wiadomości

Nad Tamizą czeka nas licha emerytura

Polish Express
Polish Express logo

Nad Tamizą czeka nas licha emerytura

Nie jest wesołe życie staruszka - przynajmniej na Wyspach. Po 30 latach ciężkiej pracy czeka nas emerytura w wysokości 82 funtów tygodniowo. Sprawdziliśmy, jak za takie pieniądze są w stanie przeżyć starsi mieszkańcy Wielkiej Brytanii.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Emeryci oszczędzają na jedzeniu >>

Dziarski staruszek podróżujący z pełnym portfelem dookoła świata? Owszem, ale wątpliwe, aby pochodził z Wielkiej Brytanii. Póki zarabiamy w pocie czoła pieniądze w brytyjskiej walucie, możemy pozwolić sobie na lepsze życie. Ale ta sielanka nie trwa wiecznie - jesień życia na Wyspach jest znacznie smutniejsza niż żywot człowieka w wieku produkcyjnym. Delikatnie mówiąc, możemy mieć problemy nawet z podstawowymi wydatkami, jeśli w porę nie pomyślimy o prywatnym ubezpieczeniu emerytalnym.

Idą ciężkie czasy
- Gdyby nie własny dom i rodzina, nie wiem jak miałbym przeżyć - mówi 76-letni pan Roman, mieszkający od 1945 roku w londyńskiej dzielnicy Northfields. - Po kilkudziesięciu latach fizycznej pracy zostało mi niewiele więcej niż zdołałem odłożyć lub zainwestować - przyznaje z pokorą. Faktycznie, państwo się nie wysiliło - Polak co miesiąc pobiera niecałe 340 funtów państwowej emerytury. - Ciężko byłoby mi przeżyć, gdybym był zdany tylko na jedno źródło utrzymania - mówi emeryt.
Pan Roman na Wyspy nie przyjechał z własnej woli - trafił tu w wyniku zawieruchy wojennej razem z armią Andersa. Kiedy skończyła się wojna, wolał nie ryzykować powrotem do kraju - stalinowskie władze mogłyby go aresztować i skazać nawet na śmierć. Jak wspomina, w jego przypadku życie na Wyspach nie było ani łatwe, ani lekkie, ale na starość przyszły ciężkie czasy.
Można powiedzieć, że polski kombatant mimo wszystko miał szczęście. Na początku lat 80. zdołał wykupić swój dom za niecałe 30 tysięcy funtów. Choć w tamtych czasach ceny nieruchomości były tak niskie, mało kto decydował się zostać landlordem. Dziś nieruchomość warta jest ponad 300 tysięcy funtów, a do tego jest w stanie podnajmować dwa pokoje młodym ludziom. - To najmądrzejsza rzecz, jaką wtedy zrobiłem. Nie wiem, czy inaczej byłbym w stanie przeżyć bez pomocy rodziny - podkreśla.
Wizja starości z obcymi ludźmi pod dachem nie zachwyca, choć patrząc realnie, na kupno własnego domu stać niewielu polskich emigrantów. Choć prawda brzmi brutalnie, to większość brytyjskich emerytów klepie biedę. Podstawowy system opieki społecznej przewiduje po przepracowaniu 44 lat ledwo 82 funty tygodniowo państwowej emerytury (State Pension). Jeśli ktoś w porę nie pomyślał o dodatkowym zabezpieczeniu, może znaleźć się w pułapce bez wyjścia. Uratować z opresji może powrót do pracy lub bardziej ekstremalne rozwiązanie, jakim jest zamieszkanie w domu starości. Na ten krok decydują się najczęściej osoby, którym nie przysługuje komunalne mieszkanie, a na wynajem ich nie stać. Domy starości odbierają co prawda około 80 procent naszej emerytury, lecz zapewniają podstawowe potrzeby - dach nad głową, wyżywienie czy dostęp do lekarza. Ale nawet tu można trafić na ścianę nie do przebicia - lepsze domy opieki niechętnie przyjmują staruszków z niskimi dochodami - za standard życia trzeba sobie po prostu zapłacić.

Reforma nie pomogła
Opisane przez nas przypadki ocierają o dramaturgię, ale warto uświadomić sobie, że odprowadzając składki ubezpieczeniowe z naszej pensji pracujemy jedynie na państwową emeryturę. To odpowiednik pierwszego filaru ubezpieczeń społecznych, jaki znamy z polskiego, zreformowanego systemu ubezpieczeń społecznych. Jeśli chcemy większych pieniędzy, musimy pomyśleć o dodatkowym zabezpieczeniu i postarać się o indywidualną polisę. Warto wspomnieć, że system ubezpieczeniowy na Wyspach przeszedł reformę, w wyniku której zrównano wiek emerytalny dla mężczyzn i kobiet do 65 lat. Ale to nie wszystko - do 2046 roku będziemy pracować aż do 68 roku życia, choć minimalny okres zatrudnienia zmniejszono tym samym do 30 lat.
- Początkowo faktycznie nie myślałem o czymś takim jak emerytura, do czasu, aż osiągnąłem stabilność zawodową - mówi Marek, od sześciu lat księgowy w dużej, brytyjskiej korporacji. Tam szefowie uświadomili mu, że bez wykupienia dodatkowych polis może zapomnieć o beztroskim życiu na starość i podróżowaniu dookoła świata. - Powiem szczerze, że miałem opory, gdy pracodawca zaproponował mi odciąganie z mojej pensji pieniędzy na Privat Pension. Ale okazało się, że za każde wpłacone 78 funtów rząd dopłaca kolejne 22, więc dałem się przekonać - wspomina.
Prywatnych firm, oferujących zabezpieczenia emerytalne jest w Wielkiej Brytanii kilkaset - usługi oferują nawet banki i kasy mieszkaniowe. Wszystkie instytucje inwestują wpłacane przez nas pieniądze w akcje i papiery wartościowe, aby pomnożone później zyski wypłacać nam jako dodatkową pensję.

Powrót nie pomoże
Lepiej nie liczyć, że przed skrajnie niską emeryturą uchroni nas powrót do Polski. Unijny system ubezpieczeń społecznych co prawda przewiduje migrację ludności i zalicza na poczet przepracowanych lat okres, kiedy zarabialiśmy za granicą, ale przysługujące nam pieniądze nie będą wyższe niż wypracowalibyśmy w kraju. Tamtejsze emerytury, niestety, również nie napawają optymizmem - najniższa wynosi obecnie 650 złotych, a średnia - nieco ponad 1600 zł.

Tomasz Ziemba / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Emeryci oszczędzają na jedzeniu >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK