POLACY W UK

Starsi ludzie „więzieni” w szpitalach, bo prywatnym firmom nie opłaca się nimi opiekować

Polish Express
Polish Express logo

Starsi ludzie „więzieni” w szpitalach, bo prywatnym firmom nie opłaca się nimi opiekować

Pogrążająca się w chaosie brytyjska służba zdrowia ma kolejny problem - „bedblocking”, czyli zajmowanie miejsc w szpitalach przez osoby, które z powodzeniem mogłyby zostać wypisane do domu, gdyby tylko zapewniono im odpowiednią opiekę. Niestety, prywatne firmy opiekuńcze często odmawiają świadczenia takich usług, a szpitale nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za ewentualne pogorszenie się stanu zdrowia pacjentów.

„Problem polega na tym, że tam gdzie mieszkam, nie ma nikogo, kto mógłby się mną zaopiekować” - twierdzi 91-letnia Elisabeth Lee, dla której szpital w Adenbrook w Cambridge jest drugim domem od połowy września.

„Czuję, że tu utknęłam. Jestem samotna, tęsknię za domem i mężem. Jesteśmy z Fredem małżeństwem od 67 lat. Teraz ja zostałam sama tutaj, a on w domu. Lekarze mówią, że jak tylko zdołają mi zapewnić opiekę, będę mogła wrócić do siebie... Wydaje się, że słyszę to od wieków” - twierdzi kobieta.

Przypadek Elisabet Lee nie jest odosobniony – w całej Wielkiej Brytanii tysiące miejsc w szpitalach jest blokowanych przez pacjentów, którzy od dawna nie wymagają hospitalizacji. NHS klasyfikuje takie osoby jako DTOC – skrót od „delayed transfer of care” („opóźnione przekazanie opieki”). Teoretycznie oznacza to, że dany pacjent oczekuje, aż samorząd zapewni mu dzienną opiekę w miejscu jego zamieszkania, co jak przekonują urzędnicy, jest w niektórych sytuacjach praktycznie niemożliwe. Jak twierdzi Jenny Abel, która w szpitalu Adenbrook odpowiada za wypisy, w przypadku pani Lee znalezienie osoby, która dojeżdżałaby do jej domu cztery razy dziennie, jest niezwykle trudne. „Czynności pielęgnacyjne zajmowałyby każdorazowo nie więcej niż 15 minut. Pacjentka mieszka jednak 20 minut drogi od Cambridge, co oznacza, że na dojazdy trzeba by przeznaczyć 40 minut cztery razy dziennie” - tłumaczy.

Kontrakty na opiekę samorządy podpisują z prywatnymi firmami, którym nie opłaca się wysyłać swoich pracowników do pojedynczych osób w odleglejszych częściach miast, co prowadzi do sytuacji, którą przedstawiciele organizacji pomocowej Age UK określają jako „szaleństwo”. Szpitalne sale zapełniają pacjenci o ustabilizowanym stanie zdrowia, a ci, którzy wymagają natychmiastowej interwencji, są odsyłani z ostrych dyżurów z kwitkiem z powodu braku miejsc.

Szpital Adenbrook posiada 1000 łóżek. Obecnie 87 z nich zajmują starsi ludzie, których stan zdrowia pozwala na zaordynowanie opieki doraźnej. Z roku na rok liczba takich pacjentów jest coraz wyższa – w 2013 „zablokowane” były tylko 52 łózka.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK