POLACY W UK

Olimpijskie ciekawostki z lamusa (ciąg dalszy)

Polish Express
Polish Express logo

Olimpijskie ciekawostki z lamusa (ciąg dalszy)

Kontynuujmy naszą nostalgiczną wyprawę w czasy igrzysk, które dziś jawią się nam niczym z zupełnie innej bajki. Warto było zagłębić się w annały rywalizacji o cenne olimpijskie trofea. Opowieści te dziś brzmią dla nas wprost nieprawdopodobnie. To był zupełnie inny świat sportu. Jakże odmienny i… piękny.

Sztokholm 1912

Podczas sztokholmskich igrzysk po raz pierwszy elektronicznie mierzono czas na lekkoatletycznych biegach sprinterskich. A było co mierzyć. Na starcie dystansu 100 metrów stanęło w sumie 97 biegaczy. Rozegrano 17 przedbiegów i 6 półfinałów, z których do decydującej rozgrywki awans uzyskali jedynie triumfatorzy.

Po raz pierwszy w gronie sprinterów pojawił się czarnoskóry zawodnik. Był nim reprezentant Stanów Zjednoczonych o nazwisku Drew. W imponującym stylu zwyciężył zarówno w przedbiegach, jak i w półfinale, urastając do miana głównego pretendenta do zwycięstwa. Obok niego do finału awansowało czterech innych Amerykanów, ale o białym kolorze skóry.

Jeden z szefów amerykańskiej ekipy, nie chcąc dopuścić, by czarnoskóry zawodnik sięgnął po złoty medal, tuż przez wyjazdem na stadion zamknął Drew w… łazience na szóstym piętrze. Uwolniony z pułapki przybył na stadion kilkanaście minut po zakończeniu biegu finałowego. Miał on zresztą niecodzienny przebieg.

Jankesi zawarli koalicję przeciwko Patchingowi z Południowej Afryki, który uzupełniał stawkę uczestników biegu. Amerykanie postanowili wykończyć go… falstartami. Umówili się, że dopiero po siódmym rozegrają właściwy bieg. Spisek się powiódł. Zdezorientowany Patching minął metę dopiero jako czwarty, a komplet medali powędrował w ręce Amerykanów. 

Antwerpia 1920

Cztery lata wcześniej sportowcy mieli rywalizować w Berlinie, ale jak wiadomo Niemcy zgotowali światu zupełnie inne „igrzyska”. Po zakończeniu wojny niezwłocznie przystąpiono do wskrzeszenia olimpijskiej idei. Pierwotnie organizatorem igrzysk miał być Paryż, ale Francuzi zrzekli się prawa organizacji na rzecz Belgii.

Jednym z bohaterów olimpijskich zmagań był Francuz J. Guillemot. W trakcie działań wojennych walczył na froncie, gdzie uległ zatruciu niemieckimi gazami bojowymi. Jego stan był prawie beznadziejny. Lekarze nie dawali większych szans na przeżycie. Jednak jakimś cudem przeżył i po wielu miesiącach spędzonych w szpitalu powrócił do zdrowia, a następnie znów zaczął biegać. Podczas igrzysk stoczył pasjonujące pojedynki z samym Finem Paavo Nurmim.

Francuz triumfował w biegu na 5 km, zaś na dwukrotnie dłuższym dystansie był drugi. W Antwerpii po raz pierwszy pojawiła się nad stadionem olimpijska flaga. Niebieskie, żółte, czarne, zielone i czerwone koła symbolizują pięć kontynentów, złączonych więzami braterstwa i przyjaźni.

Paryż 1924

Sprawcą jednej z największych lekkoatletycznych sensacji był pastor ze Szkocji – Eric Liddell. Zwyciężył w biegu na 400 m, ustanawiając przy okazji rekord świata. Liddel, jak przystało na pastora, nie startował nigdy w niedzielę, uważając że stałoby to w opozycji do jego religijnych praktyk.

Nie dał namówić się na start w biegu sztafetowym 4 x 400 m, który rozgrywany był właśnie w niedzielę. Osłabiona jego brakiem ekipa brytyjska zajęła dopiero trzecią lokatę. Bohaterem pływalni był Amerykanin Johnny Weissmuller, który najszybciej pokonał dystanse na 100 i 400 m. Był on także doskonałym waterpolistą.

W ogromnej mierze dzięki niemu amerykanie sięgnęli po brązowe medale. Weissmuller zanim zaczął pływać był skromnym szewskim czeladnikiem. Dzięki wspaniałym warunkom fizycznym rozpoczął treningi. Po igrzyskach zasłynął jako niezapomniany odtwórca ról Tarzana w hollywoodzkich produkcjach.

Amsterdam 1928

Czy to możliwe, by państwo startujące w igrzyskach nie było reprezentowane podczas ceremonii otwarcia? Taki wypadek przytrafił się właśnie w Amsterdamie. Spóźniona ekipa Francji nie zdołała przebić się przez ogromy tłum kibiców napierających na główną bramę stadionu. Zbyt wątłe służby porządkowe nie były w stanie nic zdziałać.

Podobne problemy mieli Finowie, ale najsilniejsi zawodnicy ich ekipy, czyli zapaśnicy, miotacze, ciężarowcy, zdołali utorować drogę pozostałym członkom ekipy. Dopiero w Amsterdamie kobiety otrzymały prawo startu w konkurencjach lekkoatletycznych i to w zaledwie pięciu. Jedną z pierwszych złotych medalistek okazała się Polka Halina Konopacka, która zwyciężyła w rzucie dyskiem.

Występ pań został ogólnie potraktowany w kategoriach sukcesu, choć przytrafił się jeden spory zgrzyt. W biegu na dystansie 800 m ani jedna zawodniczka mijająca linię mety nie mogła utrzymać się na nogach. Wszystkie padały z wyczerpania. Nawet zamykająca stawkę Polka Kilosówna, która zajęła dziewiątą lokatę, padła jak długa. Było to niezwykle przejmujące i… żałosne widowisko.

Trudno się zatem dziwić, że bieg na 800 m wykreślono z programu igrzysk, jako zbyt męczący dla kobiet.
Co jako zagorzały, wstrętny seksista dedykuję pod rozwagę mojej ulubionej bojowniczce o prawa kobiet. Jest nią rzecz jasna pani Kazimiera Szczuka. 

Jerzy Kraśnicki

 

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK