BREAKING NEWS

Czy życie Polaków na Wyspach zmieniło się po prawie rocznym lockdownie?

Polish Express
Polish Express logo

Czy życie Polaków na Wyspach zmieniło się po prawie rocznym lockdownie?

"Myślałam, że 12 kwietnia nagle wszystko się zmieni, rzucę się w wir zakupów, spotkań z przyjaciółmi, będziemy pić co wieczór w ogródku innego pubu, odetchnę nareszcie i będę szczęśliwa, a przede wszystkim poczuję wolność i nową, dobrą energię" - mówi 28-letnia Marzena, mieszkanka Londynu. "Nic takiego niestety się nie wydarzyło. Po kilkumiesięcznym furlough, a potem zwolnieniu, niekończącym się lockdownie nie chce mi się nic. Nie mam energii, przyzwyczaiłam się do spowolnionego życia. Każda, choćby najprostsza, czynność zabiera mi więcej czasu i kosztuje tyle wysiłku, że po powrocie z nowej pracy marzę tylko o kubku herbaty albo kieliszku wina i kolejnym odcinku "The Crown" na Netflixie" - mówi Marzena. 

Na moje pytanie co najbardziej zmieniło się w życiu Marzeny przez ten ostatni rok, mówi: "Firma, w której pracowałam 4 lata najpierw wysłała mnie na furlough, gdzie dostawałam 80 procent swoich zarobków. Z jednej strony najpierw nawet się ucieszyłam. Radocha z dostawania kasy za nicnierobienie po dwóch miesiącach zamieniła się w nudę, brak motywacji do wstawania co rano, dbania o siebie. Nawet zakupy online zaczynające się od rutynowego przeglądania stron z ubraniami skończyły się po dwóch miesiącach na kupowaniu jedynie podstawowych produktów do domu. Szkoda mi było kasy na ciuchy, skoro ani clubbingowe sukienki, ani kuse crop topy do niczego mi się nie przydawały. Dwa dresy na krzyż, kapcie, trampki, Netflix, Facebook, książka plus wino. Dzień w dzień to samo. Rutyna i nuda" - opowiada 28-latka. 

Pandemia zmienia świat, lockdown zmienia ludzi

"Kilka tygodni temu coś się ruszyło, podbudowana byłam dobrymi statystykami w UK, na tej fali, zaraz po zwolnieniu z poprzedniej pracy udało mi się, o dziwo, znaleźć nową - bliżej domu, ale gorzej płatną i bardziej wymagającą fizycznie. Nie mogłam się doczekać kiedy otworzą się więc "bramy raju" na który tak wszyscy czekaliśmy. Myślałam, że po 12 kwietnia rzucę się do sklepów, będę szaleć jak dawniej w weekendy, pijąc drinki z przyjaciółmi. Nic takiego się nie stało. Nie chce mi się. Lockdown zmienił mnie i moich znajomych. Boimy się o przyszłość. Nie chcemy wydawać kasy, bo o pracę wcale nie jest teraz tak łatwo, a utrzymanie w Londynie nie stało się tańsze ani o funta. No i jakoś energii i chęci brak" - kończy smutno Marzena.

 

Marzena nie jest odosobniona w swoich odczuciach dotyczących zmian, które nieuchronnie następują. W ostatnim czasie pojawiły się doniesienia naukowe sugerujące istnienie związku izolacji społecznej ze zwiększonym stężeniem białek ostrej fazy we krwi: białka C-reaktywnego i fibrynogenu, co przekładając na język bardziej dostępny oznacza, że długotrwały stres związany ze społeczną izolacją wpływa bezpośrednio na zwiększony poziom markerów stanu zapalnego w organizmie. Lockdown więc nie tylko działał na naszą psychikę depresyjnie, ale powodował również, że nasz organizm bardziej podatny jest na wszelkie stany zapalne i chorobowe. Już zdaliśmy sobie sprawę, że świat po zakończeniu pandemii koronawirusa nie będzie taki sam. Okazuje się, że i my już nie jesteśmy tymi samymi ludźmi. 

Mamy już inne priorytety, a wygoda wypiera piękno

Wielotygodniowy lockdown, utrudnione podróżowanie i spotkania z bliskimi w Polsce czy tutaj, w UK, izolacja, poczucie, że niewiele od nas zależy - musiało się jakoś odbić na jakości naszego życia. Długotrwale utrzymujący się stres, niepewność musiały się znacząco odbić na naszej psychice. Musieliśmy się zaadaptować do nowych warunków, w których przyszło nam żyć, a to zostawia w nas trwały, chociaż na pozór niewidoczny ślad. Psychologowie i socjologowie nie mogą przewidzieć końca pandemii, ale na pewno przewidzieli już jedno: kiedy pandemia koronawirusa się skończy - nastąpi kolejna pandemia, której skutki będziemy odczuwać przez kolejne długie lata.

Wystąpi znaczący wzrost zapadalności na zaburzenia psychiczne na całym świecie, a jednym z czynników odpowiedzialnych za to będzie wymuszona przez czynniki zewnętrzne społeczna izolacja oraz związany z nią przewlekły stres.  Naukowcy mówią też o tym, jak zmienią się nasze preferencje zakupowe, jak zmienimy dotychczasowe priorytety, jak zmienią się również nasze relacje z innymi ludźmi. Jeśli my się zmieniliśmy, zmieniły się i maszyny. Tak, jak my po długiej i wycieńczającej psychicznie i fizycznie pandemii opadamy z sił, tak urządzenia i instytucje śledzące ludzkie poczynania... rosną w siłę i bacznie nas obserwują, liczą i wyciągają wnioski. 

Google zna nas najlepiej 

Używając na co dzień Google do wyszukiwania informacji mniej lub bardziej dla nas istotnych, możemy nawet nie zdawać sobie sprawy, ile osobistych danych udostępniamy tej amerykańskiej firmie informatycznej. Jeśli myślisz, że jesteś w świecie bezimienny i niczyj, musisz sobie zdać sprawę, że tak nie jest. Google posiada ogromną łatwość sporządzania różnego rodzaju statystyk dotyczących zachowania całych skupisk ludzkich. Każdy użytkownik smartfona z Androidem nawet nie jest w części świadomy, że dzień w dzień bierze udział w jakichś badaniach statystycznych. Google stworzyło ostatnio raport, który pokazuje, jak zmieniła się częstotliwość i długość wizyt w określonych miejscach w porównaniu do czasów sprzed epidemii koronawirusa.

Google wykorzystał do tego te same dane, które zazwyczaj wykorzystuje do oznaczania popularnych miejsc na mapie. W badaniach brały udział osoby, które na swoim koncie Google mają aktywną opcję zapisywania historii lokalizacji. Jeśli przeglądnie się ten raport wpisując dany kraj, łatwo można zauważyć, jak bardzo zmieniły się nasze zachowania na przestrzeni roku. Jeśli wpiszemy Greater London zauważymy, że procentowo podczas pandemii znacznie wzrosły nasze wyjścia do aptek i podniosła się wielokrotnie ilość czasu spędzanego w domu, za to wyjścia do restauracji, barów czy sklepów dramatycznie zmalała.

Wyszukiwarkę naszych zachowań można znaleźć tutaj: https://www.google.com/covid19/mobility/. Jeśli po pandemii nasze życie spowolni - może to i dobrze dla relacji z naszą rodziną, bliskimi. Jednak jeśli mamy stać się ludźmi, którzy przestali się cieszyć życiem i tłum zaczyna nas przerażać - warto zrobić wszystko, żeby wrócić krok po kroku do tego, co kochaliśmy przed pandemią, bo nic tak nie leczy złamanej duszy, jak otoczenie miłych i wesołych ludzi, dobre jedzenie oraz bliskość piękna i natury. W dresie czy wieczorowej sukni.

autorka: Ilona Korzeniowska

Paulina MarkowskaPaulina MarkowskaFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Przeprowadzka do Wielkiej Brytanii po Brexicie

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK