temat numeru

Co Polaków trzyma na Wyspach?

Polish Express
Polish Express logo

Co Polaków trzyma na Wyspach?

Zapominają o swoim tytule magistra, wyuczonym zawodzie i doświadczeniu. Wyjeżdżają i podejmują się każdej pracy, bo i tak jest lepiej płatna niż ta w ich zawodzie w Polsce. Jak żyje im się dzisiaj? Czy czują, że ich status społeczny się obniżył? A może wręcz przeciwnie, poziom ich życia, a co za tym idzie, ich poczucie wartości jest teraz wyższe?

Kiedy wielu Polaków stanęło przed wyborem: praca w swoim zawodzie w Polsce za najniższą krajową czy praca w Wielkiej Brytanii poniżej ich kwalifikacji, ale za lepsze pieniądze, niektórzy zastanawiali się co jest bardziej poniżające. Inni w wyjeździe widzieli wielką szansę na poprawę swojej sytuacji materialnej.

Większość wybrała po prostu mniejsze zło. 45-letnia Marzena pracuje w Poznaniu jako agent ubezpieczeniowy. Ma tam rodzinę, przyjaciół z którymi często wychodzi do teatru, kina, na koncerty.

Dwójka dorosłych dzieci od kilku lat przebywa w Anglii. Ostatnio zapisała się na kurs angielskiego od podstaw, ponieważ ma zamiar do nich dołączyć. Zdaje sobie sprawę z tego, że będzie ciężko, że jej status społeczny ulegnie zmianie, że najprawdopodobniej ze swoja znajomością angielskiego, będzie musiała pracować fizycznie.

Prestiż a zarobki

Ciężko znaleźć osobę, która tego faktu by nie potwierdziła.  Maciej, z wykształcenia geodeta, w Londynie pracuje jako budowlaniec. Do Anglii wyjechał świeżo po studiach, słabo znając angielski. Przyczyna wyjazdu? „To nie był nawet brak pracy.

Stwierdziłem, że nie po to uczyłem się 4  lata i inwestowałem w studia, żeby pracować za 700-800 zł, bo tyle mi proponowano. Po tylu latach studiów miałem trochę inne ambicje finansowe…” – mówi. Teraz, z lepszą znajomością języka teoretycznie mógłby wrócić do branży, ale jego specjalizacja (rzeczoznawca majątkowy) nie ma odpowiednika na rynku brytyjskim.

„Teraz mam już kontakty, znam tutejszy rynek budowlany, a geodezji musiałbym się nauczyć od początku, bo od 7 lat nic w tym kierunku nie robiłem. Poza tym musiałbym znów zacząć od najniższej stawki, a w budowlance osiągnąłem już pewien poziom” - dodaje Maciej.Zamiana pracy z prestiżowej na taką, która nie wymaga wielu kwalifikacji może wiązać się z lepszymi zarobkami, ale też pewnym poczuciem niedosytu.

„Z pewnością pracując jako rzeczoznawca majątkowy czułbym się lepiej ze samym sobą. Fajnie by było być wyżej na tej drabinie sukcesu, wykonując bardziej prestiżowy zawód. Ale ja lubię swoją pracę. Tylko kolana trochę bolą…” – dodaje.

Zaskoczyć może fakt, że według badań PBI, z Polski wyemigrowały przede wszystkim osoby dobrze wykształcone - 42 proc. z nich ma dyplom uczelni wyższej, a 90 proc. skończyło szkołę średnią. Na emigracji wykonują jednak prace fizyczne - proste (20 proc.) lub wymagające kwalifikacji (28 proc.).

W biurach pracuje 17 proc. z nich, jako wykwalifikowani specjaliści – 19 proc., natomiast na stanowiskach kierowniczych i dyrektorskich - 8 proc.  (2009). Faktem jest, że po całym dniu ciężkiej pracy ostatnią rzeczą na jaką mamy ochotę, jest poszukiwanie lepszych perspektyw. Nasze myśli wędrują bardziej w kierunku sofy i pilota niż wypełniania czasochłonnych aplikacji. Niektórzy jednak decydują się na mniej prestiżowe zajęcia nie tylko z powodu wygody lub braku czasu.

Prestiż a język

28-letnia Monika -  magister ochrony środowiska. Po skończeniu studiów w Polsce miała do wyboru staż w rozlewni mleka lub urzędzie skarbowym. Później nie było lepiej, więc wyjechała do Anglii.

Zaczęła od pracy na farmie na linii produkcyjnej, przebierając cebulę. Później przerzucała też banany. Teraz mieszka ze swoim małym synkiem w Slough. Sprząta w agencjach i prywatnie. Przeszkodą do tego, żeby pracować w zawodzie jest dla niej bariera języka i świadomość, że „wyszła z obiegu”. „Mam ambicje. Chcę się rozwijać, uczyć angielskiego. Chciałabym pracować w ochronie środowiska, na przykład w laboratorium.

Boję się jednak, że przez te kilka lat wiedza ze studiów zakurzyła się już, a są inni, lepsi, którzy cały czas siedzą w tej branży” - mówi Monika. „Mam zamiar skończyć tutaj jeszcze studia magisterskie i wrócić do zawodu, ale dochodzą obowiązki, które powodują, ze człowiek rezygnuje ze swoich pasji. Nie oznacza to jednak, że zrezygnowałam na zawsze – dodaje.

Bywa tak, że szefowie, nie znający zaplecza edukacyjnego swoich pracowników postrzegają ludzi pracujących fizycznie jako pozbawionych indywidualności. „Spotkałam się z nieprzyjemnym traktowaniem, patrzono na mnie jak na osobę bez własnego zdania, osobowości. Szczególnie praca w fabryce może być uwłaczająca - ludzie byli tam traktowani jak tępe robole. W Polsce nigdy nie spotkałam się z takim podejściem” – kończy Monika.

Prestiż a relacje

Jacek również magister geodezji, pracuje w wypożyczalni samochodów i zajmuje się obsługą klienta. „Mogłem w Polsce znaleźć pracę, ale to co mi proponowano nie spełniało moich oczekiwań. Nie podobało mi się podejście przełożonych w Polsce. Tutaj wygląda ono inaczej, mam wrażenie, że relacje z pracodawcami są bardziej partnerskie” – twierdzi. Po przyjeździe do Anglii Jacek nie mógł pracować w swoim zawodzie ze względu na nieznajomość języka. Po kilku latach mieszkania na Wyspach poziom jego angielskiego jest na tyle dobry, że zaczął się rozglądać za pracą odpowiadającą jego kwalifikacjom.

„Chcę pracować w swoim zawodzie. Będę się pewnie musiał wielu rzeczy nauczyć od początku, ale nie powinno mi to sprawić problemu” - dodaje Jacek. „Posiadanie bardziej prestiżowej pracy raczej nie wpłynie na moje poczucie wartości. Dla mnie ważniejsze jest to z kim pracuję. Wolę robić coś mniej specjalistycznego, ale przebywać w otoczeniu ludzi z którymi dobrze się czuję niż mieć tzw. renomowaną pracę i męczyć się w atmosferze, która mi nie odpowiada”. 

Andrew Blake, menadżer wypożyczalni samochodów w której pracuje Jacek twierdzi, że w obecnej sytuacji gospodarczej wielu osobom nie udaje się znaleźć pracy, która odpowiada ich wykształceniu. „W naszej firmie na przykład zatrudniamy teraz inżyniera dźwięku, projektanta, piosenkarza, mechanika samochodowego i prawnika”.

Pytany o to, czy sam zachęcałby Jacka do szukania „lepszej” pracy, mówi: „To oczywiście zależy od jego własnych ambicji, ale ja zawsze zachęcałem każdego pracownika, żeby rozwijał swój potencjał. Dla niektórych jednak bezpieczeństwo posiadania zatrudnienia i zadowolenie z obecnej pracy jest ważniejsze niż chęć przejścia do branży, w której są wykwalifikowani. Być może Jacek mógłby zarabiać więcej, używając swoich umiejętności, ale jest też szansa, że jego umowa o pracę może być tylko tymczasowa. To jest to ryzyko”.

Prestiż a wygoda

Magda, która w Polsce zajmowała się pomaganiem osobom uzależnionym, po przyjeździe do Anglii pracowała m.in. jako asystentka w biurze projektowym. Kiedy kilka lat temu z powodu kryzysu została zwolniona, dostrzegła plusy sprzątania domów.

„Chciałam robić coś innego, ale rozmawiałam z moimi koleżankami, które też sprzątały. One wiedziały, że nigdzie indziej nie dostaną 10 funtów na godzinę. Ja w biurze jako recepcjonistka zarobiłabym najniższą średnią krajową, a sprzątając jestem dyspozycyjna. Biorę wakacje gdy chcę, kiedy jestem chora to dzwonię, że mnie nie będzie. To jest to, co trzyma Polki przy sprzątaniu” -  mówi Magda.

„Mogłabym robić coś innego - jestem zdolna, szybko się uczę, ale nie chcę mieć tego strachu przed nagłą utratą pracy. Wiem, że klienci mnie tak szybko nie zmienią i daje mi to pewne poczucie bezpieczeństwa” – stwierdza Magda. Magda zaczęła studia na kierunku biznes, zajmuje się synkiem i dorabia sobie odprowadzając dzieci sąsiadów do szkoły.

„Nie mam absolutnie żadnych kompleksów na punkcie tego, że sprzątałam. Pracowałam dla ludzi na naprawdę wysokim poziomie, poznałam Kate Moss, Jude’a Law, ale nigdy nie traktowałam ich jakby byli lepsi ode mnie. Oni zawsze byli dla mnie zwykłymi ludźmi. Moje chrześcijańskie poczucie wartości nie pozwala mi czuć się gorszą, tylko ze względu na to co robię”.

Prestiż a zarobki

Kasia jest z wykształcenia kosmetyczką. W Polsce pracowała w swoim zawodzie, ale kiedy pensja 800 zł przestała jej odpowiadać, zdecydowała się na wyjazd na Wyspy. Teoretycznie mogłaby już wtedy rozglądać się za pracą w zawodzie, ale przyjazd z małym dzieckiem uniemożliwiał jej pracę w pełnym wymiarze godzin.

„Na początku nie mogłam pracować 10 godzin dziennie. A później to już tak, wiesz… Wiedziałam, że lepiej zarobię sprzątając niż gdybym pracowała jako kosmetyczka. Trochę źle się z tym czułam, ale robiłam to wyłącznie dla pieniędzy. Musiałam sama utrzymać siebie i córkę, więc nie mogłam sobie pozwolić na pracę za 200 funtów tygodniowo. Sprzątając dostawałam ₤500” – opowiada Kasia.

„Z reguły ludzie podchodzą do mnie z szacunkiem, to może ja się trochę źle czułam z tym co robię” – twierdzi. Kasia niedawno urodziła drugie dziecko. „Nie wykluczam tego, że kiedyś wrócę do swojego zawodu, ale na razie to jest kwestia wyłącznie mojego lenistwa. Poza tym wolę być teraz w domu z córeczką”. Ewentualny powrót do Polski? „Zdecydowanie lepiej mi się tutaj żyję. Mogę sobie na więcej pozwolić. Wszystko właściwie rozbija się o pieniądze. Co z tego, że robisz coś co lubisz, skoro nie masz z tego kasy?” – pyta retorycznie na koniec rozmowy Kasia.

Dla Marzeny, agenta ubezpieczeniowego, wyjazd wydaje się być szansą na paradoksalnie lepsze życie. Takie, które pozwoli jej na odwiedzenie pięknych miejsc i odłożenie pieniędzy na własny dom. Początkowa cena jaką będzie musiała za to zapłacić może być wysoka. Wyjście do banku, naprawa samochodu, reklamacja zakupionej rzeczy może stać się sporym wyzwaniem.

Dla pracodawców lub obsługujących ją osób może nie być już inteligentną panią na poziomie, a kolejną, niedouczoną emigrantką z Europy Wschodniej. Jednak w sytuacji, kiedy w kraju nie widzi się żadnych możliwości, wyjazd wydaje się być wielką i często jedyną szansą na to, żeby zmienić coś w swoim życiu na lepsze. Oby tak było.
 

Marta Barnert-Warzecha

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Sukces polskiej kuchni

Sukces polskiej kuchni

Polska kuchnia jest bardzo ceniona i coraz popularniejsza na Wyspach, nie tylko wśród naszych rodaków.

Polacy chcą być Brytyjczykami. MSW mówi „nie”

Polacy chcą być Brytyjczykami. MSW mówi „nie”

W ciągu ostatnich pięciu lat brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych rozpatrzyło kilka tysięcy podań Polaków, którzy chcieli przyjąć brytyjskie obywatelstwo. Resort odrzucił ponad 500 ich wniosków.

Zmiany w muzeum Walii

Zmiany w muzeum Walii

Dwadzieścia trzy stanowiska pracy zostaną zlikwidowane, a kolejne 111 zmienione zgodnie z restrukturyzacją Narodowego Muzeum Walii.

Walka gangów w londyńskim metrze na oczach przerażonych pasażerów

Walka gangów w londyńskim metrze na oczach przerażonych pasażerów

Setki pasażerów londyńskiego metra zostało uwięzionych w wagonach podziemnego systemu komunikacji w godzinie szczytu z powodu odbywającej się na oczach przerażonych londyńczyków walki między członkami...

Doniczka na wagę złota

Doniczka na wagę złota

Pewna para z Northumberland przez 30 lat korzystała z kamiennej skrzyni w swoim ogrodzie, w której sadziła kwiatki, nie zdając sobie sprawy z tego, że jest ona rzymskim sarkofagiem o wartości 100 tysięcy...

Podpalił żonę i własne dziecko

Podpalił żonę i własne dziecko

23-letni mężczyzna, Danai Muhammadi, jest podejrzany o podpalenie domu i umyślne spowodowanie śmierci swojej żony Melissy i ich 15 - miesięcznego synka. Do pożaru doszło sobotniej nocy.

Obrabowano detektywa

Obrabowano detektywa

Policja w Manchesterze poinformowała o kradzieży pendrive’a z domu jednego z detektywów. Zapisane były na nim informacje dotyczące przestępstw kryminalnych.

Joga dla więźniów sposobem na resocjalizację

Joga dla więźniów sposobem na resocjalizację

Jedni uznają to za niepotrzebny zbytek i dowód na niesprawiedliwe wykorzystywanie publicznych pieniędzy, inni za mądry sposób na resocjalizację – w więzieniach króluje joga.

Fetyszysta skazany na dożywocie

Fetyszysta skazany na dożywocie

39 –letni Danilo Restivo, który miał w zwyczaju ukradkiem obcinać kosmyki włosów napotkanym kobietom, po dziewięciu latach został skazany za rytualne morderstwo swojej sąsiadki.

„Polacy zamordowali miliony Żydów”

„Polacy zamordowali miliony Żydów”

Debbie Schlussel, konserwatywna amerykańska dziennikarka, wzięła w „obronę” wpadkę Baracka Obamy i oświadczyła, że prezydent wcale się nie pomylił, bo Polacy masowo mordowali Żydów.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK