wasze sprawy

Żebyśmy nie wrócili na tarczy

Polish Express
Polish Express logo

Żebyśmy nie wrócili na tarczy

Tarcza, rakieta i demokracja - kompilacja możliwa tylko w USA. Szybko jednak adaptuje się na środkowoeuropejskim gruncie.









Tłumacz zrobił swoje, tłumacz może odejść >>

Terroryzm: Tortury nastoletniego więźnia >>




Tarcza miałaby bowiem „chronić” m.in., polską, czeską i litewską demokrację przed rakietami. Jakimi? Otóż, irańskimi. Amerykańskie wynalazki wojenne, pod szyldem „propagowania wartości demokratycznych” doskonale sprawdzają się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, dlaczego nie miałyby i u nas… Rozmowy w sprawie tarczy antyrakietowej rozpoczęły się jeszcze za rządów PiS, na początku 2006 roku. Wybuchł wówczas wielki skandal, ponieważ Rosja zarzuciła Polsce kolaborowanie przeciwko niej ze Stanami Zjednoczonymi. Obecnie rozmowy na szczeblu międzynarodowym prowadzone są już w sposób jawny, ale nie do końca klarowny.


Jesteśmy partnerami czy kupczymy?

Premier Donald Tusk i jego rząd nie dał się uwieść pięknym i patetycznym hasłom amerykańskich polityków. Nie padł także na kolana przed prezydentem Bushem i nie zgodził się na bezwarunkowe wasalstwo. - Polska nie kupczy się i nie targuje o kilka dolarów. My mówimy, jak budować system bezpieczeństwa, skuteczny dla wszystkich stron - powiedział Donald Tusk. I dodał. - Ja - inaczej niż moi poprzednicy - nie uważam, żeby tarcza w Polsce sama w sobie była jakimś wyjątkowym atutem dla Polaków i Polski i dlatego próbujemy przekonać Amerykanów, żeby poważniej potraktowali problem polskiego bezpieczeństwa.

Dokładnie 4 lipca, w Dniu Niepodległości, Amerykanie usłyszeli od polskiego rządu „NIE”, dla instalowania tarczy na warunkach przedstawionych przez Condoleezzę Rice (sekretarz stanu USA). - Do tej pory nie uzyskaliśmy nic, prócz zabawy w ping-ponga, czyli czasowego rozmieszczania jednej baterii rakiety Patriot w Polsce - powiedział minister obrony narodowej, Bogdan Klich.
Amerykanie zaproponowali nam jedynie stacjonowanie jednej baterii Patriot, ale przez jeden miesiąc na kwartał. Na pozostałe dwa miesiące rakieta wracałaby do Niemiec. Czego domaga się polski rząd? Przede wszystkim czeka na wyniki rokowań w sprawie wsparcia modernizacji sił zbrojnych. - Mamy trzy główne potrzeby: zestawy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe, śmigłowce, unowocześnienia wymaga także Marynarka Wojenna - wyjaśniał minister Klich. Polska walczy też o pakiet polityczny. - Chcemy pogłębić współpracę polityczną, a zatem polityczno-wojskową między Polską a USA - dodał Klich.
Departament Stanu USA podkreślił, że pomimo odrzucenia przez rząd RP najnowszej oferty amerykańskiej, negocjacje na temat umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej nadal są kontynuowane.

 

Niekończące się spekulacje

Dlaczego Amerykanie przedstawili tak ubogą ofertę naszemu państwu, skoro powtarzają ciągle, że zależy im na bliskiej współpracy? Prawdopodobnie zorientowali się, że brakuje u nas jednomyślności w pewnych kwestiach. Dwugłos, jaki dociera do rządzących w Ameryce, to konsekwencja różnicy zdań pomiędzy polskim premierem i prezydentem. Lech Kaczyński - bez żadnych konsultacji z MSZ - wysłał swoją minister Annę Fotygę z misją do USA. Do dziś nie wiadomo ani o czym rozmawiała, ani jakie konkluzje wyciągnęła wysłanniczka prezydenta. - Być może utrudniła Amerykanom zrozumienie o co chodzi stronie polskiej - powiedział Donald Tusk.
Według Zbigniewa Chlebowskiego z PO, wykonała ona „krecią robotę”, co spowodowało, że stanowisko USA się zaostrzyło. PiS odrzuca te zarzuty twierdząc, że lokalizacja na terytorium Polski tarczy leży w interesie kraju i sam fakt, że zostanie ona tutaj umieszczona, powoduje, iż wpiszemy się w bardzo ścisły sojusz z największym demokratycznym mocarstwem.

Według Tuska, prezydent jest większym entuzjastą tarczy niż on sam: - Chyba nie wierzył, że warto uwierzyć w polskie możliwości w czasie tych negocjacji. A ja uwierzyłem i uważam, że mamy szansę wygrać dla Polski coś więcej. Trzeba mieć twardą skórę - mówił premier.
- Condoleezza Rice nie przyjechała do Polski, co jest bardzo negatywnym sygnałem dla całego świata - mówił o negocjacjach Polski z USA amerykanista, prof. Zbigniew Lewicki.

W dniach 7-10 lipca odwiedziła ona jedynie Pragę, Sofię oraz Tbilisi. - Polska publicznie upokorzyła Amerykę - mówił Zbigniew Lewicki. Uważa on, że innego porozumienia z USA nie będzie, bo nie ma na to czasu. Sposób prowadzenia negocjacji przez polski rząd uznał zaś za „niepoważny”. - Polski negocjator wypracował formę wstępnego porozumienia, z tym przyjechał do Polski i wtedy ten sam rząd, który wysłał negocjatora mówi „my chcemy więcej” - mówił amerykanista. - Trzeba było go nie wysyłać lub nie finalizować rozmów w Waszyngtonie - dodał Zbigniew Lewicki.
Jest jeszcze jedna strona, która, mimo że nie bierze udziału w negocjacjach, to ma na ich temat wiele do powiedzenia. Chodzi oczywiście o Rosję. Obawiając się o swoje bezpieczeństwo, zagroziła użyciem sił militarnych, pomijając przy tym jakąkolwiek dyplomację.

Kamila Wójcik



[email protected]


Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK