Praca i finanse

Rzeź bankierów w City

Miała być góra funtów na Nowy Rok, a szykuje się płacz i zgrzytanie zębów. Brytyjski minister finansów, Alistair Darling ogłosił właśnie, że na święta podaruje bankierom z City prawie 75-procentowy podatek na bonusy. Wielu już się odgraża, że wyjedzie za granicę. Kto wygra tę wojnę?

Rzeź bankierów w City

Polacy Online – Portal Polaków w UK >>

Brytyjskie banki ujawnią premie >>

Przed wystąpieniem Darlinga w parlamencie w ubiegłą środę, 9 grudnia, nic nie zwiastowało takiego obrotu sytuacji. Było spokojne popołudnie. Wielu finansistów pracujących w londyńskim City oraz Canary Wharf już odliczało dni do wypłaty corocznych bonusów. A mieli na co czekać. Kilka dni wcześniej Press Association, podając wyliczenia lorda Paula Mynersa, ministra stanu ds. City w brytyjskim rządzie, oszacowało, że około 5 tysięcy bankierów z londyńskiego zagłębia finansowego dostanie nawet po milion funtów noworocznej premii. Ale na potężne bonusy mogły liczyć nie tylko najgrubsze ryby brytyjskiej finansjery. Także tysiące bankierów na niższych stanowiskach czekało na swoją coroczną zapłatę, w większości mieszczącą się pomiędzy 20 a 50 tysiącami funtów. Darling już od jakiegoś czasu ostro wypowiadał się na temat horrendalnych zarobków w City. Ale dopiero tego popołudnia postanowił zaatakować. – Wiele banków nie zdaje sobie sprawy, że ich priorytetem powinno być budowanie silnej wartości kredytowej oraz wzmacnianie kapitału, a nie przepłacanie i tak już dobrze zarabiających bankierów – ogłosił minister. Dodał też, że większość brytyjskich banków skorzystała w tym roku z pomocy państwa, dlatego mają społeczny dług do spłacenia. – Daję im szansę naprawy tej sytuacji. Ale jeśli z niej nie skorzystają, jestem zdeterminowany, żeby wycisnąć z nich pieniądze za wszelką cenę – tłumaczył w ostrych słowach.
Podatek Darlinga to 50 procent, którym obłożone zostaną premie wynoszące więcej niż 25 tys. funtów. Ponieważ każdy z bonusów jest już i tak opodatkowany według 50-procentowej stawki, oznacza to, że do kieszeni każdego bankiera powędruje zaledwie 25 procent obiecanej sumy. Na przykład, jeśli firma obiecała pracownikowi, że dostanie 50 tys. funtów premii, na rękę otrzyma on „tylko” 18 tysięcy. Gdyby nie było nowego podatku, konto bankiera zasiliłaby kwota 25 tysięcy. Im niższy bonus, tym mniejsza różnica. Logiczne jest więc, że decyzja brytyjskiego ministra najbardziej po kieszeniach uderzy tych, którzy zarabiają najwięcej. A w sumie nawet 200 tys. pracowników finansowej stolicy Europy. Poleje się krew.

Pomożemy bezrobotnym
Nadpłaty z podatku nałożonego na City przez siwowłosego ministra mają zostać wykorzystane na walkę z bezrobociem, które między kwietniem a październikiem wzrosło na Wyspach do prawie 8 proc. Bez stałej pracy jest więc teraz około 2,5 miliona Brytyjczyków, a zasiłek Job Seeker’s Allowance pobiera już około 1,6 miliona osób. To najwięcej od 12 lat. Nic dziwnego, że rząd z chęcia położyłby rękę na bankierskich pieniądzach, zwłaszcza, że może wzbogacić się w ten sposób wzbogacić nawet o 500 mln funtów. – Średnia pensja na Wyspach wynosi 25 tys. rocznie. Bankierzy zarabiają często dwa, trzy razy więcej nawet bez bonusów. Ten podatek to sprawiedliwy krok, zwłaszcza, że pomoże w stworzeniu nowych miejsc pracy. A to powoduje mniej przestępstw i wzrost bezpieczeństwa – komentuje Sarah Draper, 28-letnia pracownica londyńskiej organizacji wolontariackiej.
– Bankierzy powinni zapłacić, bo to przez ich chciwość mamy teraz recesję – twierdzi w rozmowie z Reutersem 32-letni Harris Gordon, nauczyciel z Reading.
Ale decyzja Darlinga ma też drugie, niekoniecznie finansowe dno. Partia Pracy doskonale zdaje sobie sprawę, że podatek nałożony na bankierów rozzłości elitę finansową, ale ucieszy opinię publiczną. A to oznacza więcej głosów w przyszłorocznych wyborach. Laburzyści muszą się jakoś podlizać brytyjskim masom – w sondażach przegrywają przecież z konserwatystami, którzy od miesięcy zapowiadają konkretne cięcia budżetowe i ostry kurs walki z londyńską „bankierką”.

Emigruję do Szwajcarii
Postanawiliśmy sprawdzić, na ile podatek Darlinga rozsierdził londyńskich finansistów. Dzwonimy do jednego z pracujących w City Polaków. 30-letni Łukasz jest analitykiem w dużym banku inwestycyjnym. Pracuje najczęściej od 9 rano do 11 wieczorem. Czasem też w weekendy. Nie ma rodziny, bo jak twierdzi, nikt normalny nie da rady pogodzić takiej presji i tempa pracy z tworzeniem zdrowego związku. – Jeśli z bonusa, na którego harowałem ciężko cały rok, dostanę tylko skrawki, przysięgam, że wyemigruję do Szwajcarii. Wynajmę domek niedaleko Romana Polańskiego i zajmę się malarstwem – mówi pół-żartem, pół-serio. Jego kolega zza biurka, Niemiec, dorzuca mu przez ramię, że będzie bunt na pokładzie. – Nie pozwolimy, żeby nagle bankierzy stali się kozłami ofiarnymi – krzyczy do słuchawki.  
W City i na Canary Wharf nastroje są więc mocno minorowe. Inny bankier, 38-letni Andrew, Brytyjczyk, opowiada, w jak ogromnym napięciu pracuje od ostatnich sześciu miesięcy. – Ja też mam rodzinę, na którą zarabiam. Pracuję 70 godzin tygodniowo. W miesiącu jestem częściej w samolocie niż u mojej córki w szkole albo na siłowni. Żyję w biegu. Nikt nie pracowałby tak ciężko, gdyby nie było wysokich premii – tłumaczy.
To dlatego duża część finansistów zagroziła szefom, że jeśli ulegną Darlingowi i zgodzą się na obcięcie bonusów, przejdą do konkurencji albo wyjadą do instytucji finansowych za granicą. Jest jednak szansa, że nie będą mieli gdzie się udać. Zaciekawieni pomysłem brytyjskiego ministra są już prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, który wysłał do Wielkiej Brytanii wyrazy uznania wobec takiej decyzji, oraz niemiecka kanclerz, Angela Merkel. Być może więc w 2010 rok europejski sektor bankowy wejdzie lżejszy o parę milionów Euro. Oraz o kilka tysięcy finansistów, którzy eleganckie garnitury zamienią na dresy, a korporacyjne biura na domowe pielesze. 

Aleksandra Kaniewska / Polish Express

Polacy Online – Portal Polaków w UK >>

Brytyjskie banki ujawnią premie >>

author-avatar

Przeczytaj również

Od 10% do nawet 20% odwołanych lotów dziennieOd 10% do nawet 20% odwołanych lotów dzienniePasażer Ryanaira założył na siebie pięć warstw ubrań. Nie chciał płacić za nadbagażPasażer Ryanaira założył na siebie pięć warstw ubrań. Nie chciał płacić za nadbagażWażne informacje dla abonentów Plusnet MoblieWażne informacje dla abonentów Plusnet MoblieMałe biznesy apelują o zmianę warunków spłaty pożyczek po pandemiiMałe biznesy apelują o zmianę warunków spłaty pożyczek po pandemiiSkrajna prawica obsadza ministerstwo imigracji i zajmie się integracjąSkrajna prawica obsadza ministerstwo imigracji i zajmie się integracjąKiedy dziecko jest gotowe na to, by się usamodzielnić?Kiedy dziecko jest gotowe na to, by się usamodzielnić?
Obserwuj PolishExpress.co.uk na Google News, aby śledzić wiadomości z UK.Obserwuj