temat numeru

Bernie, ty niepoprawny fantasto!

Polish ExpressPolish Express logo

Bernie, ty niepoprawny fantasto!

Bernie Ecclestone zarejestrował nazwę „Grand Prix of Poland”, a konkretnie na ten krok zdecydowała się podległa mu firma Formula One Licensing! To brzmi nadzwyczaj poważnie. W tym momencie wskoczyłem na kanapę i podskakując jak opętany zacząłem wykrzykiwać coś w rodzaju yes, nareszcie, będziemy mieli u siebie Formułę 1! O bezkresna naiwności - jesteś wielka.

Z trwogą graniczącą swym rozmiarem spotkaniu wygłodniałego lawa na bezludnej wyspie, skonstatowałem, że chyba na dobre zaadoptowałem na tej zaludnionej do przesady Wyspie. Pamiętam, jakby to było wczoraj, gdy chodziłem od lekarza do lekarza z prośbą, by przycięli lub przynajmniej podwiązali kilka zwojów mózgowych, w celu ułatwienia wtopienia się w intelektualną czarną dziurę, uchodzącą za Wielką (wciąż z nazwy) Brytanię. W celu usprawnienia sobie funkcjonowania na co dzień. Nie powiem, kilku nawet zaczynało się ślinić na wizję niecodziennego doświadczenia w swej lekarskiej praktyce. Jednak obłęd w ich oczach nie wróżył nic dobrego. Kilka lat aklimatyzacji zrobiło swoje – zabieg zbędny.

W kolejce po Grand Prix

Nie mam absolutnie pojęcia, czym kierował się Bernie dając nam złudne miraże o własnym Grand Prix? Jego podatny na demencję wiek nie do końca tłumaczy ten dziwaczny krok. Istnieje kilka zaledwie powodów, które moim zdaniem w nieokreśloną bliżej przyszłość odsuwają datę ubiegania się najbardziej wypasionych wyścigówek o Wielką Nagrodę RP. Aby nie być gołosłownym pozwolę wymienić sobie niektóre z nich. Liczba wyścigów w sezonie. W przyszłym ma wynosić coś pomiędzy 20 a 21, czyli dokładnie tyle, ile mogą zaakceptować zespoły biorące udział w tej kosztownej zabawie. Warto pamiętać, że w kolejce ustawiło się już kilku chętnych – Rosja (w Soczi od sezonu 2014), USA (możliwe, że od przyszłego roku na Austin Circuit), Meksyk, Grecja, Maroko, a nawet… Bułgaria (pomysł toru w byłej bazie lotniczej Dobroslavtsi, 15 km od Sofii). Trzeba będzie odstać swoje w tym ogonku, a to może okazać się czasochłonne, i to bardzo.

Tor to nie autostrada

Tor. Na dobrą sprawę mamy aktualnie tylko jeden tor wyścigowy. Tak, mam na myśli ten w Poznaniu. Szkopuł w tym, że nadaje się on do wszystkiego z drobnym wyjątkiem - wyścigów samochodowych. Ten skansen sportów motorowych to wymarzone wprost miejsce do organizowania gonitw aut i kierowców o statusie weteranów szos. Niestety, ale nie słychać o jakichkolwiek zaawansowanych planach budowy odpowiedniego toru gdzieś pomiędzy Tatrami a Bałtykiem. Skoro nadmieniłem o naszym morzu, to wypada wspomnieć, że przed kilkoma laty dosyć głośno było o ambitnych planach Gdańska. Jednak jak to bywa nad morzem, poszumiało, a potem martwa cisza. A tu przydałby się prawdziwy sztorm! Przyznam, że jakoś nie wyobrażam sobie budowy toru Formuły 1 w Polsce. To inwestycja większa niż postawienie wszystkich stadionów z myślą o Euro 2012. Stadiony w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i Poznaniu mają „do kupy” pomieścić coś około 176 tysięcy widzów. Konia z rzędem temu, kto jest w stanie przewidzieć frekwencję podczas wyścigów Formuły 1 w Polsce. Dla uruchomienia wyobraźni pozwolę sobie podać jedne tylko drobny przykład-przestrogę. Wyścig o Grand Prix Węgier na Hungaroringu zgromadził wokół toru 250 tysięcy sympatyków Hamiltona, Alonso, Massy. Z tej liczby koniecznie trzeba wyróżnić 50 tysięcy fanów wyposażonych w biało-czerwone insygnia kibica, którzy przybyli tam w sierpniowe popołudnie dla jednego tylko kierowcy – Roberta Kubicy. Ciekawość mnie dręczy, na okoliczność poszukiwania odpowiedzi na jedno drobne pytanie: kto podoła tak ogromnej inwestycji? Jak poprowadzić kilkukilometrową pętlę supertoru, skoro położenie kilku kilometrów autostrady uchodzi w Polsce za zadanie godne sztuki samego Davida Copperfielda. Na miejscu będzie też wspomnieć o spektakularnych blamażach przy wznoszeniu Stadionu Narodowego w stolicy oraz PGE Areny w Gdańsku. Przykłady te trudno zaliczyć do – nomen omen – budujących.

Cuda to możliwe na Węgrzech i to za czasów komuny

Zachodzę w głowę jakim cudem Węgrzy w tempie godnym Formuły 1 postawili swój słynny już Hungaroring. Doskonale pamiętam szok jakiego źródłem był fakt organizacji pierwszego wyścigu F1 za Żelazną Kurtyną. Madziarzy potrzebowali raptem ośmiu miesięcy na realizację inwestycji - od podpisania kontraktu do ciachnięcia wstęgi! Gdyby napatoczył się jakiś niewierny Tomasz to proszę śmiało powołać mnie na świadka. Otóż na wieść o budowie toru pod Budapesztem, nie wytrzymałem na miejscu i udałem się do naszych Bratanków z dziennikarską inspekcją. Nie należę w żadnym wypadku do tych wyjątkowych jednostek, które cokolwiek rozumieją w osobliwie dla ucha brzmiącym języku z podgrupy ugrofińskich. Jakimś cudem jednak udało mi się dotrzeć do mieściny Mogyorod, a tam na plac budowy. Dokładnej daty nie pamiętam, ale było to tuż przed Wielkanocą czyli w kwietniu. Lokalizacja w czasie jest istotna z uwagi na to, co zastałem na miejscu. Cztery miesiące przed „godziną zero” kompletnie nic nie zapowiadało oddania inwestycji w terminie! Jeden wielki plac budowy, wszystko rozkopane, ani metra gotowej asfaltowej nawierzchni. Do dziś zachodzę w głowę, jakim cudem 10 sierpnia 1986 roku prawie 200 tysięcy widzów oglądało inauguracyjny wyścig, nie zważając na to, że cena biletu kilkakrotnie przekraczała średnie miesięczne wynagrodzenie na Węgrzech.

„Kubicomania”

Kubica. W roku 2009 niejako dla upamiętnienia rocznicy najazdu „kubicomanów” na Hungaroring postawiono nową trybunę, której nadano imię Kubica Grandstand. Dziś niestety, jak pokazała niedawno TVN 24, pan Robert z trudem wsiada do auta Renault Laguna, i to po stronie pasażera. Nie wiadomo czy i kiedy będzie mógł wskoczyć za stery Lotusa Renault. Brak Kubicy (odpukać!) może okazać się nokautującym ciosem dla grona niepoprawnych fantastów, którym marzy się wyścig Grand Prix of Poland. Idę o zakład, że w ciągu najbliższej dekady w kraju nad Wisłą to nierealne. Absolutnie. Stawiam skrzynkę „Kwaśniewskiego”, znaczy „Absolwenta”, o mocy 40 procent. Tak na wszelki wypadek jako lokalizację toru proponuję założone w roku 1998 Księstwo Łeba. Skoro Księstwo Monako ma swój wyścig…

Jerzy Kraśnicki
 

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Dance wybitnego celebryty

Dance wybitnego celebryty

Mecz pomiędzy reprezentacją Polski i Lichtensteinu z całą pewnością na dobre zapisze się w annałach naszego siermiężnego futbolu. Oczywiście w żadnym wypadku nie ze względu na skromne (ale zawsze!) zwycięstwo...

2,5-letni Kajtek nie zna życia bez bólu. Polacy zebrali dla niego 6 milionów złotych w 6 dni

2,5-letni Kajtek nie zna życia bez bólu. Polacy zebrali dla niego 6 milionów złotych w 6 dni

Sześć dni – tyle czasu potrzebowali Polacy, by zgromadzić pomoc finansową dla małego Kajtka, 2,5-latka cierpiącego na rzadką i niezwykle bolesną chorobę genetyczną skóry. Błyskawiczna mobilizacja darczyńców...

Fabiański opuszcza Emirates. Ma dość bycia rezerwowym

Fabiański opuszcza Emirates. Ma dość bycia rezerwowym

Łukasz Fabiański odchodzi z Arsenalu. Polski golkiper ogłosił, że nie przedłuży upływającej latem umowy z klubem z Emirates. Przez sześć lat Fabiański nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w podstawowym...

Forbes krytykuje Polskę

Forbes krytykuje Polskę

Steve Forbes, właściciel jednego z najbardziej prestiżowych czasopism poświęconych zagadnieniom ekonomii i światowej gospodarki, w zjadliwym artykule atakuje polski rząd.

Vettel w Indiach zgarnął pełną pulę i może cieszyć się z czwartego majstra w F1

Vettel w Indiach zgarnął pełną pulę i może cieszyć się z czwartego majstra w F1

Stało się to, co musiało się w końcu stać – Sebastian Vettel wygrywają Grand Prix Indii sięgnął po czwarty z rzędu tytuł mistrzowski w Formule 1.

Powrót syna marnotrawnego

Powrót syna marnotrawnego

Wydawało się, że dni chwały Wayne Rooney`a na Old Trafford są już policzone. Nieudana przeprowadzka do Chelsea, zmagania się z kontuzją i konflikt z Davidem Moyesem.

Ostatni z protestujących Indian ściągnięty z drzewa

Ostatni z protestujących Indian ściągnięty z drzewa

Wódz plemienia Guajajara, który protestował na drzewie przeciwko planowanemu wyburzeniu części Muzeum Indian przy stadionie piłkarskim Maracana w Rio de Janeiro, został ściągnięty na ziemię przez strażaków.

Dwa oblicza siatkarskich porażek

Dwa oblicza siatkarskich porażek

Zamiast szalejących z radości Polaków na trybunach częściej oglądamy zafrasowanego Andreę Anastasiego. Nie tak miały wyglądać występy naszych siatkarzy w Londynie.

Niemcy zachwyceni Gdańskiem

Niemcy zachwyceni Gdańskiem

Menedżer niemieckiej reprezentacji, Oliver Bierhoff zaledwie po kilku godzinach pobytu oświadczył, że on i drużyna bardzo się cieszą, że to Gdańsk jest ich siedziba na Euro 2012.

Kto się boi szybkich sądów?

Kto się boi szybkich sądów?

W 2012 r. w sądach 24-godzinnych skazano mniej niż 700 osób - pisze „Dziennik Polski”. Dla porównania, w 2007 r. wydano 36 tys. wyroków.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK