Świat

Tajemniczy mężczyzna uratował samotną matkę niesamowitym napiwkiem

Polish Express
Polish Express logo

Tajemniczy mężczyzna uratował samotną matkę niesamowitym napiwkiem

Porządni ludzie wciąż istnieją. Dowodem na to jest historia samotnej matki pracującej jako kelnerka, która spotkała swoje własnego Świętego Mikołaja. Nie miał brody, ani czerwonego kubraczka. Był klientem, który zostawił jej napiwek w wysokości 500 dolarów. To uratowała jej święta.

Trisha Murphy w tygodniu przepracowuje średnio do 60 godzin w różnych miejscach. Jako samotna matka, która w dodatku studiuje pielęgniarstwo, każdego miesiąca robi wszystko, aby związać koniec z końcem. Tego dnia wyjątkowo jej nie szło. Podczas swojej zmiany w restauracji należącej do popularnej sieci Denny`s, gdzie pracuje jako kelnerka jej głowę zaprzątały ciemne myśli. 

"Żadnych samochodów, psów i Polaków! Polscy wędkarze mają zakaz wstępu na brytyjskie łowiska

Rano zepsuł jej się samochód. Rachunek za naprawę sięgnie 735 dolarów. W dodatku zbliżają się święta, a więc trzeba będzie sięgnąć głębiej do kieszeni podczas robienia zakupów.

Trudno więc dziwić się mieszkającej w Sullivan (stan Maine) kobiecie, która zachodziła w głowę jak sobie z tym wszystkim poradzić. Jej twarz chyba zdradziła, że nad czymś mocno się zastanawia, bo trójka mężczyzn, których obsługiwała, zaczęła ją wypytywać o plany świąteczne. Okazało się, że zajmuje się czwórką dzieci - w wieku sześciu, dziewięciu, jedenastu i trzynastu lat. W święta czeka ją więc wiele roboty. Jeden z jej klientów zażartował, że w takim razie zostanie jej Świętym Mikołajem, ale ona puściła to mimo uszu...

 

 

„Zjem moją mamę w święta” - Brytyjka chce posypać prochami z kremacji świąteczne potrawy

Kiedy jednak przyszło do regulowania rachunku okazało się, że do 38 dolarów należności za podany posiłek mężczyzna dołożył napiwek sięgający... 500 dolarów! Kobieta była w szoku. Wydawało jej się, że zemdleje, cała krew odpłynęła z jej twarzy, aby wreszcie wybuchnąć płaczem. A mężczyzna tylko się uśmiechnął i życzy jej wesołych świąt. Nigdy nie poznała nawet jego imienia.

"Nie wiem nawet jak się on nazywał, ale mam nadzieję, że ma świadomość tego, że dosłownie uratował tegoroczne święta dla mnie i dla moich dzieci" - pisała później na Facebooku opowiadając przy okazje całą tę historię. Nie musimy chyba dodawać, że jej opowieść z miejsca stała się przebojem sieci.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK