wasze sprawy

Żołnierz, który mieszkał w ZOO

Polish Express
Polish Express logo

Żołnierz, który mieszkał w ZOO

Bohater dziewięciu książek, kilku filmów, jest jednym z dwóch polskich żołnierzy, którym postawiono pomnik w Wielkiej Brytanii - szeregowy Wojtek Niedźwiedź.

 

 
Czym się zasłużył ów szeregowiec, skoro w 80. rocznicę uzyskania przez Polskę niepodległości w Edynburgu odsłonięto jego pomnik? Tu dodać należy, iż do tamtej pory jedynym Polakiem, który miał swój pomnik na Wyspach był generał Władysław Sikorski. Jakiegoż to bohaterskiego czynu dokonał, że o jego śmierci pisały i mówiły wszystkie brytyjskie media? To prawda, był pod Monte Cassino w szeregach II Korpusu i przeszedł z Armią Polską cały szlak bojowy, ale czy on jeden? Otóż główną, choć nie jedyną zasługą szer. Niedźwiedzia było to, że był... niedźwiedziem, i to najprawdziwszym pod słońcem.
 
Misiu za konserwy
Wojtek urodził się w Iranie, w 1942 roku, kiedy trafił do polskiej armii miał już rok, był sierotą, bo jego matkę zabili kłusownicy. Odkupili go polscy żołnierze stacjonujący w Iranie, płacąc właścicielowi misia konserwami. Wojtka przydzielono do 22 kompanii zaopatrzenia artylerii i od tej chwili stał się pełnoprawnym żołnierzem - otrzymywał żołd, racje żywnościowe, oraz papierosy. Nie chcąc, by te ostatnie się zmarnowały - nauczył się palić, od czasu do czasu lubił sobie poprawić samopoczucie piwem, które wprost uwielbiał, to wszystko jednak działo się później, bo najpierw niedźwiadek nie potrafił nawet samodzielnie jeść. Żołnierze karmili go mlekiem z butelki po wódce u wylotu, której tkwiła szmatka „robiąca” za smoczek, być może właśnie z powodu tej butelki szeregowy Niedźwiedź nie polubił wódki. Dzięki troskliwej opiece towarzyszy broni Wojtek rósł jak na drożdżach, a żołnierze prześcigali się w dostarczaniu mu smakołyków, które najbardziej lubił. A co lubił? Wiadomo: miód, marmoladę, no i piwo. Jednak napój ten dostawał tylko za dobre zachowanie. Wojskowych brytyjskich nieraz zaskakiwał w stołówce widok niedźwiedzia siedzącego przy stole i spożywającego posiłek wraz żołnierzami. Początkowo spał nawet z nimi w namiocie, ale kiedy już nabrał prawdziwie niedźwiedziej postury sporządzono mu legowisko w postaci dużej, drewnianej skrzyni. Wojtek jednak nigdy nie polubił swojego nowego lokum i gdy zapadła noc zakradał się do namiotu, w którym spali żołnierze i przytulał się do któregoś z nich.
 
Ćwierć tony na ringu
Jedną z ulubionych rozrywek Wojtka była jazda wojskowymi ciężarówkami, nieraz siedział w szoferce, towarzysząc kierowcy, a nieraz na pace budząc niemałą sensacją na drodze. W jednym z filmów nakręconych w polskim obozie można zobaczyć, jak Wojtek boksuje się z żołnierzami. Jak wspominają jego towarzysze broni, boks i zapasy, to była również jedna z pasji niedźwiedzia. Wygrywał każdą walkę, co nie było trudne zważywszy, że ważył tyle co trzech żołnierzy, czyli ćwierć tony, ale nie używał całej swojej siły, miał naturę bardzo łagodną. Kiedy pokonany przeciwnik leżał już na łopatkach, Wojtek lizał nieszczęśnika swoim potężnym jęzorem po twarzy.
Podczas walk o Monte Cassino, Wojtek dźwigał ciężkie skrzynie z amunicją do dział i robił, to tak starannie, że ani jednej nie upuścił.
W uznaniu dla jego zasług Wojtek trafił na plakietki 22 Kompanii - stał się symbolem, który każdy żołnierz tej formacji nosił na ramieniu - niedźwiedź z pociskiem w łapach. Emblemat ten pojawił się również na wojskowych samochodach oraz proporczykach..
Już po wojnie będąca częścią II Korpusu Polskiego, 22 Kompania, trafiła do Glasgow do koszar Winfield Park, a wraz z nią również i Wojtek. Stał się ulubieńcem nie tylko okolicznej ludności, lecz również Szkocji. Poświęcono mu mnóstwo artykułów nie tylko w lokalnej prasie. Skorzystał z zaproszenia Towarzystwa Polsko - Szkockiego i został jego członkiem. Podczas uroczystości mianowania otrzymał w prezencie butelkę piwa.
 
Nowy dom w Edynburgu
Nadeszła jednak bardzo smutna chwila, którą boleśnie odczuł Wojtek i jego przyjaciele - z powodu demobilizacji dowództwo zdecydowało, że miś trafi do ZOO w Edynburgu, ale dowódca 22 kompanii, mjr Antoni Chełkowski postawił warunek dyrektorowi ogrodu - nie może oddać Wojtka nikomu, bez zgody dowództwa. Dyrektor na ten warunek przystał. Dzień pożegnania nadszedł 15 listopada 1947 roku. Przyjaciele z wojska nigdy o nim nie zapomnieli, odwiedzali go w ogrodzie i wbrew zakazom forsowali ogrodzenie, żeby być jak najbliżej „kumpla z wojska”.
Wojtek przeżył w edynburskim ZOO 16 lat, zmarł w 1963 roku w wieku 22 lat. Jego pamięć uczczono tablica pamiątkową w edynburskim ZOO, pomnikiem w Edynburgu, rzeźbą w Muzeum im gen. Władysława Sikorskiego w Londynie, stałą ekspozycją plakiet z jego wizerunkiem w Imperial War Museum w Londynie, oraz w Canadian War Museum w Ottawie. Jak podaje Wikipedia, książę Karol zwiedzając kiedyś muzeum w Londynie, zatrzymał się przy rzeźbie Wojtka, kustosz zaczął opowiadać mu całą historię, ale książę powiedział, że nie jest to konieczne, bo zarówno on, jak i jego synowie, bardzo dobrze ją znają.
 

Janusz Młynarski

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK