POLACY W UK

Życie Jakuba Tomczaka w rękach prezydenta

Polish Express
Polish Express logo

Życie Jakuba Tomczaka w rękach prezydenta

Do Lecha Kaczyńskiego trafił właśnie wniosek o ułaskawienie 26-letniego Jakuba Tomczaka, który odsiaduje w Polsce podwójne dożywocie za gwałt na Brytyjce. Czy prezydent zmieni los poznaniaka?

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Jakub Tomczak: apelacja od wyroku >>

Od trzech lat w areszcie, z perspektywą spędzenia tam minimum 25 lat. Tak wygląda życie Jakuba Tomczaka, który cztery lata temu został oskarżony o gwałt i ciężkie pobicie 48-letniej Angielki, Jane H. z Exeter.

Jest nadzieja?
Po ekspresowym, dwutygodniowym procesie ława przysięgłych głosami 11-1 zdecydowała, że jest winny. Usłyszał wtedy od sędziego: - „Jest pan na tyle niebezpiecznym przestępcą, że nie widzę innej możliwości, niż wymierzyć najsurowszą karę”. Lokalne media ochrzciły go „koszmarem każdej kobiety”. Ale rodzina i przyjaciele Jakuba nie składają broni. W poniedziałek, 1 lutego, do Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafił wniosek prawników o jego ułaskawienie. Jak twierdzą dziennikarze Dziennika Gazety Prawnej, każdego dnia przybywa podpisów z poparciem dla poznaniaka. Obecnie jest ich już ponad 6,5 tys. Czy to wystarczy, żeby przekonać prezydenta do wykorzystania prawa łaski? We wniosku prawnicy rodziny Tomczaka wyliczają nieprawidłowości, jakich – według nich – dopuściły się zarówno brytyjska policja, jak i wymiar sprawiedliwości. – Pokrzywdzona pracowała w miejscowym komisariacie, a jej mąż jest policjantem, co musiało wpłynąć na nastawienie sądu i opinii publicznej. Poza tym angielska prokuratura i sąd pracowały niechlujnie, a z dowodów wykluczono pierwsze, korzystne dla Tomczaka badania DNA – wylicza mecenas Krzysztof Czeszejko-Sochacki. 

Szafy akt
O tych punktach spornych polscy i angielscy adwokaci Polaka mówili już podczas śledztwa i procesu w Exeter w 2007 roku. Wtedy jednak lokalna opinia publiczna i ława przysięgłych były przeciwko Jakubowi. – To w pewnym sensie zrozumiałe. Jeśli w małej miejscowości zdarzy się zbrodnia, kto pierwszy wydaje się winny? Osoba z zewnątrz, obcokrajowiec – tłumaczy mecenas Wojciech Wiza z poznańskiej kancelarii, która zajmuje się sprawą Tomczaka. 
Według Wizy, wniosek o prezydenckie ułaskawienie ma solidne podstawy prawne. Są wątpliwości dotyczące działania policji, samego procesu, czy w końcu dostowania brytyjskiej kary do polskiego wymiaru sprawiedliwości. Gdyby Tomczak był sądzony za gwałt według polskiego systemu, nie mógłby dostać dożywocia, ale zostałby skazany na maksimum 12 lat. Za uszkodzenia ciała mógłby dostać najwyżej 10. – Ale prezydent Kaczyński sam jest prawnikiem, więc na pewno będzie chciał wniknąć w akta sprawy. A tych są całe szafy – mówi mecenas Wiza.
Jednym z problemów może być fakt, że w klasycznej sprawie o ułaskawienie, prezydent najpierw zgłasza wniosek do prokuratora generalnego o przyjrzenie się sprawie, a ten z kolei zwraca się do sądów, które przedstawiają swoją argumentację i sposób wnioskowania. I tak cały komplet dokumentów trafia do Kancelarii. To na tej podstawie prezydent podejmuje decyzję – o całkowitym lub częściowym darowaniu albo złagodzeniu kary. Nie musi się z niej w żaden sposób tłumaczyć. Są jednak pewne różnice między polskim a wyspiarskim wymiarem sprawiedliwości. W systemie brytyjskim nie ma oficjalnych akt sprawy. Proces jest ustny. Sędzia nie ma też obowiązku podać uzasadnienia wyroku, a ławę przysięgłych obowiązuje tajemnica. Prezydent mógłby poprosić stronę brytyjską o transkrypt przebiegu sprawy, ale nie wiadomo, czy to zrobi. – To dlatego sprawa Jakuba jest tak trudna – podkreśla poznański mecenas Wiza.
Przypadek Tomczaka od początku nazywany był precedensowym. Jeden z polskich sędziów określił nawet sprawę jako „błądzenie po niezaoranym polu”.
Wniosek o ułaskawienie to nie jedyna sprawa dotycząca Tomczaka, która jest w toku. Jeszcze w pierwszym kwartale 2010 roku Trybunał Konstytucyjny zajmie się skargą złożoną przez adwokatów Tomczaka. Dotyczy ona warunków stosowania ENA – Europejskiego Nakazu Aresztowania. – Polskie sądy wydają ją zbyt pochopnie, a powinny nawet wstępnie rozpoznać sprawę – podkreśla mecenas Mariusz Paplaczyk. Do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu trafiła też kolejna skarga poznańskich adwokatów. Tym razem na orzeczenie sądu w Polsce, który w sposób dosłowny przełożył brytyjski wyrok na warunki polskie i podtrzymał karę podwójnego dożywocia. – A jej przecież nawet nie ma w polskim systemie – tłumaczy Wiza.

Jak było naprawdę?
Przypomnijmy okoliczności skazania Polaka. Jakub Tomczak, ówczesny student prawa na poznańskim uniwersytecie, do Exeter przyjechał latem 2006 roku. Wyjazd do Anglii miał być wakacyjnym sposobem na zarobienie dodatkowych pieniędzy. W Exeter zamieszkał z siostrą i kilkorgiem znajomych, a pracę znalazł jako portier w miejscowym hotelu. Wieczorem, 22 lipca, z grupą przyjaciół byli na dyskotece. Do domu Jakub wrócił sam, bo chciał kupić papierosy. Wrócił do mieszkania, zamienił kilka słów z siostrą i poszedł spać. To właśnie tej nocy Brytyjka, 48-letnia Jane H., została napadnięta i brutalnie zgwałcona. Nieprzytomną kobietę znaleźli rano przechodnie. W szpitalu spędziła kilka miesięcy walcząc o życie. Do dzisiaj nie pamięta wydarzeń feralnej nocy, porusza się na wózku. We wrześniu 2006 roku Jakub wrócił do Polski na studia. Kilka tygodni później, na prośbę brytyjskiej policji, która widziała Polaka na nagraniu kamery CCTV, poddał się badaniom DNA. Był spokojny, bo wykluczyły zgodność jego materiału genetycznego z tym, który znaleziono na ciele ofiary. Eksperci z Wielkiej Brytanii uznali jednak próbę za wadliwą. Kolejne badanie wypadło na niekorzyść Jakuba. W lutym zeszłego roku Wielka Brytania wydała za nim europejski nakaz aresztowania. Został deportowany do Anglii i po dwutygodniowym procesie, w styczniu 2008, skazany na podwójne dożywocie.
Lokalne media z Exeter uznały go za potwora. W Polsce opinie były podzielone. Szybko stworzono stronę internetową, na której młodzi obrońcy Polaka debatowali z oskarżycielami. – Jakub jest niewinny. Wciąż stoimy za nim murem – mówi Polish Express jedna z walczących o jego dobre imię poznanianek. Po trzech latach spędzonych w areszcie, a potem w więzieniu, Jakub wciąż wykazuje dużo siły walki. – Jego nastrój to taka sinusoida. Zmienia się etapami. Jeśli pojawia się nadzieja na zmianę wyroku, Jakub walczy. Siłę daje mu rodzina – potwierdza mec. Wojciech Wiza.
Częścią rodziny jest też teraz małżonka Jakuba, podobno dziewczyna z dzieciństwa, z którą na początku stycznia wziął ślub w więziennej celi. Miało być w tajemnicy, ale ktoś – z dalekiej rodziny lub pracowników więzienia – rozpuścił plotki do mediów. – Nie chcę nic komentować. Mamy dosyć nagonki – mówiła zmęczonym głosem matka Jakuba, Lidia Tomczak. Prawnicy zaprzeczają, że krok małżeński ma być sposobem na poprawę wizerunku chłopaka. – Jakub nie chciał, żeby ktoś się dowiedział – podkreśla Wiza. Nie można jednak zaprzeczyć, że teraz poznański student ma dla kogo wygrać tę sprawę.

Aleksandra Kaniewska / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Jakub Tomczak: apelacja od wyroku >>

Aleksandra Kaniewska / Fot. GETTY IMAGES

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK