wywiady i felietony

Felieton: Po równo gówno, czyli polski lajf

Polish Express
Polish Express logo

Felieton: Po równo gówno, czyli polski lajf

Gdy dobry los sprowadził światy Cysia i Agatki na jedną emigracyjną płaszczyznę, nieprzeniknione uczucie kosmicznego zrozumienia przepełniło dwójkę zakochanych.

Od pierwszego spotkania rozumieli się intuicyjnie, jakby byli bliźniakami rozdzielonymi za dziecka, teraz cudownie połączonymi.

Ich sposób na osiągnięcie radości życia oraz odziedziczone po przodkach jednakowe poczucie sprawiedliwości i równości rozpoznały się bez słów.

W ich rodzinach tak samo żarliwie wyznawano żelazną zasadę, że Polak Polakowi równy, nikt więc nie powinien wychylać łba poza szereg.

Np. wujek Agatki nie miał synów, gdy więc jego bratu (a ojcu Agatki) też urodziła się córka, chłopina skakał ze szczęścia aż po sufit.

Dlatego, gdy okazało się, że Mariusz, kolega Cysia z fabryki i chaty, za zaoszczędzone pieniądze stuningował swoją brykę lepiej od Cysiowej, w Cysiu się zagotowało.

Przecież oni szli łeb w łeb od samego przyjazdu! Razem klepali na początku biedę, razem przyjęli się do fabryki, a ten teraz robi mu takie numery i wychodzi przed szereg!?

Dodatkowo, Cysio podpatrzył, że Mariusz zaczął dogadywać się z ich szefem, tym przebrzydłym Johnem. Był dla niego miły, pomocny i w ogóle, czyli pewnie na coś liczył – rozumował Cysio.

Z kolei Aśka, psiapsiółka Agatki z flatu, choć rok starsza, wyglądała młodziej od Agatki. Dużo młodziej.

Ale wiadomo – pewnie zrobiła sobie botoks, no i te geny… – wzdychała Agatka, która musiała katować się właśnie co odkrytą dietą, podobno cud.

Uczucie niesprawiedliwości i osamotnienia narosło w naszej parze jeszcze bardziej, gdy John awansował Mariusza do działu z czystszą robotą i większą stawką, a jego, pracowitego, zdolnego, niezastąpionego Cysia zostawił dalej na taśmie. A przecież oni zaczynali razem!

W robocie, Anglicy i inne nacje gratulowali Mariuszowi, po czym poszli na piwo - a stawiał Mariusz - tylko jednemu Cysiowi nie wypadało pić za cudze pieniądze i szczęście.

Udało mu się, głupi ma zawsze szczęście – skwitowała to Agatka, starając się pocieszyć zdruzgotanego Cysia.

A już zupełnie z równowagi wyprowadziła Agatkę Aśka, gdy oznajmiła, że poznała miłego i bogatego Anglika, który myśli o niej na poważnie, przez co przestała mieć dla Agatki tyle czasu, co poprzednio. Ta stara botoksiara zawsze gdzieś się wkręci – podsumowała Aśkę jej oddana koleżanka.

Na szczęście, wkrótce potem, Mariuszowi buchnęli spod flatu brykę, a Aśka pokłóciła się ze swoim manem.

- Na biednego nie trafiło – rzekł na to Cysio, któremu za Mariuszowe niepowodzenie marzyło się dać na mszę, zaś Agatka odetchnęła z ulgą, że wreszcie jej najlepsza psiapsiółka znów zacznie mieć dla niej czas.

Jaki morał z tej historii? Bardzo prosty: ja mam źle, Ty podobnie – możem bratać się żałobnie.

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK