temat numeru

Drwiący uśmiech Tomczaka?

Polish Express
Polish Express logo

Drwiący uśmiech Tomczaka?

Od pięciu lat mamy okazję śledzić losy polskiego studenta prawa, Jakuba Tomczaka, który został skazany przez brytyjski sąd na podwójne dożywocie za brutalne zgwałcenie kobiety. Coraz bardziej kontrowersyjne staje się jednak podejście do sprawy brytyjskich władz, którym wystarczyły niejednoznaczne poszlaki do wydania rygorystycznego wyroku.

 

Metoda prawidłowego wyciągania wniosków, która wielu z nas może się kojarzyć z wyspiarskim krajem głównie za sprawą literatury detektywistycznej na czele z błyskotliwą postacią Sherlocka Holmesa czy powieściami Agathy Chrisie, okazuje się w rzeczywistości odbiegać od profesjonalizmu.

Wyrobione w nas przekonanie o analitycznym umyśle nie tylko „angielskiego detektywa”, ale także brytyjskich filozofów, wydaje się nie przekładać na wymiar sprawiedliwości. Polacy narzekają na prawo w ojczystym kraju, które często okazuje się za mało restrykcyjne.

Natomiast w Wielkiej Brytanii możemy czuć się pod tym względem jeszcze bardziej zawiedzeni, gdyż staje się ono - szczególnie wobec nas, Polaków - wyjątkowo surowe. Do jednej z najbardziej kontrowersyjnych historii ostatnich lat należy sprawa Jakuba Tomczaka, oskarżonego o brutalny gwałt.

Gdyby wina została mu udowodniona w sposób niebudzący zastrzeżeń, sama kara nie wywołałaby zapewne sprzeciwu. Problem polega jednak na tym, że dowody w sprawie zaliczyć można do dość „mglistych” i niejednoznacznych.

Argumentacja oskarżycieli

Jedną z wystarczających poszlak do wydania wyroku było nagranie z monitoringu miejskiego, które nie dość, że nie należy do wyraźnych, nie ukazuje również momentu przestępstwa. Widać na nim podejrzanego - najprawdopodobniej Tomczaka – oddalającego się od swojej grupy znajomych.

Jak później wyjaśnił, wstąpił do hotelu, w którym pracował (co poświadczył także jego kolega), aby kupić papierosy. W czasie jego nieobecności doszło w okolicy do wyjątkowo brutalnego gwałtu na 48-letniej kobiecie. Nagranie w połączeniu z „dedukcją” śledczych wskazały jasno na Tomczaka jako sprawcę.

Kolejnym dowodem, który ławnicy uznali za niepodważalny do wydania skazującego wyroku, był wynik badań DNA. Okazało się, że próbki pobrane z ciała ofiary były zgodne z materiałem genetycznym Tomczaka.

Autorytet nauki staje się w tej kwestii niepodważalny i najprawdopodobniej większość z nas przyklasnęłaby wyrokowi, gdyby po pewnym czasie nie wyszły na jaw błędy popełnione przez specjalistę sądowego, dr. Jhetama, badającego próbki DNA.

Analiz nie przeprowadzono bowiem rzetelnie, a próbka pobrana od Tomczaka nie była identyczna z tą, jaką znaleziono na ciele zgwałconej kobiety. Różnica była drobna, ale w tym przypadku znacząca.

Podstawowy argument w sprawie stał się tym samym niewiarygodny i powinien być wystarczającym powodem do zweryfikowania wyroku. Jedyną rzeczą, którą w zaistniałej sytuacji zrobiły brytyjskie władze, było ukaranie dr Jhetama odpowiedzialnego za błędne przeprowadzenie analiz. Okazało się, że brakiem profesjonalizmu wykazał się on już przy pobraniu próbek z ciała zgwałconej kobiety.

Zrobił to bowiem dopiero dwa dni po doznaniu przez nią obrażeń, a powinien je pobrać natychmiast. Niestety nie opisał on również żadnych urazów ofiary.

Dlaczego nie wznowiono procesu?

Ujawnienie błędów w badaniach materiału dowodowego powinno prowadzić do zmiany samych wniosków, które zostały wyciągnięte na jego podstawie.

Tak się jednak nie stało. A w tej - i tak już dość skomplikowanej historii - pojawił się kolejny ciekawy motyw. Sam Tomczak konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

W jednym z wywiadów mówi nawet: „Zostałem skazany przed procesem, zanim jeszcze ława przysięgłych weszła na salę. Osądziły mnie media w Anglii. Myślę, że znalazłem się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie, który jednak bardzo pasował angielskiej policji. Oni chcieli po prostu jak najszybciej zamknąć tę sprawę.”

 
Kto jest kozłem ofiarnym?

Jak się okazuje, 48-letnia ofiara gwałtu była cywilnym pracownikiem miejscowej policji, a jej mąż, z którym żyła w separacji, był w tym mieście policjantem. Kontekst ten nie wydaje się wcale bez znaczenia.

Dodatkową kwestią, która w innym świetle stawia sprawę, stał się coraz bardziej nagłaśniany w mediach negatywny stosunek do imigrantów. Wskazywanie na wysoki poziom przestępczości wśród przybywających na Wyspy obcokrajowców nie należy do czynników sprzyjających integracji. Na tym osadza się nie tylko polityka obecnego rządu w Wielkiej Brytanii.

Także wśród mieszkańców lokalnych społeczności szukanie sobie kozłów ofiarnych stanowi rodzaj łatwego „odreagowania”. Sama presja brytyjskich mediów, które są przecież „głosem ludu” i domagały się ukarania domniemanego sprawcy, również nie pozwoliła na weryfikację dowodów w sprawie. 

Kontekst polski

Z uwagi na to, że brytyjskie służby w przypadku Tomczaka trudno uznać za niezawodne i obiektywne, strona polska mogła przejąć jego sprawę. Zdała się jednak całkowicie na brytyjski wymiar sprawiedliwości, zgodnie z orzeczeniem którego polski student odsiaduje „podwójne dożywocie” w Gębarzewie.

W ubiegłym roku Tomczak wystosował do prezydenta Lecha Kaczyńskiego wniosek o ułaskawienie. Podstawą do niego mogłyby być uchybienia brytyjskich organów ścigania. Niestety pismo z prośbą o ułaskawienie nadal leży w kancelarii obecnego prezydenta – Bronisława Komorowskiego.

Adwokaci Tomczaka spróbowali niedawno innej drogi i chcą skorzystać z nowych zapisów Kodeksu Karnego, zgodnie z którymi skazani za granicą Polacy będą mogli liczyć na łagodniejsze wyroki (za gwałt do 12 lat).

Co dalej, Jakubie?

Obrońcy Tomczaka złożyli wniosek o zmianę angielskiego wyroku na polski, co tak naprawdę nie odnosi się do istoty sprawy, czyli winy samego oskarżonego.

Dodatkowym utrudnieniem przy wznowieniu procesu będzie sprowadzenie materiału dowodowego z Wielkiej Brytanii do Polski. Zapisy rozpraw są tutaj bowiem szyfrowane, a przetłumaczenie ich na polski  będzie bardzo kosztowne.

Wniosek trafił już do Sądu Najwyższego, a jego posiedzenie odbędzie się 6 czerwca tego roku. Miejmy nadzieję, że tym razem ocena zostanie oparta o rzetelne dowody, a nie wydana na podstawie rzekomego drwiącego uśmieszku na twarzy oskarżonego.

Barbara Mirowska
 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Zwolnienia w Avivie

Zwolnienia w Avivie

Grupa ubezpieczeniowa Aviva poinformowała, że 800 miejsc pracy w jej oddziałach w Wielkiej Brytanii może zostać niebawem zlikwidowanych w wyniku realizacji programu oszczędnościowego.

Polski sklep przeszukuje klientów. Na polecenie z Londynu

Polski sklep przeszukuje klientów. Na polecenie z Londynu

Czy ochrona w sklepie ma prawo przeszukać klienta, jeśli nie ma żadnego dowodu kradzieży? W Polsce, jak się okazuje, jak najbardziej. Na polecenie... centrali w Londynie. Informacja o incydencie, do jakiego...

Kursy zawodowe

Kursy zawodowe

Pracodawcom w Wielkiej Brytanii zależy na wykwalifikowanych pracownikach, na tym też polega przewaga imigrantów nad Brytyjczykami. Miejscowi często nie widzą związku między swoimi niskimi kompetencjami...

Groził dzieciom polityka

Groził dzieciom polityka

Aresztowano 61-letniego mężczyznę, który groził dzieciom słynnej działaczki politycznej, członkini Partii Konserwatywnej - Louise Mensch.

Okradał brytyjskie banki

Okradał brytyjskie banki

44-letni Achilleas Kallkis, który zdefraudował w dwóch brytyjskich bankach 769 milionów funtów, został skazany na siedem lat więzienia.

Nietrafiony transport

Nietrafiony transport

42-letni Gracjan Marcin Z. z Piły został aresztowany przez celników w angielskim Dover w związku z przemytem narkotyków - poinformowała brytyjska służba celna (HMRC).

Angielski dżem nie będzie smakował jak dawniej

Angielski dżem nie będzie smakował jak dawniej

Jesteś smakoszem angielskiego dżemu? Przygotuj się na to, że niedługo nie będzie smakował jak dawniej. Szykują się zmiany w składach dżemów i marmolad.

Ostrzeżenie dla mieszkańców Wysp! Rosjanie monitorują nasze domy

Ostrzeżenie dla mieszkańców Wysp! Rosjanie monitorują nasze domy

Wielka Brytania podjęła międzynarodową akcję mającą na celu zamknięcie rosyjskiej strony internetowej, na której możemy zobaczyć monitoring z kamer internetowych w naszych domach, siłowniach czy miejscach...

Nazistowskie metody brytyjskiego urzędnika

Nazistowskie metody brytyjskiego urzędnika

Niezależny radny w hrabstwie Kornwalii, Colin Brewer został wezwany do dymisji po tym, gdy oświadczył jednemu z pracowników organizacji charytatywnej, że niepełnosprawne dzieci powinny zostać poddane eutanazji.

Jak zachowują się pijane brytyjskie studentki?

Jak zachowują się pijane brytyjskie studentki?

Brytyjczycy słyną z umiejętności całkowitego zatracenia się w weekendowym imprezowaniu. Tym razem pasażerowie londyńskiego metra mieli okazję usłyszeć grupę pijanych studentek, która wypełniła jeden z...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK