wiadomości

„Zbyt radykalny dla lewicy, zbyt dziwny dla reszty” Miliband ustąpił z funkcji lidera

Polish Express
Polish Express logo

„Zbyt radykalny dla lewicy, zbyt dziwny dla reszty” Miliband ustąpił z funkcji lidera

Bez względu na to, ile głosów ostatecznie otrzymają laburzyści, porażka Eda Mililbanda jako lidera jest faktem. Pomimo, że obecny, póki co, przywódca Partii Pracy zapewnił sobie miejsce w parlamencie na kolejną kadencję, jego polityczna przyszłość stoi pod znakiem zapytania.

„Ed nawet nie musi deklarować gotowości do ustąpienia ze stanowiska. Presja, wywołana porażką jest spektakularna” - twierdzi komentator „The Telegraph” - Rupert Myers.

W czasie kampanii wyborczej Miliband wiele razy szedł va bank, uciekając się do najbardziej niekonwencjonalnych chwytów, desperacko pragnąc zwiększyć poparcie dla laburzystów to w grupie wiekowej 18 -20, to wśród Szkotów. Niestety, ani kreowanie się na idola nastoletniej blogosfery, ani szukanie poparcia u samozwańczego mesjasza klasy robotniczej – Russela Branda nie wywindowało Milibanda na stanowisko premiera. Wręcz przeciwnie – to właśnie niekonwencjonalne rozwiązania (lub, jak twierdzą niektórzy, nieprzemyślane decyzje) stały się gwoździem do trumny Laburzystów. „Ed okazał się zbyt radykalny dla zwolenników lewicy, a dla całej reszty – po prostu zbyt dziwny” - podsumował Myers.

Sam Miliband, kiedy zaczęły spływać pierwsze wyniki, przyznał, że jest nimi „głęboko zawiedziony”. Podczas wieczoru wyborczego przywódca laburzystów powiedział wyborcom w Doncaster; „Dzisiejsza noc jest dla zwolenników Partii Pracy niezwykle trudna i pełna rozczarowań. Nie udało nam się zdobyć tylu głosów w Anglii i Walii, na ile liczyliśmy, natomiast w Szkocji przytłoczył nas wzrost miejscowego nacjonalizmu” - stwierdził.

To, że walka o miejsca w szkockich okręgach będzie trudna, wiadomo było od dawna. Jednak mało kto w szeregach laburzystów wieszczył tak fundamentalną klęskę – SNP wygrała 58 z 59 dostępnych mandatów. „Chciałbym powiedzieć wszystkim moim szkockim kolegom, którym nie udało się zachować mandatów, że jest mi z tego powodu niezmiernie przykro” - mówił Miliband.

Liczba podliczonych do tej pory głosów wskazuje na to, że uzyskany przez laburzystów wynik będzie gorszy niż podczas ostatnich wyborów w 2010, kiedy Partii Pracy szefował Gordon Brown.

Milibanda z całym dobrodziejstwem inwentarza „kupili” mimo wszystko wyborcy z jego okręgu - Doncater North, gdzie nad kolejnym kandydatem uzyskał on 12 tysięcy głosów przewagi.

O ile więc możemy być pewni, że w czasie trwania kolejnej kadencji nie raz jeszcze zobaczymy Milibanda jedzącego przysłowiową już kanapkę z bekonem, to dzisiejszy popołudniowy posiłek raczej sobie odpuści: „Nie utrzyma się na stanowisku lidera do jutrzejszego lunchu” - powiedział w wypowiedzi dla SKY News anonimowo jeden z członków Partii Pracy.

----------------

AKTUALIZACJA:

Ed Miliband oświadczył oficjalnie, że rezygnuje z funkcji przewodniczącego Partii Pracy.

„Wielka Brytania potrzebuje silnej Partii Pracy, takiej, która będzie umiała się odbudować, aby nadal walczyć w interesie ludzi pracy” - powiedział Miliband po tym, jak sala zgotowała mu 30-sekundową owację.

„Nadszedł czas, aby ktoś inny przejął obowiązki lidera tej partii. Składam więc moją rezygnację, która wejdzie w życie po zakończeniu obchodów Dnia Zwycięstwa” - oświadczył Miliband.

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK