POLACY W UK

Zimna wojna zamiast rzek krwi

Polish Express
Polish Express logo

Zimna wojna zamiast rzek krwi

W tym samym miejscu, z którego 40 lat temu Enoch Powell wygłosił swą antyimigrancką mowę („Rzeki krwi”) z tematem imigracji zmierzył się Trevor Phillips, szef Komisji ds. Równości i Praw Człowieka.

Trevor Phillips - w niedzielę 20 kwietnia w hotelu w Birmingham - dowodził, że kontrowersyjna mowa konserwatywnego polityka, który wieszczył Brytanii upadek pod naporem imigracji, nie ma dziś racji bytu. Powell przewidywał między innymi, że dziś „czarny człowiek będzie miał przewagę nad białym” oraz, że Brytyjczycy staną się obcymi w swoim własnym kraju. Wróżby Powella okazały się oczywiście błędne, jak Phillips słusznie twierdzi, dodając, że nie oznacza to wcale iż Brytyjczycy nie mają problemu z imigracją. Jego zdaniem, jedną z negatywnych konsekwencji „Rzek krwi” i wywołanych przez nią kontrowersji jest zmowa milczenia wokół tematu imigracji.

Jak twierdzi Phillips, Brytyjczycy, zarówno ci z prawej, jak i z lewej strony sceny politycznej boją się poruszać ten temat, traktując go wręcz jak tabu, by nie zostać oskarżonymi na przykład o rasizm. Trevor Phillips zachęca jednak do otwartego dyskutowania tej kwestii - jest zresztą z tego znany. Uważa, że jeśli nawet czyjeś wypowiedzi obrażają uczucia innych, nie powinno się w żaden sposób ograniczać wolności wypowiedzi. Dlatego więc, gdy muzułmanie na całym świecie protestowali przeciwko publikacjom karykatur proroka Mahometa, Trevor Phillips oznajmił publicznie, że muszą oni zaakceptować wartość jaką jest wolność słowa. Jednak gdy studenci z Oxfordu zaprosili do debaty lidera ksenofobicznej Brytyjskiej Partii Narodowej Nicka Griffina oraz brytyjskiego historyka negującego Holocaust Davida Irvinga, Phillips ostro ich skrytykował. Dziś zachęca Brytyjczyków, by otwarcie dyskutowali kwestię imigracji bo, jego zdaniem, ta debata była przez ostatnie czterdzieści lat tłumiona.

W swojej mowie wygłoszonej w hotelu w Birmingham - w przeciwieństwie do swego poprzednika, który w tym samym miejscu wieszczył „gorący” konflikt i przemoc - przewodniczący Komisji ds. Równości i Praw Człowieka twierdził, że mamy do czynienia z „zimną wojną” pomiędzy społecznościami zamieszkującymi w Wielkiej Brytanii. „Zimna wojna” w jego rozumieniu to sytuacja, w której różne grupy żyją obok siebie, ale nie ze sobą, zachodzące pomiędzy nimi interakcje są bardzo rzadkie, a komunikacja w poprzek podziałów rasowych czy religijnych nie istnieje. Innymi słowy, każdy sobie: Polacy z Polakami, Turcy z Turkami, Indusi z Indusami, Somalijczycy z Somalijczykami...

 

Czy społeczności Wielkiej Brytanii są rzeczywiście odgrodzone od siebie i nie zachodzą pomiędzy nimi interakcje? Każdy powinien chyba sam odpowiedzieć na to pytanie. Trevor Phillips nie ma też wątpliwości, że imigrację należy kontrolować. „Nie wierzę w strategię otwartych drzwi w kwestii imigracji. Całkowicie popieram proponowany przez rząd system punktowy” - mówił w rocznicę kontrowersyjnego przemówienia, które wywołało protesty w całym kraju. „Choć moglibyśmy być bardziej selektywni w kwestii tego, kto przyjeżdża do Wielkiej Brytanii, nie jest to automatycznie równoznaczne z ograniczaniem liczby przyjeżdżających” - przekonywał. Jak tłumaczył przewodniczący Komisji ds. Równości i Praw Człowieka polityczny koszt imigracji polega na tym, że korzyści z niej nie rozkładają się równo. O ile na imigrantach korzysta klasa średnia, której pilnują oni dzieci, sprzątają i podają talerze, o tyle brytyjska klasa robotnicza jest wściekła, gdyż to ona odczuwa konsekwencje typu przepełnione szkoły i szpitale.

Do tego dochodzi brak przygotowania do zawodu, jak i brak edukacji wśród Brytyjczyków z tak zwanych nizin społecznych, w które brytyjscy przedsiębiorcy wcale nie chcą inwestować, gdyż, jak twierdzi Trevor Phillips, mogą sobie importować „gotowy produkt z zagranicy”. „Easyjet dostarcza pod ich drzwi easymigrantów z ich wszystkimi umiejętnościami, gotowością do pracy po godzinach i na dokładkę z uniwersyteckimi dyplomami. Jak więc milion młodych Brytyjczyków, którzy ani się nie uczą, ani nie pracują, ani też nie szkolą do żadnego zawodu, może z nimi konkurować?” -pytał retorycznie.

Tak jak we wszystkich ostatnich debatach i przemówieniach na temat imigracji w wystąpieniu Trevora Phillipsa nie zabrakło kilku słów o Polakach. Przewodniczący Komisji ds. Równości i Praw Człowieka wydawał się raczej zmartwiony faktem, że Polacy mogą zacząć opuszczać Wielką Brytanię, zwłaszcza że jak pokazują przeprowadzone wśród nich badania, 51 procent nie ma najmniejszego zamiaru pozostania na stałe w UK. Takowy zamiar wyraziła tylko jedna czwarta tutejszej Polonii. Nie jest w końcu tajemnicą, że wiele osób martwi się naszą obecnością w tym kraju.

Magda Qandil
[email protected]

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK