wywiady i felietony

Zapłakane oczy Gosi

Polish Express
Polish Express logo

Zapłakane oczy Gosi

„- Ależ jestem tłusta” – powiedziała Małgosia, przyglądając się sobie w lustrze z niesmakiem.

Dwa serca Paulinki >>

Peace, love and ruskie pierogi >>

W drobnych, delikatnych dłoniach trzymała cienką skórę swojego płaskiego jak ściana brzucha. „- Ja nawet nie jestem gruba, ja po prostu jestem wielorybem, który pływa niespokojnie po Oceanie Spokojnym” – dodała. Artur dobrze znał już od ponad pięciu lat ten stan Małgosi. Zakochał sie w niej jeszcze w Polsce, oboje mieszkali w małym miasteczku pod Warszawą i oboje dojeżdżali podmiejskim pociągiem do pracy. Małgosia do biblioteki, w której pracowała, a on do firmy komputerowej, gdzie był informatykiem. Małgosia mimo swojego niewielkiego wzrostu – rzucała się w oczy każdemu: burza kręconych,  ognistorudych włosów, migdałowe oczy w kolorze orzecha, doskonała figura i to nieodgadnione „coś”, co przyciągało do niej jak magnes. Tajemnica? Smutek? Melancholia? Kiedy w końcu ją zaczepił w tym podmiejskim pociągu od razu wiedział, że to ONA. Bardzo szybko podjęli decyzję, żeby razem wyjechać na Wyspy i zacząć tam pielęgnować swoje szczęście i spełniać marzenia.
Przyzwyczaił się już, że kiedy Gosia ogląda się w lustrze – a robi to codziennie – on musi jej przytakiwać i wcale na nią nie patrzeć. Dla niego jest zawsze tak samo piękna i mógłby delektować się nią i patrzeć godzinami. Kiedy delikatnie odrzuca głowę do tyłu, kiedy się śmieje i kiedy marszczy mały nosek, kiedy czyta gazetę, i kiedy śpi. Jak dotąd nikt jeszcze nie był w stanie jej przekonać, że jest jedną z najpiękniejszych kobiet, które tak zwiewnie poruszają się po ulicach – kiedyś w Polsce, dzisiaj w Londynie. Nawet jego bezwarunkowa do niej miłość nie jest jej w stanie do tego przekonać. „- Popracuję tu jeszcze z rok, może dwa najwyżej, a potem pojadę do Polski i zrobię sobie operację odsysania tłuszczu i skoryguję ten mój okropny nos” – powiedziała niby do Artura, ale jakby bardziej do siebie, niezdradzającym żadnych emocji, a tylko silne przekonanie głosem. „- Gosiu, tyle razy już ci mówiłem i powtórzę po raz tysięczny – jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu widziałem, i kochałbym cię nawet, jeśli ważyłabyś 200 kilo, miała nos jak Barbra Streisand i byłabyś łysa jak kolano...” Małgosia zamiast się ucieszyć zalała się łzami. Płakała i płakała, a on wiedział, że nie może jej tego płaczu przerywać. Może po prostu koło niej być. Od dawna wiedział, że całe jej niezadowolenie z siebie, bulimia, w walce z którą próbował jej pomagać – wszystko to miało kiedyś swój początek w domu pod Warszawą. Wiecznie pijany, awanturujący się ojciec, umierająca ze strachu matka i mała, rudowłosa Gosia chowająca się pod kuchennym stołem po powrocie ojca po dorywczej pracy. Jeśli taką znalazł... Mocno ją przytulił, ale jej ból nie spłynął po policzkach razem ze łzami. Nagle wytarła ręcznikiem zapłakane migdałowo-orzechowe oczy i z rezygnacją w głosie spokojnie powiedziała: „- Bo źródło niespełnienia tkwi od zawsze we mnie samej.” I dodała: „- Ale już wiem, że dzięki tobie znajdę kiedyś siłę i... może nam się uda ten nasz >London dream<”...

Ilona Korzeniowska / Fot. Shutterstock

Dwa serca Paulinki >>

Peace, love and ruskie pierogi >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK