wiadomości

Korki w wielkim mieście

Polish Express
Polish Express logo

Korki w wielkim mieście

Komunikacyjny fenomen Londynu polega na tym, że od lat plasuje się w czołówkach najbardziej zakorkowanych miast świata. Z drugiej strony stanowi fantastyczny przykład na to jak osiągać szczyty logistycznej precyzji.

Rowerem po mieście >>

Tajemnice londyńskiego metra >>

Choć londyńczycy do zatłoczonych ulic już dawno się przyzwyczaili, nie zmienia to faktu, że stanie w kilkugodzinnym korku to koszmar, który śni im się po nocach. – Londyn ma bardzo starą infrastrukturę i brakuje dróg dojazdowych do centrum. Zabytkowe i kręte ulice może i są gratką dla turystów i anglofilów, lecz stanowią utrapienie dla miejscowych kierowców – mówił przed dwoma laty Alex Petrie, dyrektor portalu Keepmoving, należącego do ITIS Holdings, przedsiębiorstwa opracowującego technologie zbierania danych o ruchu drogowym. Jednak największą niespodziankę przyniósł tegoroczny raport holenderskiej firmy Tom Tom, produkującej systemy GPS. Wynika z niego, że najbardziej zakorkowanym miastem w Europie jest Bruksela. Na drugim i trzecim miejscu uplasowały się kolejno... Warszawa i Wrocław. Dopiero później Londyn i Edynburg.

Grunt to dobra logistyka...
Gdzie zatem szukać odpowiednich rozwiązań? Najlepiej w miastach, takich jak Londyn, Sztokholm, Oslo czy Edynburg, które postawiły na zwiększenie atrakcyjności transportu publicznego, bez czego trudno sobie nawet wyobrazić, co by się dzisiaj działo. Świetnie rozbudowany system Park&Drive polegający na tworzeniu dogodnych parkingów samochodowych na obrzeżach miast, skąd szybko i tanio można przedostać się do centrum komunikacją miejską to jedno z najlepszych przedsięwzięć ograniczających ruch. Również dogodne połączenia kolejowe sprawiają, że wiele osób woli codziennie dojeżdżać do miast niż tracić czas na staniu w korkach.
Jedną z takich osób jest James Clark, pracujący w Londynie, codziennie dojeżdżający z oddalonego o 100 km Winchesteru. – Nigdy nie patrzyłem na moje dojazdy przez pryzmat kilometrów do pokonania. Dla mnie wyznacznikiem jest to, że podróż do pracy zajmuje mi niecałe 90 min. Dojeżdżam do stacji Waterloo, skąd przesiadam się do metra i jestem na miejscu. Mieszkając w Londynie podróż zajmowała mi znacznie więcej czasu – przekonuje.

Inne rozwiązania
Innym rozwiązaniem na ograniczenie ruchu w mieście jest pobieranie pieniędzy za wjazd do centrum. W Londynie taki schemat funkcjonuje już od 2003 r., a o jego skuteczności świadczy fakt, że tylko w ciągu pierwszych trzech lat od nałożenia opłat, stolica Wielkiej Brytanii zanotowała 16% spadek natężenia ruchu w centrum miasta. We Włoszech posunięto się jeszcze dalej, wprowadzając tzw. „zona a traffico limitato” (strefę o zmniejszonym natężeniu ruchu), gdzie jak w Rzymie, Palermo czy Florencji wjeżdżać mogą tylko właściciele uprawnionych samochodów (najczęściej mieszkańcy i dostawcy towarów).
Najtańszym środkiem lokomocji pozostaje rower, choć jego użyteczność w mieście zależy w dużym stopniu od zorganizowanej infrastruktury. W skali europejskiej Amsterdam bije na głowę wszystkie miasta. 600 tys. publicznych rowerów służących mieszkańcom stolicy przekłada się na 30% całego ruchu w centrum. W Londynie skala rowerzystów oscyluje w granicach 2%, choć jak zapowiada Boris Johnson, burmistrz miasta, wybudowanie 15 nowych ścieżek rowerowych ma podnieść ten wynik do 5%. Zachętą dla londyńczyków ma być funkcjonująca od 30 lipca, sieć wypożyczalni rowerów (Barclays Bicycle Hire), gdzie w ok. 400 punktach na terenie miasta rozlokowanych będzie prawie 6000 jednośladów.
Choć problemy komunikacyjne były, są i będą, warto naśladować miasta, które potrafią sobie z nimi radzić. Jednym z nich jest bez wątpienia Londyn, choć ostatni transportowy paraliż, spowodowany strajkiem pracowników metra, pokazał, że wpadki zdarzają się najlepszym. Kolejnym wyzwaniem dla brytyjskiej stolicy będzie Olimpiada w 2012 r. Specjalnie przygotowane pasy ruchu dla sportowców i VIP-ów („Games Lanes”) to w sumie 160 km w samym Londynie i 276 km poza nim. W tym czasie reszta mieszkańców zdana będzie na rozwiązania, jakie zaproponuje stolica. Pozostaje żywić nadzieję, że i tym razem będzie od kogo brać przykład.
Kamil Nadolski / Fot. Getty Images

Rowerem po mieście >>

Tajemnice londyńskiego metra >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK