wiadomości

Polscy kibice nie zawiedli

Polish Express
Polish Express logo

Polscy kibice nie zawiedli

Ten materiał przeczytasz drogi czytelniku, gdy już wszystko będzie jasne, gdy opadną emocje i będzie wiadomo, kto jedzie do Rio, a kto na swoją szansę musi poczekać następne 4 lata. Zaczynam pisać artykuł 11 pażdziernika o godzinie 13.00, do meczu z Ukrainą zostało 7 godzin. Przez ten czas mamy jeszcze nadzieję, a co będzie w środę rano? Czy znów zanucimy „Polacy nic się nie stało”? Oby nie.

Wszystkie media w swoich przedmeczowych przewidywaniach usiłują znaleźć coś pozytywnego. Polscy dziennikarze cieszą się, że na Wembley będzie wsperać naszych aż 18 tysiecy gardeł.

W przypływie euforii głoszą teorię, że doping angielskich fanów zagłuszymy naszym sławnym „Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie”. Stadion Wembley może pomieścić około 90 tys. kibiców i jedyną nadzieją na „zagłuszenie” Anglików jest to, że wyspiarze już w meczu z Czarnogórą zapewnią sobie awans i wtedy 15 października na narodową arenę wybierze się ich zdecydowanie mniej.

JAK TO JEST
Z TYMI BILETAMI?

Chętni do obejrzenia meczu mogli kupić bilety zarówno w Polsce jak i w Anglii. Obie federacje miały do dyspozycji dla Polaków 18 tys. biletów - potwierdza rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski. Nasza federacja dysponowała 8 tysiącami biletów, do tego federacja angielska przeznaczyła dla polskich kibiców dodatkowych 10 tys.

Polscy kibice, którzy nabyli wejściówki w ten sposób zasiądą w sektorach od 112 do 122, które z reguły przeznaczone są dla sympatyków drużyn przyjezdnych. Problem pojawia się w momencie, gdy jacyś kibice (a jak się okazało na meczu była nas rekordowa liczba) kupili bilety w „angielskich” sektorach. Przebywanie w narodowych barwach i kibicowanie Polakom w takim sektorach może wiązać się z nieprzyjemnościami dla takich sympatyków.

PRZEDMECZOWE
CZARY-MARY

Jeden z portali zapytał nawet jasnowidza o prognozy dotyczące meczy z Ukrainą i Anglią. Jeden wygramy jeden przegramy – wyznaje jasnowidz Jankowski. Trener Fornalik straci pracę według jasnowidza, a naszą piłkarską kadrę czekają duże zmiany. W zupełnie innym tonie są przedmeczowe wypowiedzi trenera synów Albionu. - Brak awansu jest dla nas nie do pomyślenia – wyznaje na łamach „The Sun” Roy Hodgson.

Obecna sytuacja naszych wtorkowych rywali jest taka, że tylko kataklizm w postaci porażek w obu spotkaniach może pozbawić ich awansu do brazylijskich finałów. Biało-czerwonym do ewentualnego awansu potrzeba dwóch zwycięstw, więc wszystko w nogach naszych piłkarzy.

W ostatnich przedmeczowych wypowiedziach nasi zawodnicy prawie jednomyślnie wyznają: „Nikt w nas nie wierzy”. Tą niewiarę podzielali też bukmacherzy, którzy w pierwszym meczu przeciwko Ukrainie dali 51% szans na wygraną naszym rywalom, biało-czerwoni na sukces mieli według nich tylko 19% szans.

CHARKÓW 11.10.2013 godz. 20.00

Mecz zaczyna się nerwowo, jedyne pytanie, na jak długo naszym piłkarzom wystarczy sił. W poprzednich spotkaniach było to około 20 minut, tym razem jest inaczej, walczymy do końca. 65. minuta meczu Jarmolenko i marzenia uciekają. Jeśli do tej pory liczyliśmy na cud, to teraz potrzeba nam dwóch cudów w 25 minut. Koniec meczu i z Anglią gramy tylko o honor lub, jak kto woli, o pietruszkę, bo w tych eliminacjach jesteśmy za burtą.

WEMBLEY 15.10.2013. GRAMY DLA...
UKRAINY

Atmosfera przed meczem przypomina tę z 1974 r. Anglicy tak jak wtedy są pewni siebie, komentatorzy sportowi zdają się mówić „nie ma kwestii wyniku, jest tylko pytanie, ile bramek strzelimy Polakom”.

Kibice synów Albionu również są optymistycznie nastawieni, choć tu na Wyspach fani skupiają się na kibicowaniu swoim ukochanym klubom, i mniej interesują się wynikami reprezentacji. W rozmowach, jakich wiele odbyłem przed wtorkowym meczem, Anglicy podkreślali, że ich drużyna nie jest może najlepsza, ale Polaków powinna pokonać.

Anthony: „Nie sądzę byśmy nie awansowali, ale jeśli spełni się ten najgorszy scenariusz, to i tak będzie dobrze, bo to będzie oznaczać, że nie jesteśmy wystarczająco dobrą drużyną, by jechać na World Cup do Brazylii. Czasy Lamparda, Gerarda, Terry’ego powoli się kończą i może jak nie awansujemy, to faceci z FA zrozumieją, że trzeba szukać młodych piłkarzy, a teraz 70% zawodników grających w Premier League to obcokrajowcy.

Naprawdę utalentowana młodzież albo siedzi na ławkach rezerwowych w klubach albo gra w Championship. Jeśli chodzi o wynik to obstawiam 3:0 dla nas”. Oczywiście inne nastroje panują wśród Polaków.

Krzysztof: „Bądźmy realistami, szans nie mamy, by pokonać Anglików, to nie jest drużyna, która cokolwiek może wygrać z mocnymi rywalami. Naszym piłkarzom sił wystarcza na 20-30 minut, potem uchodzi z nich powietrze. Liczę jeśli nie na dobry wynik, to choć na pokazanie walki na boisku. Jednak myślę, że prawdziwymi wygranymi tego meczu będą polscy kibice. Może piłkarze nie umieją grać na przyzwoitym poziomie, ale nasi kibice to absoutnie liga światowa. Co do wyniku, to obstawiam 2:0 dla Anglii”.

Na portalu Polacy.co.uk w temacie polska flaga na Wembley też nie wieje optymizmem
Alusia: „Wszystko nie jest możliwe, nikt w piłkarzy nie wierzy, bo nie dali wielu szans na to, żeby w nich wierzyć. Nie idę na mecz i wielu moich znajomych też nie, żeby nie widzieć tej porażki”.

GODZINA 20.00.
ZACZYNAMY!

Pierwsza połowa, gramy ambitnie, Anglicy cisną i przychodzi 41. minuta. Wayne Rooney strzela gola i Anglicy oddychają z ulgą. Najwięksi optymiści mają nadzieję, że na Wembley padnie jeszcze bramka i może będzie powtórka z 1973 roku. Bramka rzeczywiście padła, tyle, że nie dla nas.

Steven Gerrard pozbawia nas nadziei na sprawienie niespodzianki. 2:0! Anglicy jadą do Brazylii, a my zajmujemy 4. miejsce w grupie i zaczynamy szukać nowego trenera. Niestety nie pomogła biało-czerwona armia wspaniale kibicujących Polaków na trybunach, nie pomógł doping, okazaliśmy się za słabi nawet na to, by zremisować z synami Albionu. Na forach internetowych rodacy nie są dla kadry Fornalika łaskawi:

Wstyd i żenada: „To zbiór największych dziadów jakich świat widział, z superdziadem z nadmuchanym przez przekupne media ego drewniakiem na czele, który nie potrafi strzelić gola, jak tylko poziom gry przekroczy poziom miernych nasterydowanych lig. Teraz gimbusy widzicie czym się różnią mierne ligi europejskie od prawdziwej piłki nożnej światowej. Reprezentacja wstydu i żenady z 75. miejsca w świecie”.

ŚRODA RANO

Emocje opadły, kibice rozjechali się do swoich domów, więc pora na podsumowanie naszej batalii o mundial. Stare porzekadło mówi: „Jeśli nie będą się Ciebie bać, to będą się z Ciebie śmiać”. Naszych piłkarzy już od dawna nie obawiają się nawet drużyny europejskich „średniaków”.

W tych eliminacjach nie potrafiliśmy pokonać ani Ukrainy, ani Czarnogóry, niedługo nasza narodowa reprezentacja zacznie być wymieniana jednym tchem z takimi „potęgami piłkarskimi” jak Luksemburg, Wypy Owcze czy San Marino. Do tego czasu kibice, zasługujący przecież na to, by być dumni ze swoich piłkarzy będą śpiewać: „Polacy nic się nie stało...” , tylko jak długo tak można?

Może wreszcie wstanie ktoś i powie to, co wszyscy wiedzą POLACY STAŁO SIĘ. 38-MILIONOWY WALECZNY NARÓD O PIĘKNEJ HISTORII NA BOISKU PIŁKARSKIM REPREZENTUJE DRUŻYNA, NA KTÓRĄ ŻAL JEST PATRZEĆ.

 

Cezary Niewadzisz

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK