wasze sprawy

Klienci bardzo je cenią

Polish Express
Polish Express logo

Klienci bardzo je cenią

Dzięki swojej urodzie Polki w Wielkiej Brytanii, co krok są komplementowane, choć czasem dostają też mniej wyszukane dowody uznania. Na polonijnych portalach z ofertami pracy kategoria „agencje towarzyskie” jest jedną z najbardziej obleganych.

 
 
Choć na Wyspach prostytucja jest nielegalna, nie zraża to ogłoszeniodawców: „koleżankę na prywatkę”, „miłe dziewczyny centrum Londynu”, „atrakcyjne panie, wysokie zarobki”. Podane obok ogłoszeń kwoty rzeczywiście przyprawiają o zawrót głowy: £100 za godzinę, £500 dziennie czy £4000 miesięcznie.
 
£100 za godzinę, £500 dziennie
- Stawka zależy od agencji - opowiada Martyna, która zarabia tak od roku. - Przez pierwsze dwa tygodnie byłam załamana: zarobiłam niewiele więcej, niż wcześniej na zmywaku. Zaczęłam podpatrywać bardziej doświadczone koleżanki, uczyć się, i teraz wiem już, jak dostawać wysokie napiwki i gdzie płacą najlepiej - uśmiecha się smutno dziewczyna. Tłumaczy mi, że ścieżkę „kariery” każda dziewczyna wybiera dobrowolnie. - Śmieszą mnie doniesienia o zmuszanych do prostytucji biedulkach, którym zabiera się paszporty. Nie znam takiego przypadku, ja i wszystkie moje koleżanki z branży po prostu odpowiedziałyśmy na ogłoszenie - kwituje. Zgadza się z nią psycholog z Fundacji Przeciwko Handlowi Kobietami La Strada. - Rzeczywiście o zmuszaniu do prostytucji możemy mówić częściej w przypadku kobiet, które bez swojej wiedzy zostały wywiezione do domów publicznych w Niemczech, Grecji czy Turcji. Niemniej nawet dziewczyna idąca pierwszy raz do anonimowej agencji w Londynie powinna zachować minimum ostrożności: umówić się z koleżanką na telefon lub ustawić numer policji na szybkie wybieranie.
 
Gosha, Kate, Martha
Poza „zwykłymi” agencjami działają też dziesiątki pod przykrywką salonu masażu lub escorts. Czasem trudno dopatrzeć się tu erotycznych konotacji: poszukują one „dziewczyn na najwyższym poziomie do wyjść na eleganckie przyjęcia czy kolacje”. Gdy dzwonię pod podany w ogłoszeniu numer i pytam, czy chodzi tylko o dotrzymywanie towarzystwa, rozmówca rozłącza się. Drugi odpowiada tajemniczo, że wszystkiego dowiem się na spotkaniu - kierowca może przyjechać po ciebie jeszcze dzisiaj - dodaje zachęcająco. Moje wątpliwości rozwiewa dopiero trzecia rozmówczyni, właścicielka agencji escort z Birmingham. - To jasne, że nie piszemy w ogłoszeniach, o co dokładnie chodzi. Po pierwsze: to nielegalne, po drugie dziewczyny, które do nas trafiają często mimo trudnej życiowej sytuacji spłoszyłyby się wiedząc, o jaką pracę chodzi. Ja oferuję im pełną dyskrecję i posadę masażystki lub escort. - Czyli jednak chodzi o seks? - dociekam. - Ja wolę określenie „boyfriend- girlfriend massage” kwituje moja rozmówczyni. Gdy pytam, czy zatrudnia jakieś Polki, rozpromienia się. - Gosha, Kate, Martha. No pewnie! Klienci je bardzo chwalą.
 
Tańcz, głupia, tańcz
Na szczęście, Polki w branży erotycznej na Wyspach to nie tylko smutna rzeczywistość szarej strefy. W Anglii bardzo popularne są kluby ze striptizem, nam kojarzące się z obskurnymi lokalami przy autostradach, zatrudniającymi smutne i zrezygnowane dziewczyny. W Wielkiej Brytanii takie miejsca to czyste, bezpieczne, urządzone ze smakiem wnętrza, do których chodzą studenci i pracownicy wszystkich szczebli, niezależnie od płci. Takie kluby organizują wieczory piłkarskie, kawalerskie czy tematyczne, a dorabiają sobie w nich przeciętne angielskie studentki, dając kilkuminutowe pokazy topless na scenie. - Jestem zachwycona - mówi Dominika z Kalisza, gdy zaczepiam ją podczas piątkowej imprezy w HusHush we wschodnim Londynie. - W dzień studiuję tu na uniwersytecie, w nocy mogę szaleć z ludźmi z całego świata i się wytańczyć. Zarobki? £7 za kilkuminutowy taniec, £35 za 15 minut, do tego drinki i napiwki. Dominika pracuje kilka razy w tygodniu w różnych klubach, od 21 do 3, na umowę zlecenie. - Napisz koniecznie, że krzywda mi się tu nie dzieje, bo ciągle spotykam Polaków, którzy pytają, czy zabrano mi paszport, czy szef mnie bije i jak mogą mnie stąd wyrwać - śmieje się dziewczyna.
 
Sonia Grodek

BBC: Polacy są dobrzy w... prostytucji >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK