historie

Rozbudził strach

Polish Express
Polish Express logo

Rozbudził strach

„Potwór”, „zwyrodnialec”, „szok dekady” - to tylko niektóre z określeń, jakie padają z ust ludzi wstrząśniętych tragedią austriackiej rodziny.

Josef Fritzl sprzedaje swoją historię >>

Fritzlowi grozi 20 lat więzienia >>

Josef Fritzl więził i wykorzystywał seksualnie swoją córkę przez prawie 25 lat. Historia wyszła na jaw w ostatnich dniach kwietnia i przetoczyła się jak burza przez światowe media. Komentarze czytelników pod tekstami w serwisach informacyjnych pełne są przerażenia i odrazy. Ludzie apelują, aby nie tylko dokładnie zbadać tę sprawę, ale też przyjrzeć się całemu kontekstowi dramatu. Skąd biorą się takie zboczenia? Czy nasza cywilizacja sprawia, że dziczejemy?

Okropny mix

Zdaniem doktora Wiesława Ślósarza, seksuologa i psychologa, takie sytuacje działy się zawsze, ale nie dowiadywaliśmy się o nich, dlatego nie wywoływały szoku. Ta sprawa jest szczególnie spektakularna, bo zbrodnia, której dopuścił się Austryjak łączy zachowania, uznane za wykroczenie poza normę.

"Ten człowiek może mieć zarówno zaburzenia psychiczne, jak i seksualne. W tej sprawie słyszymy o kombinacji kilku czynników, czyli o gwałcie, kazirodztwie, sadyzmie i zniewoleniu. Poza tym wygląda na to, że ten człowiek mógł czerpać satysfakcję z aspektu prokreacyjnego, czyli płodzenia dzieci własnej córce. To bardzo rzadka dewiacja" - zauważa wrocławski seksuolog.

Trudno powiedzieć, jakie było w tym przypadku podłoże tych okropnych zachowań i czy można je wyleczyć.

"Istnieje grupa osób potencjalnie narażonych na takie zaburzenia seksualne, jednak musi wystąpić jakiś czynnik, który je wyzwala. Może to być między innymi wieloletnia masturbacja z wykorzystaniem materiałów pornograficznych, na przykład serwisów internetowych, które propagują tzw. slave sex albo sadomasochizm" - wyjaśnia Wiesław Ślósarz.

"Trafiają do mnie pacjenci, którzy manifestują potrzebę dominacji. To wszystko istnieje i zawsze istniało" - dodaje specjalista.

Co gorsze, leczenie takich zaburzeń jest bardzo trudne, a w tym przypadku wydaje się prawie niemożliwe.

"Wszystko trwało zbyt długo, a Josef Fritzl jest już dorosłą, ukształtowaną osobą, którą w tej sytuacji trzeba odizolować od społeczeństwa i to chyba wszystko, co można zrobić. Ewentualne leczenie wymagałoby bardzo dużo czasu i zaangażowania wielu specjalistów z różnych dziedzin" - mówi doktor Ślósarz.

Zbiorowy strach

Gdy zapytaliśmy naszych Czytelników, jaka kara powinna spotkać Josefa Fritzla, dużo osób wypowiedziało się radykalnie - kara śmierci.

"Efektem takich informacji jest wzrost poczucia zagrożenia. Mechanizm uruchamia się pomimo że zagrożenie nie jest bezpośrednie. Strach powoduje zaostrzenie poglądów - mówi Anna Wolniak, socjolog. - Wspólnota musi jednogłośnie potępić takie zachowania, żeby ustalić swoje własne granice postępowania" - dodaje.

Poglądy dot. kary śmierci nie są zależne od zmiennych socjologicznych: wieku, statusu społecznego, ani wykształcenia. Jedynym elementem, który może zaważyć na tych poglądach jest wychowanie - im surowsze, tym większa aprobata dla zdecydowanych rozwiązań. Raczej nie powinniśmy spodziewać się zaostrzenia austriackich przepisów. Jednak każda taka sytuacja może stanowić pożywkę dla partii populistycznych, które wykorzystają wzbudzony w ludziach strach i wykorzystają go do zdobycia poparcia.

Błażej Zimnak

Josef Fritzl sprzedaje swoją historię >>

Fritzlowi grozi 20 lat więzienia >>

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK