STYL ŻYCIA

Z wiosłem przez życie

Polish Express
Polish Express logo

Z wiosłem przez życie

179 lat liczy sobie tradycja wioślarskiego wyścigu pomiędzy uczelniami Oxford i Cambridge. Występ w tych prestiżowych zawodach to marzenie każdego wioślarza. Spełnić je udało się naszemu rodakowi - Michałowi Płotkowiakowi.

Studia w Anglii >>

Polka uhonorowana przez Oxford University >>

Wyścig Boat Race odbywa się co roku na wiosnę na Tamizie w Londynie. Na brzegach rzeki ogląda go ok. 250 tys. ludzi, a przed telewizorami przebieg rywalizacji pomiędzy dwoma najstarszymi uniwersytetami w Anglii śledzą miliony. Od zeszłego roku emocjonować się nim mogą także nasi rodacy, bo członkiem oksfordzkiej ekipy jest Michał Płotkowiak.

Ostra rywalizacja

Michał połknął bakcyla wioślarstwa gdy miał 15 lat i jeszcze mieszkał w Polsce. Kończył lekcje w liceum i biegł na trening. Od początku zapowiadał się na przyzwoitego wioślarza. Był w kadrze reprezentacji Polski zarówno na młodzieżowych mistrzostwach świata, jak i na MŚ juniorów. Wszystko w czwórkach podwójnych - takich samych, w jakich złoto olimpijskie w Pekinie zdobywali nasi wioślarze. Michał nie porzucił swojego hobby także na studiach - naukę na Politechnice Poznańskiej łączył z treningami w tamtejszej Posnanii. To jednak nie wioślarstwo było powodem jego przyjazdu do Anglii. - Po napisaniu pracy magisterskiej postanowiłem kontynuować naukę na studiach doktoranckich - mówi Michał. - Najpierw pracowałem na uczelni w Bristolu, ale gdy pojawiła się szansa stypendium w Oxfordzie, długo się nie zastanawiałem - dodaje.

Po rozpoczęciu studiów na słynnej uczelni Michał zapisał się do Oxford University Boat Club (OUBC). Od zostania członkiem klubu do wyjazdu na odbywający się na wiosnę wyścig Boat Race na Tamizie jest jednak daleka droga. - Co roku sezon zaczyna się mniej więcej w połowie września. Na początku pojawia się około 30-40 osób i rozpoczyna się rywalizacja. Później wszystko zostaje zredukowane do dwóch ósemek, czyli do 16 osób - opowiada Michał. - Wiadomo jednak, że każdy chce być w pierwszej ósemce. Co jakiś czas mamy testy na ergometrach, testy wytrzymałościowe, badania lekarskie, wyścigi na wodzie. W tej grupie przyjaciół, niestety, musimy się eliminować, co jest dość ciężkie - wyjaśnia.

 

Oxford w Polsce

Podczas Boat Race, oprócz głównych zespołów z obu uniwersytetów, ścigają się także ekipy rezerwowe, tzw. Isis i Goldie. Największym zainteresowaniem cieszy się jednak pojedynek podstawowych ekip - właśnie w głównym wyścigu brał w zeszłym roku udział Michał. Po zaciętej walce Oxford przegrał jednak z Cambridge. W tym roku Michał nie brał udziału w zawodach ze względu na problemy zdrowotne. - Dwa tygodnie przed wyścigiem kompletnie się rozłożyłem i nie było mowy o moim występie. W tym roku mieliśmy jednak wyjątkowo mocny skład i było wystarczająco dobrych zawodników. Przed kolejnym Boat Race biorę się jednak ostro do pracy i mam nadzieję, że uda mi się zakwalifikować do drużyny - opowiada nasz eksportowy wioślarz. Oprócz wiosłowania Michał udziela się także organizacyjnie - w tym roku pełnił funkcję wiceprezesa w OUBC. Pomógł zorganizować wyjazd oksfordzkiej ekipy do Wrocławia, gdzie ta zmierzyła się z wioślarzami z Politechniki Wrocławskiej. Różnice między wioślarstwem w Anglii i Polsce są jednak aż nadto widoczne. - W Polsce mamy bardzo dobrych wioślarzy, ale bardzo słabo rozwinięte wioślarstwo na poziomie akademickim. Anglia jest kolebką wioślarstwa, to jeden ze sportów narodowych. Na uniwersytetach jest bardzo wysoki poziom, taki jak w Polsce w klubach - opowiada Michał.

Łezka się w oku kręci

Michał swoją przyszłość wiąże z karierą naukową. Najpierw chce obronić doktorat, a później znaleźć stałą pracę, najchętniej w Londynie, gdzie mieszka wielu jego przyjaciół. Nie żałuje także, że nie zdecydował się na uprawianie wioślarstwa zawodowo. - Dużo o tym myślałem, szczególnie w Polsce, ale postanowiłem postawić na edukację. Łezka mi się w oku kręci, gdy widzę moich kolegów jadących na igrzyska. Złoty medalista z Pekinu, Michał Jeliński, to przecież mój serdeczny przyjaciel. Do startu na igrzyskach wiedzie jednak długa droga, wymagająca wielu poświęceń. Moim zdaniem, zbyt wielu - wyjaśnia. W żadnym przypadku nie chce jednak rezygnować z wioślarstwa, które po zakończeniu studiów na Oxfordzie nadal zamierza uprawiać. - To takie dożywotnie hobby, każdy kto zaczyna wioślarstwo - zakochuje się w nim. Nieraz już próbowałem rzucić, ale się nie da - kończy ze śmiechem Michał.

Mateusz Zakrzewski

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK