POLACY W UK

Bratobójcza walka w Partii Pracy

Polish Express
Polish Express logo

Bratobójcza walka w Partii Pracy

To, że przyszły lider laburzystów będzie nazywał się Miliband, wiadomo było od dawna. W powietrzu wisiało tylko pytanie: Ed czy David?

Cameron walczy z wyłudzaczami zasiłków >>

Finalne ogłoszenie wyników głosowania na lidera Partii Pracy nastąpiło na dorocznym partyjnym zjeździe w Manchesterze. Ogromną salę konferencyjną wypełniali delegaci partyjni, członkowie gabinetu cieni, przedstawiciele organizacji afiliowanych przy partii, m.in. związków zawodowych oraz rodziny kandydatów. Wszyscy mieli swój głos w wyborze nowego przywódcy. Podczas odczytywania wyników finalnej, czwartej rundy głosowania, powietrze na sali zgęstniało.

Kocham cię bracie
Bracia, 45-letni David i pięć lat młodszy Ed poznali wyniki kilka minut wcześniej, ale z ich twarzy trudno było cokolwiek wyczytać. Pierwsze trzy rundy prowadził David. W ostatniej kolejce jednak o ciut więcej niż 1 procent wyprzedził go młodszy brat, Ed, głównie dzięki głosom związków zawodowych. Sala rozbrzmiała brawami i wiwatami. Bracia przytulili się na moment, a później Ed Miliband, jako nowy lider i następca Gordona Browna, wyszedł na scenę wygłosić przemówienie. – Kocham Davida jak brata i gratuluję mu świetnej kampanii – zaczął nerwowo. A później tłumaczył, że dla laburzystów zaczęła się nowa era. – Musimy odzyskać zaufanie ludzi, naszych wyborców – mówił zdecydowanie lewicujący polityk.

Ambitni pierworodni
Nikt nie wie, co tak naprawdę działo się za kulisami, a przede wszystkim w głowach braci. Psycholog relacji Linda Blair, która obserwowała to starcie, podkreśla, że polityczna walka najbliższego rodzeństwa to emocjonalnie cięższy kawałek chleba, niż może się wydawać. – Pierworodni są z natury bardzo ambitni i często lądują na najwyższych szczeblach władzy. Dlatego jestem przekonana, że dla Davida przegrana z młodszym bratem to ogromna porażka – tłumaczy.
W brytyjskich mediach szybko zaczęły się spekulacje, co będzie dalej z Davidem, świetnym politykiem i prawą ręką Gordona Browna. Czy usunie się w cień, czy może zgodzi się na pracę pod skrzydłami brata? Dziennik „The Guadian” sugerował, że po ogłoszeniu wyników Ed Miliband miał powiedzieć do szefa swojego komitetu: „Boże, co ja zrobiłem Davidowi...”. Na mocno rozczarowaną wyglądała też żona Davida, Louise Shackleton. Czy więc miłość braterska, którą zarówno David i Ed głosili na scenie, jest dużo trudniejsza, kiedy w grę wchodzi polityczne przywództwo i walka o najwyższe w państwie stołki? Chyba tak, zwłaszcza że obecny lider Partii Pracy, ma szanse zostać kolejnym premierem, jeśli konserwatyści i liberałowie przegrają następne wybory. Co, zważywszy na głębokie cięcia i kryzys gospodarczy, jest mocno prawdopodobne.

Płomienny David, Czerwony Ed
Dzień po wyborach, dziennikarze zaczęli gorączkowe polowanie na Davida Milibanda. Od byłego szefa dyplomacji w rządzie Gordona Browna chciano dowiedzieć się, co dalej z jego karierą polityczną. Podczas kolejnego dnia zjazdu w Manchesterze, David niespodziewanie wygłosił przemówienie. W stylu, którego zawsze zazdrościli mu polityczni przeciwnicy – charyzmatycznie, bez kartki, z humorem i ironią. – Ed to osoba dla mnie specjalna. Ale teraz jest też kimś specjalnym dla was i z naszą pomocą, będzie taką rolę odgrywał dla większości społeczeństwa. I o to musimy walczyć w jedności i zgodzie – mówił płomiennie. – To David jest prawdziwym przywódcą, to on powinien wygrać! – słychać było słowa partyjnych kolegów.
Prawdą jest to, że Ed wygrał marginalnie i to głównie dzięki głosom popierających go związkowców. Bardziej liberalny i sprzyjający wielkiemu biznesowi David od dawna był solą w ich oku. Ed natomiast, przezwany przez media „Czerwonym Edem” („Red Ed”), w swoim programie zwracał się do korzeni laburzystowskich – do siły związków zawodowych, do klasy robotniczej, którą nazwał „esencją Partii Pracy”. Przed Edem niełatwe zadanie. Nie tylko musi przekonać społeczeństwo, żeby na nowo uwierzyło w Partię Pracy, ale ma też przed sobą wyzwanie zjednoczenia partyjnych kolegów. Zwłaszcza tych, którzy wciąż wierzą w jego brata.

Ścieżką brata
W rządzie Gordona Browna Ed Miliband był ministrem ds. zmian klimatycznych i ochrony środowiska. Do Partii Pracy wstąpił śladami brata, kiedy miał 17 lat. Pierwszą poważniejszą pracę dostał po studiach, kiedy został mianowany pisarzem przemówień Harriet Harman. Posłem Izby Gmin został pięć lat temu. Jak na czterdziestolatka to imponująca kariera. Mimo wszystko jednak nie taka, jak jego starszego brata. To David zaczął laburzystowską ścieżkę w rodzinie Milibandów. To on pierwszy wybrał studia w Corpus Christi College w Oksfordzie, gdzie z wyróżnieniem skończył prestiżowy kierunek PPE (Filozofia, Politologia, Ekonomia). Media wypominają Edowi, że wzoruje się na starszym bracie, ale z gorszym skutkiem. Zdecydował się nawet ten sam kierunek studiów, uczelnię i college, naukę skończył jednak z dużo słabszą lokatą niż David.
Przyjaciele Milibanów twierdzą jednak optymistycznie, że przyszłość tej znanej rodziny polityków jest niezagrożona. Mają za sobą wspaniałą historię i dziedzictwo, którą chcą podtrzymywać. David i Ed są synami żydowskich imigrantów polskiego pochodzenia: Marion Kozak, która przeżyła okupację niemiecką w Polsce oraz Ralpha Milibanda, znanego marksisty, filozofa i wykładowcy London School of Economics. Ojciec Ralpha był polskim Żydem, który wyemigrował z Polski krótko po 1918r. Obydwaj bracia politykę mają we krwi. Ale są też Milibandami, dla których to rodzina jest najważniejsza.

Aleksandra Kaniewska / Fot. Getty Images

Cameron walczy z wyłudzaczami zasiłków >>

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK