Szok

Temat numeru: Nasz rodak zabił w Londynie synka

Polish Express
Polish Express logo

Temat numeru: Nasz rodak zabił w Londynie synka

Bez względu na to, czy 27-letni Piotr Tomasz Sobczyk będzie odbywał całą karę na Wyspach, czy zostanie odesłany do Polski, będzie się musiał mieć cały czas na baczności. Bo grypsera nie daruje mu nigdy tego, co zrobił swojemu synkowi. Polak został oskarżony o morderstwo swojego półrocznego synka i skazany za to na 16 i pół roku więzienia. Dramat miał miejsce rok temu, nieprzytomnego Oskara odnaleziono 23 stycznia w mieszkaniu przy Trulock Road w londyńskim Tottenham.

Sanitariusze co prawda próbowali malucha reanimować, ale kiedy ich wysiłki nic nie dawały, przewieziono go natychmiast do szpitala, potem do kolejnego. Niestety po trzech dniach walki o życie na oddziale intensywnej terapii medycznej chłopczyk zmarł. Początkowo w tej sprawie zatrzymano dwie osoby, 30-letnią kobietę oraz 26-letniego mężczyznę, który jest ojcem dziecka. Szybko jednak podejrzenia o spowodowanie obrażeń, które doprowadziły do śmierci sześciomiesięcznego Oskara skierowano na ojca dziecka, Piotra Sobczyka.

Mordercy Daniela Pełki już nie żyją

Kilkadziesiąt godzin po zatrzymaniu Sobczyka postawiono mu ciężkie zarzuty. W tym czasie Oskara przewieziono do szpitala Great Ormond Street, gdzie po trzech dobach zmarł. Sobczyk został oskarżony o zabójstwo chłopca. Zarzuty usłyszał siedząc już w areszcie poprzez łącza video. Polakowi towarzyszył prawnik z urzędu oraz tłumacz. Obrońca nawet nie występował w tej sytuacji o zwolnienie warunkowe.

- Nigdy nie dowiemy się już, co tak naprawdę zdarzyło się za drzwiami tego mieszkania, wie to tylko Sobczyk – mówiła detektyw Julie Willats, zaangażowana w wyjaśnienie tej sprawy. Dodała ona, iż dowody wskazywały na to, iż ojciec potrząsał silnie swoim synkiem, w wyniku czego maluch doznał tak rozległych obrażeń głowy, iż lekarze nie byli niestety w stanie go uratować. - Sobczyk zmieniał kilka razy swoje wersje zeznań, kluczył, starał się ukryć, co naprawdę się stało tamtego dnia w jego mieszkaniu – dodawała Willats.

Przejrzeli jego kłamstwa

- Jestem zadowolona, że przysięgli dojrzeli jego kłamstwa i surowo go za jego działanie osądzili. Takie sprawy jak ta, są zawsze trudne, bo odbywają się w czterech ścianach, a dzieci nic w nich nie mówią – mówiła policjantka. 23 lutego ubiegłego roku. O godzinie 13.45 pogotowie w Londynie dostaje alarmujące zgłoszenie od Sobczyka o tym, że jego syn jest nieprzytomny. Ojciec prosi o natychmiastowy przyjazd.

Na miejscu pojawiają się szybko sanitariusze. Stwierdzają, że maleństwo jest bardzo blade, nie daje znaków życia i leży na kanapie. Przybyli nie wiedzą jeszcze, jaki był przebieg niedawnych zdarzeń, nie mają pojęcia, że 27-latek w napadzie szału zaatakował swojego 6-miesięcznego syna. Dzwoniąc na pogotowie i prosząc o przyjazd do swojego mieszkania przy Trulock Road w londyńskim Tottenham Piotr Sobczyk mówił, że jego syn jest nieprzytomny.

Polak z UK oskarżony o morderstwo matki dwójki dzieci

Po tym, jak sanitariusze dostrzegli sześciomiesięcznego chłopca na kanapie i po stwierdzeniu, że nastąpiło u niego zatrzymanie akcji serca, zabrali chłopca do szpitala. Sanitariusze nie wiedzieli też, że kilkadziesiąt minut wcześniej matka Oskara zostawiła go z ojcem i poszła na zakupy. To podczas jej nieobecności Sobczyk wpadł w szał i zaatakował dziecko. Sobczyk miał krzyczeć na Oskara i szarpać go.

Mętne tłumaczenia

Ojciec chłopca zmieniał swoje zeznania wiele razy. Początkowa wersja była taka, że sprzątał mieszkanie i w pewnej chwili zauważył, że chłopiec nie oddycha. Potem jednak zmienił swoje zeznania i powiedział, że syn spadł z kanapy, kiedy on wyszedł z pokoju. Co innego wykazała jednak późniejsza sekcja zwłok, wynikało z niej bowiem, że Oskar zmarł w wyniku poważnych obrażeń głowy. Odkryto także ślady jeszcze wcześniejszych obrażeń, złamania i urazy lewego przedramienia chłopca. Jego reakcja na te ustalenia była taka, że co prawda potrząsnął chłopcem, ale tylko lekko i jedynie po to, by go w ten sposób reanimować. Ta wersja również nie trzymała się kupy, bo śledczy znaleźli ślady krwi Oskara na kanapie i poduszkach oraz chusteczki przy drzwiach do mieszkania z pomocą których, jak podejrzewano, Sobczyk zacierał ślady przed przyjazdem pogotowia.

Śmierć po trzech dniach

Medycy, którzy przystąpili do akcji ratowniczej jeszcze w mieszkaniu zdali sobie sprawę, że nie uratują chłopca. Stąd decyzja o zabraniu go do szpitala w North Middlesex, z którego następnie trafił do szpitala Ormond Street. Tam nadal trwała walka o jego życie, Niestety chłopiec umiera o godzinie 10.56, 26 stycznia.

W sądzie przysięgli dowiadują się, że Oskar był zdrowym chłopcem, a kiedy jego ojciec wpadł w szał i szarpał nim, malec doznał poważnych obrażeń głowy. Przypomnijmy, było to półtoraroczne zaledwie dziecko. Sekcja zwłok nie pozostawiała najmniejszych wątpliwości: obrażenia, jakich doznał Oskar, nie były przypadkowe, nie było to też pierwsze pobicie malucha, o czym świadczyły nie tylko urazy głowy, ale także przedramienia. Nim sprawa trafiła do sądu, śledczy musieli dokładnie ustalić, co się stało tamtego krytycznego dnia w mieszkaniu Sobczyka.

A ojciec chłopca opowiadał w śledztwie najprzeróżniejsze wersje zdarzeń. Najpierw mówił, że sprzątał mieszkanie i dostrzegł, że synek jest nieprzytomny, potem, że Oskar spadł z kanapy. Przyciśnięty do muru wyznał w końcu, że owszem potrzasnął malcem, ale „łagodnie” i tylko po to, by starać się go ocucić. W niedzielę 25 lutego 2015 roku, kiedy rodzice Oskara dowiedzieli się od lekarzy, że stan chłopca jest bardzo ciężki, zdecydowali się ochrzcić go.

Udawanka z samobójstwem

Potem jednak Sobczyk nie wrócił już do pokoju, w którym leżał jego syn, tylko poszedł do łazienki i tam starał się podcinając sobie żyły popełnić samobójstwo. W szpitalu udzielono mu pierwszej pomocy, a kilka dni później w obroty wzięli go śledczy.

O tej samobójczej próbie sędzia powiedział później, iż Sobczyk tak naprawdę nie chciał się zabić, chciał tylko pokazać, jak rzekomo cierpiał po tym, co stało się z Oskarem. Postanowiono też bardziej dokładnie przeszukać jego mieszkanie. Okazało się, że na kanapie i poduszce znaleziono ślady krwi. Zdaniem śledczych były one nieumiejętnie zmywane jeszcze przed przyjazdem ambulansu.

W łazience mieszkania Sobczyka znaleziono pojemniczek z „trawką”, przysięgli usłyszeli potem, że Sobczyk regularnie palił marihuanę. W tej sytuacji zdecydowano się na aresztowanie ojca Oskara i postawieniu mu najcięższego zarzutu: zamordowania swojego syna. Z każdym dniem i tygodniem przybywało dowodów, świadczących o tym, iż to on tak okrutnie potraktował synka i tym samym przyczynił się do jego śmierci.

Krytyczny kwadrans

Na przykład wiadomo już było, że czekał cały kwadrans, nim zdecydował się wreszcie zadzwonić po karetkę. W tym czasie, jak podejrzewano nie myślał o konającym dziecku, tylko o tym, by jak najlepiej zatrzeć ślady swojego furiackiego ataku. Sobczyk, który pracował jako malarz i dekorator do końca szedł w zaparte, twierdził, że jest niewinny, że doszło tylko do nieszczęśliwego wypadku z jego synem. - Wszystko wygląda na to, że straciłeś panowanie nad sobą z powodu zachowania Oskara - usłyszał w pewnym momencie od sędziego Nicholasa Hilliarda.

Potem sędzia, powołując się na ustalenia śledczych tłumaczył, że zamiast natychmiast po tym, co się stało w domu z Oskarem wezwać pomoc medyczną, Sobczyk robił wszystko, by zabezpieczyć sobie tyły, by za wszelką cenę uniknąć odpowiedzialności za to, co zrobił. Potwierdzeniem słów sędziego były wcześniejsze zeznania sanitariuszy, którzy przybyli na telefoniczne wezwanie i dowiedzieli się od Sobczyka, że dziecko spadło tylko z kanapy. Wprowadzając w błąd medyków sprawił, że podjęto nie te procedury, które powinno się zastosować w przypadku uszkodzenia mózgu.

Biegli ustalili, że poza tymi obrażeniami z tego lutowego dnia były też dwa inne, których Oskar nabawił się, a raczej zadano mu znacznie wcześniej. Przysięgli dowiedzieli się, że Sobczyk mieszkał ze swoją przyjaciółką, przybraną córką i Oskarem w niewielkiej kawalerce. Zapis kamer ulicznych zarejestrował moment, jak przyjaciółka Sobczyka krytycznego dnia 23 stycznia wychodzi ze swoją córką z domu o godzinie 11.30.

Polscy kryminaliści deportowani z Wielkiej Brytanii

Sobczyk zadzwonił na numer 999 o godzinie 13.33, zanim wykonał telefon do swojej partnerki, która w tym czasie była w Primark w Wood Green. Kiedy na miejsce przybyli paramedycy Sobczyk stał nieruchomo nad kanapą i płakał. Potem okazało się, że była to tylko gra. Oskarżyciel Zoe Johnson do przysięgłych: „Oskar leżał na plecach na sofie zwrócony główką w kierunku drzwi. Jego lewa rączka była nad głową”.

Ślady krwi i śliny

- Oskar był blady, nie dawał znaków życia i jeden z paramedyków zanotował, że na podłodze dostrzegł ślady krwi i śliny – dodał. Przed wyjazdem do szpitala Sobczyk powiedział swojej szwagierce, że sprzątał mieszkanie i nagle zobaczył, że Oskar jest nieprzytomny. W szpitalu powiedział policjantom, że zauważył, iż Oskar nie oddychał przez jakieś dziesięć, może piętnaście minut nim zadzwonił po ambulans. Sobczyk następnie wyjaśniał jednemu z lekarzy, że Oskar bawił się, gdzieś o godzinie 11.30 zasnął, a on dostrzegł, że synek nie daje znaków życia, kiedy podszedł do niego około godziny 13.30.

Wybuchowy charakter

Sobczyk przyjechał na Wyspy w roku 2007. Dostał między innymi mandat za złe zachowanie po pijanemu po tym, jak kłócił się z ochroniarzem. Było to w roku 2008. Podobna kara spotkała go też w październiku 2013 roku na jednej ze stacji londyńskiego metra. Sobczyk był też dwukrotnie karany za kradzież w sklepach oraz za posiadanie haszyszu. Tym razem to nie mandat, ale surowa kara spadła na młodego Polaka.

Jakub Mróz

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Według sondażu „Sunday Times” Polacy wolą Farage’a od Camerona

Według sondażu „Sunday Times” Polacy wolą Farage’a od Camerona

Zaskakujące wyniki badania przeprowadzonego przez „Sunday Times” pokazują, że Polacy doceniają skuteczność takich polityków jak Ed Miliband (30 procentowe poparcie), Nigel Farage (16,3 procent), David...

Do Polski nie tylko na święta

Do Polski nie tylko na święta

Nasze życie na emigracji ogranicza się zazwyczaj do ciężkiej pracy i podróży wyłącznie na tym samym odcinku pomiędzy Polską a Wielką Brytanią. Cel przy tym jest tylko jeden - odwiedzenie rodzinnego domu...

Występy Polaków w Lidze Mistrzów

Występy Polaków w Lidze Mistrzów

Obrońca Steauy Bukareszt Łukasz Szukała zanotował asystę, a jego zespół zremisował z FC Basel 1:1 w wyjazdowym meczu 4. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. W środę na boiskach w tych rozgrywkach pojawiło...

Alkoholik deportowany z Wysp do Polski

Alkoholik deportowany z Wysp do Polski

56-letni Polak - Henryk Kujawa - został deportowany do Polski po tym, jak policja w West Bromwich po raz kolejny otrzymała zgłoszenie od nękanych przez mężczyznę przechodniów. Polak w chwili zatrzymania...

Polak przebił Amerykanów

Polak przebił Amerykanów

Polski doktorant, Michał Mikulski zbudował prototyp egzoszkieletu za 2 tysiące złotych, podczas gdy amerykańscy naukowcy za samo przystąpienie do pracy nad tym wynalazkiem potrzebowali 50 milionów dolarów.

Jest złoto, ale co dalej?

Jest złoto, ale co dalej?

Po ostatnim meczu Mistrzostw Świata w siatkówce czterech zawodników naszej kadry ogłosiło zakończenie reprezentacyjnej kariery. Co dalej ze „złotymi chłopakami” Antigi? Zagumny i Ignaczak już wcześniej...

Komplet zwycięstw młodych „Orłów”

Komplet zwycięstw młodych „Orłów”

Piłkarski sezon na dobre rozpoczął się również wśród najmłodszych adeptów futbolu. W minioną niedzielę o ligowe punkty po raz pierwszy tej jesieni walczyli futboliści największej polonijnej szkółki piłkarskiej...

Temat numeru: Polscy imigranci (nie) chcą uchodźców

Temat numeru: Polscy imigranci (nie) chcą uchodźców

„Niech każda parafia przyjmie jedną rodzinę uchodźców”- papież Franciszek. „Kraje Europy powinny być solidarne” - Przewodniczący Rady Europy. To oficjalne opinie, ale zwykli ludzie coraz częściej i coraz...

Oszukani Polacy

Oszukani Polacy

W hrabstwie Sussex policja odnotowuje coraz więcej zgłoszeń wnoszonych przez Polaków, których oszukano wabiąc ich pracą w Wielkiej Brytanii.

Zmierzch potęgi

Zmierzch potęgi

Siatkarze ze Skry Bełchatów w rywalizacji o mistrzostwo Polski odpadają już w ćwierćfinale. To pierwszy taki przypadek od dekady.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK