temat numeru

Temat numeru: Przemoc w naszych imigracyjnych domach

Polish ExpressPolish Express logo

Temat numeru: Przemoc w naszych imigracyjnych domach

Jest godz 14.00. Do sklepu w małym mieście na południu Anglii wchodzi mężczyzna. „Ty k…o , szmato, dziwko i tak cię zniszczę” – rzuca do pracującej tam Polki.

Na „do widzenia” pluje kobiecie w twarz. - Takie sceny powtarzają się średnio raz w miesiącu, i co z tego, że jest już notowany na policji, nic sobie z tego nie robi, a ja psychicznie nie wytrzymuję - mówi Krystyna ekspedientka, a prywatnie żona tego „uroczego” dżentelmena.

Według statystyk (Women’s Aid, NSPCC and Parity) dotyczących przemocy domowej w Wielkiej Brytanii 25% kobiet i 17% mężczyzn jest lub w swoim życiu będzie ofiarami przemocy domowej.

750 tys. dzieci rocznie jest świadkami przemocy. Co minutę policyjne telefony przyjmują zgłoszenia o przemocy w rodzinie. 2 kobiety tygodniowo tracą życie z rąk obecnych lub byłych partnerów.

Te dane muszą zastanawiać, tym bardziej, że jak można przypuszczać, nie są one pełne, gdyż bardzo wiele ofiar domowego terroru, ze strachu nie zgłasza tego typu zajść na policję.

Ile z 800 tys. interwencji, które w roku 2012 podjęła policja, dotyczyło zdarzeń w domach polskich imigrantów nie wiadomo, ale wiadomo, że od przemocy domowej rodziny polskich imigrantów też nie są wolne.

Ucieczka od długów i męża
Krystyna do Anglii przyjechała, aby uciec od wierzycieli, którzy coraz częściej pukali do drzwi jej domu.

Mąż oprócz tego, że miał dobrze płatną pracę, miał też dwie „pasje”: alkohol i hazard. Pierwsza słabość spowodowała utratę pracy, druga natomiast wpędziła całą rodzinę w finansowe kłopoty. - Miałam dobrze prosperujący salon kosmetyczny - wspomina Krystyna.

- Niestety cały zysk z mojej działalności pochłaniały długi męża. Nie starczało na spłatę kredytu za dom, zwolniłam pracowników, zamknęłam zakład i wyjechałam, bo ileż można było żyć w strachu, że znów ktoś zapuka upominając się o pieniądze, których ja już po prostu nie miałam. W Anglii miałam siostrę, dlatego z córką zdecydowaliśmy się wyjechać.

Przed wyjazdem mówiłam mężowi, że wszystko między nami skończone i chcę rozwodu, on jednak przyjechał za nami. Obiecywał, że chce wszystko naprawić, ale i tu pił i w żadnej pracy długo się nie utrzymał.

Wywalali go za wódkę, bo jak popił, to nie przychodził do pracy. Przenosiny do innego miasta nic nie dały, bo przyjechał za nami, wynajął mieszkanie i nadal mnie prześladuje.

Wyzywa, żąda pieniędzy, teraz zabrał córkę do siebie i odgrywa dobrego tatusia mącąc córce w głowie, oskarżając mnie, że jestem winna rozpadu rodziny, że mam wielu kochanków.

A ja, proszę pana, pracuję w sklepie i sprzątam w hotelu, wszystko po to, by córce niczego nie brakowało.

Na rozprawę rozwodową mąż też się nie stawił, dlatego sąd odroczył sprawę do listopada. Dom sprzedałam, bo nie miałam pieniędzy na spłatę bankowego kredytu, więc wracać też nie mam do czego – kończy Krystyna.
Nie tylko kobiety
Kłótnie w domu nigdy nie są miłe i trudno rozstrzygnąć kto ma rację. Czasem jest jednak tak, że rację ma ten, kto pierwszy zadzwoni na policję.

Tak było w przypadku pana Piotra.
- Otóż od jakiegoś czasu moja żona mnie zdradzała. Miała swoje życie będąc ze mną. Gdy się o wszystkim dowiedziałem, zacząłem jej przeszkadzać.

Trzy miesiące temu, po jednej z kłótni postanowiła się mnie pozbyć. Zadzwoniła na policję. Gdy wyszedłem spod prysznica czekała na mnie już policja.

Pozwolili mi się tylko ubrać i wyrzucili na ulicę z domu. Nie miałem nic, ani dokumentów, ani pieniędzy... Dosłownie nic. Nie wiedziałem, co robić. Poszedłem po pomoc na komisariat.

Chciałem swoje rzeczy, dokumenty i resztę, aby przeżyć. Po 3 godzinach oczekiwania zostałem aresztowany na 24 godziny do wyjaśnienia. Nie wiedzialem, o co chodziło.

Po sprawdzeniu raportu aresztowali mnie. Po około 20 godzinach zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego o zdjęcia w naszym komputerze, których moja żona nie chciała.

Okazało się, że moja żona po 5 latach małżeństwa doniosła na mnie, że posiadam na naszym komputerze zdjęcia, które są nielegalne w UK.

Nie wiem o co chodzi. Komputer był wspólny, każdy miał do niego dostęp. Czekam już tak 3 miesiące. Żona zrujnowała mi życie jednym telefonem.

Nie wiem, za co wynajęła mieszkanie, ale zawsze ona rządziła pieniędzmi w naszym małżeństwie. Ja zostałem bez grosza, gdy wyrzuciła mnie z domu. Pomogli mi koledzy z pracy. Gdyby nie to, nie wiem, co zrobiłbym do pierwszej mojej wypłaty.
Kiedy zaczyna się przemoc?

Życie na imigracji nie jest łatwe. Stres związany czasem z brakiem pracy, czasem z barierą językową powoduje, że atmosfera w domu staje się nerwowa i często dochodzi do kłótni. Jak jednak poznać, że cienka czerwona linia oddzielająca zwykłą kłótnię od przemocy została przez partnera przekroczona i że to czas, aby poprosić o pomoc?

Przemoc w rodzinach przybiera różne formy. Jeśli jesteśmy bici, popychani, kopani, duszeni, obezwładniani, przetrzymywani, potrząsani, szczypani, jeśli uniemożliwia nam się zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych jak jedzenie, picie, sen, to mamy do czynienia z przemocą fizyczną. Drugim najczęściej spotykanym rodzajem przemocy jest przemoc seksualna.

Zaliczamy do niej następujące zachowania: obmacywanie, zmuszanie do odbycia stosunku (gwałt), wymuszanie nieakceptowanych pieszczot i praktyk seksualnych, wymuszanie seksu z osobami trzecimi, sadystyczne formy współżycia seksualnego, demonstrowanie zazdrości, krytyka zachowań seksualnych kobiety, zmuszanie do oglądania filmów, zdjęć pornograficznych.
Przemoc psychiczna to: naruszanie poczucia godności osobistej, prywatności i własnej wartości , słowne lub niewerbalne groźby użycia przemocy wobec osoby lub tego, co do niej należy.

To także wmawianie choroby psychicznej, izolacja społeczna – kontrolowanie i ograniczanie kontaktów z innymi osobami, domaganie się posłuszeństwa. Sprawca może niszczyć własność ofiary, znęcając się nad zwierzętami, demolować sprzęty, demonstrować broń i grozić jej użyciem.

Sprawca przemocy zastrasza spojrzeniem, gestem i czynami. Kontroluje wszystko, co robi, z kim się spotyka, z kim rozmawia, co czyta, gdzie chodzi partnerka. Ofiara jest obwiniana za doprowadzenie do sytuacji przemocy, za agresywne zachowanie sprawcy.

Do przemocy zaliczyć można też przemoc ekonomiczną. Są to zachowania polegające na: odmawianiu lub ograniczaniu dostępu do wspólnych środków finansowych.

Odbieranie zarobionych pieniędzy, uniemożliwianie, bądź ograniczanie podjęcia pracy zarobkowej, ale również niszczenie przedmiotów, niezaspokajanie podstawowych bytowych potrzeb rodziny.

Często sprawca przemocy zmusza ofiarę do proszenia o pieniądze lub wydziela jej kieszonkowe.
Jeżeli więc w swoim domu spotykasz się z którymś z tych zachowań, to jesteś ofiarą przemocy domowej i czas poprosić o pomoc.
Pokonać strach
Wiele ofiar przemocy domowej nie wie, jakie prawa im przysługują, obawia się zawiadomienia policji ze względu na wysokie koszty procesowe.

W większosci przypadków sytuacja finansowa w rodzinach, gdzie dochodzi do przemocy, nie jest dobra. Jeśli ofiary przemocy domowej nie stać na wynajęcie adwokata, może starać się o dofinansowanie (legal aid) lub też może sama wypełnić i złożyć wniosek do sądu.

Formularze są dostępne w sądach, przy ich składaniu należy uiścić odpowiednią opłatę. Jeżeli niedawno doszło do aktów przemocy, zwykle do 5-7 dni wstecz (lub dłużej w określonych okolicznościach), można skontaktować się również z organizacją National Centre for Domestic Violence - 0844 8044 999.

Organizacja ta pomaga w zdobyciu nakazów sądowych w nagłych wypadkach - są to nakazy wydawane wobec oprawcy bez uprzedzenia go o tym (order without notice/ex-parte). Usługi ich są bezpłatne.
Drugą barierą, jakiej obawiają się ofiary przemocy w imigracyjnych domach, jest bariera językowa. W sytuacjach zagrożenia życia lub zdrowia bezwzglednie należy dzwonić na policję pod numer 999.

Po połączeniu się operatora powiedz „police” i podaj swój adres. Nawet, jeśli nie będziesz mogła wyjaśnić, o co chodzi, radiowóz będzie już w drodze.

Kiedy chcesz porozmawiać po polsku z psychologiem, kiedy potrzebujesz porady, jak wyjść z zaklętego kręgu przemocy, to możesz skontaktować się z działającymi na terenie Anglii Polish Psychologist’s Assosiation lub Help for Poles in the UK Fundation.

Dobrym pomysłem jest też zgłoszenie problemu do działającej na twoim terenie organizacji polonijnej, by ta w przypadku kłopotów językowych pomogła w kontaktach z odpowiednimi angielskimi organizacjami.
To nie moja sprawa
W 2011 roku instytut MillwordBrown SMG/KRC przeprowadził w Polsce badania na temat przemocy w rodzinie. Wynika z nich, że aż 25% naszych rodaków czuje się zwolnionych z reakcji na przemoc domową uważając, że „sprawca, może mieć rację”.

Co piąty Polak uważa, że kłótnie, wyzwiska, rękoczyny w rodzinie to norma. Opinia 14% respondentów o przemocy w rodzinie wyraża się w stwierdzeniu: „ofiarom przemocy NIE WARTO POMAGAĆ, bo i tak wracają do sprawcy”.

Reakcja na wszelkie przejawy domowej przemocy dziejącej się wokół nas jest obowiązkiem, bo najgorsze, co możemy zrobić w takich sytuacjach, to pozostać obojętnym twierdząc, że to nie nasza sprawa. Obojętność to nie pistolet ani nóż, ale też może zabijać.

 

Cezary Niewadzisz

 

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Uratowali matkę z dzieckiem

Uratowali matkę z dzieckiem

Bezinteresowna pomoc to wśród Polaków rzadkość, a Londyn to miejsce, w którym koleje losu potrafią zmienić się w ciągu kilku dni.

Joint Investigation Team – polsko-brytyjska współpraca policyjna

Joint Investigation Team – polsko-brytyjska współpraca policyjna

Współpraca ma dotyczyć handlu ludźmi i zmuszania Polaków do przymusowej pracy w Wielkiej Brytanii. Jak poinformował rzecznik słupskiej prokuratury okręgowej, Jacek Korycki, umowa o powołaniu została już...

Felieton: Polacy wiedzą, co dobre (?)

Felieton: Polacy wiedzą, co dobre (?)

- Nie chwal się, to brzydko! - mówiły nasze mamy i babcie. - Wstyd mi za Ciebie. Nie wolno się wywyższać - dostawaliśmy reprymendę (a czasami nawet „po łapach” linijką) od nauczycielek w polskich szkołach,...

Rasiści zaatakowali Polaka

Rasiści zaatakowali Polaka

37-letni Polak, który rozmawiał przez telefon w swoim ojczystym języku na ulicy w miejscowości Runcorn w północno-zachodniej Anglii, został napadnięty przez trzech mężczyzn.

Chłopaki też grają

Chłopaki też grają

Choć oczy wszystkich polskich kibiców skierowane są na Agnieszkę Radwańską, w Melbourne grają również mężczyźni - w wielkoszlemowym turnieju ATP wystartowali nieopierzony Jerzy Janowicz i doświadczony...

Felieton: Prosze Państwa - szanujmy się nawzajem!

Felieton: Prosze Państwa - szanujmy się nawzajem!

Cezary Niewadzisz napisał tekst starając się – jak zawsze – być bezstronnym obserwatorem zjawisk społecznych, ludzkich postaw i emocji. W artykule poruszył temat, który od dawna powoduje zaciekłe walki...

Aktorka w Londynie

Aktorka w Londynie

Polka - Julia Krynke - aktorka filmowa i teatralna, mieszka w Londynie od ponad trzech lat. W Wielkiej Brytanii zadebiutowała na szklanym ekranie pierwszoplanową rolą Oleńki w zasypanym nagrodami Emmy,...

Temat numeru: Jacy naprawdę są Polacy: kochani czy nienawidzeni?

Temat numeru: Jacy naprawdę są Polacy: kochani czy nienawidzeni?

Cudzoziemcy kochają nas czy nienawidzą? Czy według Brytyjczyków, Włochów, Szwedów czy mieszkańców Peru Polacy są pracowici, honorowi, lojalni, towarzyscy i otwarci czy nietolerancyjni, hermetyczni, zawistni,...

Disco Polo pod patronatem Panoramy i Polish Express 8.02 i 9.02 w Londynie

Disco Polo pod patronatem Panoramy i Polish Express 8.02 i 9.02 w Londynie

Jorrgus, Weekend, Bayer Full, Boys - czy jest jeszcze jakiś Polak, któremu te nazwy nic nie mówią? Nowe przeboje disco polo powstają jeden po drugim i dzięki Youtube oraz licznym koncertom disco polo ma...

Polacy potrafią się bawić

Polacy potrafią się bawić

„Polacy, naród płochy, wytrwałości nie ma, zabawę woli niż pracę”- takie zdanie o naszych przodkach wypowiedział blisko 500 lat temu król Stefan Batory. Minęły wieki i dziś można śmiało powiedzieć, że...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dowiedz się więcej.OK