjonu Myśliwskiego im. Tadeusza Kościuszki. Przeszkolił się na Hurricane’ach i na początku września rozpoczął loty bojowe. Na pierwszy sukces nie musiał czekać długo - już po dwóch dniach dokonał zestrzelenia dwóch niemieckich maszyn typu Dornier 215. Ogółem w czasie bitwy o Anglię zanotował na swym koncie siedem udanych walk.
Zimą 1941 roku odszedł na odpoczynek, z którego wrócił w marcu 1942. i został dowódcą eskadry „A”. W maju objął dowództwo „Kościuszkowców”. Pod koniec roku odszedł na odpoczynek jako oficer łącznikowy do sztabu 9 Grupy Myśliwskiej. Po powrocie trafił na kurs w Wyższej Szkole Lotniczej w Eddleton w Szkocji, po ukończeniu którego został dowódcą 3 Skrzydła Myśliwskiego. Następnie dowodził 133 Skrzydłem Myśliwskim (dywizjony 306, 315 i norweski 129 squadron). Wieczorem 7 kwietnia 1945 r., podczas powrotu z lotniska polowego, zabłądził i swym sztabowym Austerem przeleciał linię frontu. Z braku paliwa lądował przymusowo w przygodnym terenie i został wzięty do niewoli. Do końca wojny pozostawał pod strażą żołnierzy niemieckiej marynarki wojennej - Kriegsmarine. Po kapitulacji III Rzeczy otrzymał przydział do Blackpool. Do rozwiązania Polskich Sił Powietrznych nie miał przydziału do polskich dywizjonów.

Szmugler i najemnik
Powojenne losy tej niezwykłej postaci są równie barwne co wojenne. Jesienią 1946 r. Zumbach zdemobilizował się jako polski major i angielski Wing Commander, po czym wyjechał do Szwajcarii jako jej obywatel Jean Zumbach. Założył tam firmę Flyaway Ltd., która zajmowała się transportem powietrznym. Z czasem jednak stała się ona przykrywką dla przemytniczej działalności Zumbacha - szmuglował m.in. zegarki szwajcarskie do Anglii, złoto do Palestyny, papierosy do Włoch. Przemyt nie przyniósł Zumbachowi oczekiwanych zysków, okradli go wspólnicy, musiał także parokrotnie płacić grzywnę za nielegalny przewóz towarów. W 1955 r. otworzył w Paryżu dyskotekę. Na początku 1962 r. dał się zwerbować jako najemnik do wojsk afrykańskiej prowincji Katangi, która poprzez wojnę domową dążyła do secesji od Konga. Do końca wojny latał bojowo na przestarzałych maszynach cywilnych i treningowych, bombardując i ostrzeliwując kongijskie oddziały. Parokrotnie napotykał w powietrzu myśliwce ONZ Saab F-22 ze szwedzkimi pilotami, jednak odrzutowce nie atakowały go. Po klęsce wojsk Katangi wrócił do Francji i zajął się prowadzeniem restauracji. W 1967 r. ponownie wyjechał do Afryki, tym razem do Biafry, prowincji Nigerii żądającej niezależności. Przez około rok latał w jej skromnych siłach powietrznych, składających się (jak poprzednio w Katandze) z przestarzałych samolotów niebojowych, po czym wrócił do Francji i znów zajął się statecznym biznesem w branży gastronomiczno-rozrywkowej.
Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych spisał książkę wspomnieniową, która ukazała się w czterech językach: niemieckim, francuskim, angielskim i polskim („Ostatnia walka”, 2000 r.).

Janusz Młynarski

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Czy Sikorskiego zabili Polacy? >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK