STYL ŻYCIA

Za co kocham kobiety?

Polish Express
Polish Express logo

Za co kocham kobiety?

Tak, nie boję się do tego głośno przyznać w tym dziwnym świecie coraz mocniej opromienionym „tęczowym” blaskiem. Kocham kobiety. Teraz pozostaje mi wyłuszczyć powody mojej afektacji, w porywach nadmiernej.

Nie bardzo pamiętam czasy, kiedy jak inni chłopcy zapewne namawiałem koleżanki do zabawy w doktora. Potem zamiłowanie do medycyny osłabło i w każdy niemal zakamarek mojego życia wkradł się ten nieznośny narkotyk – sport. Szmat czasu spędziłem na stadionach oraz wszelkich innych arenach oddanych do użytku przedstawicielom najróżniejszych dyscyplin, czasem z obowiązku, czasem ot, tak – dla frajdy. Sęk w tym, że najczęściej dane mi było oglądać menów, przy których nawet Kuba Wojewódzki jawi się jakby ciotowato, a rywalizujących pomiędzy linią startu i mety przy pomocy rozmaitych ustrojstw wyposażonych w dwa lub cztery koła. Okazy płci uchodzącej za piękną, co najwyżej pojawiały się znienacka jako elementy wyrafinowanego anturażu, by podkreślić samczy na wskroś charakter widowiska. Trochę szkoda, ze rola kobiet została do tego stopnia zminimalizowana. Osobiście widziałbym jeszcze miejsce dla teściowych (aktualnie doskwierających i eks) – w roli przeszkód na torze, których ominięcie graniczyłoby z cudem. Przy okazji – ja w żadne nadprzyrodzone zjawiska nie wierzę. 

Stworzone do futbolu

Nie wiem dlaczego Mundial z trójkątnym znaczkiem na drzwiach wejściowych zniewala na jakiś czas humanoidalne formy życia w niemal każdym zakątku tej planety, na kształt i podobieństwo której wymyślono piłkę. Futbolowy czempionat pań moim zdaniem dostarcza nie mniej emocji. Ostatniemu, który rozegrany był na niemieckich boiskach, podrzucił mi pretekst, bym mógł użyć jednego z moich ulubionych powiedzeń: a nie mówiłem?!
Podczas meczu Australia – Gwinea Równikowa piłkarka z Afryki jak gdyby nigdy nic na polu karnym wzięła w dłonie piłkę, która odbiła się słupka. Mnie to zachowanie specjalnie nie zaskoczyło, ot zwykły odruch – kobiety zawsze najpierw wszystko biorą do ręki. Obraz całości psuje fakt, że Bruna nie jest bynajmniej bramkarką. A robi się już zupełnie ciemno, gdy zważymy, że cała sytuacja umknęła uwadze pani sędzi z Węgier. 
A pamiętacie, jak komentatorzy stacji Sky Sports – Andy Gray i Richard Keys uniknęli stosu, tylko dlatego, że od pewnego czasu obowiązuje bezwzględny zakaz ich podpalania, a narazili się uwagami kwestionującymi przydatność pani sędzi Sian Massey na okoliczność rozgrywanych meczów piłkarskich. – Zanim zacznie sędziować, powinna nauczyć się przepisów o spalonym – dworowali sobie nie mając pojęcia, że mikrofony nadal łowią każde ich słowo.
Wróćmy jednak do zakończonego niedawno damskiego Mundialu. Na pierwsze strony trafiła reprezentantka Szwecji Josefine Oeqvist, która tuż po gwizdku wieńczącym wygrany mecz z Koreą Połnocną, na oczach tysięcy widzów i – co gorsza – kamer, wymieniła się koszulką z niemieckim kibicem. Nie mam pojęcia o co tyle szumu. Skandal? Jaki? Dzięki YouTube naświetlałem się zapisem tego wydarzenia, że o mało mi tęczówki nie trachnęły. Z większą częstotliwością oglądam jedynie fragmenty filmików z paniami doszczętnie pozbawionymi odzieży wierzchniej, o ogromnych walorach artystycznych rzecz jasna.  Niczego zbereźnego nie dostrzegłem w spontanicznym geście Szwedki.  Prawdopodobnie poszło o to, że pod koszulką miała coś w rodzaju stabilizatora podtrzymującego biust w ryzach, niemal identycznego z tymi, w jakim paradują po bieżniach i skoczniach lekkoatletki. Zawód spotkał obślinionych gości spragnionych widoku młodych piersi, potrafiących jeszcze prawom grawitacji pokazać gest Kozakiewicza... Nie mam wątpliwości, że chociażby z tego powodu ten Mundial długo będzie angażował sporo bajtów naszej pamięci.

Włoszki  czyli gwiezdne wojny hormonów

 Zachowanie wspomnianej Josefine trudno zestawić z naszym wyobrażeniem o chłodzie wiejącym od każdego mieszkańca Skandynawii. Co prawda sporo mówi się o upodobaniu do rozwiązłego stylu życia poddanych Karola XVI Gustawa, ale to nic przy południowym temperamencie pań rodem z Półwyspu Apenińskiego. – Dla kobiety seks przed meczem jest nie tylko akceptowany, ale i fantastyczny – wyznała  bez zaczerwienienia policzków gwiazda włoskiego tenisa Francesca Schiavone w wywiadzie dla magazynu „Diva e Donna”. – Podnosi poziom hormonów, daje korzyści z każdego punktu widzenia. Niewiele wcześniej w identycznym niemal tonie przed telewizyjnymi kamerami wyspowiadała się ze swego życia erotycznego inna czołowa rakieta Włoch – Flavia Pennetta - lubiąca też paradować po wybiegu dla modelek w stroju bikini przy okazji Milan Fashion Week.

Kibicuję Warcie z Poznania!

Przywykliśmy do tego, że klub Warta nie może wyjść z cienia swojego lokalnego rywala Lecha. Jednak pod jednym względem klub z Bułgarskiej nie ma szans w konfrontacji z rywalem. Leży na łopatkach i skamle o łaskę. Idzie o doznania estetyczne przy kontakcie z najważniejszą w klubie personą. Kto nie jest o tym przekonany może obejrzeć stosowne fragmenty serialu tiwi „Czego się boją faceci”, czy francuskiego filmu „Girls De La Mode”. Jeśli to nie wystarczy, to proponuję poprawić rzucić okiem na okładki, bądź rozkładówki takich tytułów jak „CKM” czy „Playboy”.  No dość, bo erekcja gotowa. Mowa oczywiście o pięknej pani prezes Warty Poznań – Izabelli Łukomskiej-Pyżalskiej. Jestem przekonany, że w trakcie najbliższego sezonu piłkarze Warty wywalczą upragniony awans do Ekstraklasy. Co daje mi taką pewność?
- Chcemy, by Warta awansowała w przyszłym sezonie, gdy będzie świętowała swoje stulecie. Jeśli tak się stanie, znów skorzystam z propozycji któregoś z magazynów i wezmę udział w rozbieranej sesji zdjęciowej - oświadczyła pani prezes. Spróbujcie teraz wygrać z jedenastką Warty. Co na to komisja antydopingowa? Teraz przynajmniej wiadomo jakie fotki będą zdobiły rewers drzwiczek w szafkach futbolistów tego klubu. Jeśli jakimś cudem stanie się inaczej i nie zdołają awansować, to w kolejnym sezonie warto zastanowić się nad nową kolorystyką ich koszulek. Hm, tęczowe będą chyba na miejscu.
No i jak tu nie kochać kobiet? Muszę, wszak jestem wstrętnym seksistą, a ci jak powszechnie wiadomo są szczególnie wrażliwi na dostrzegalne gołym – nomen omen – okiem  trzeciorzędowe cechy (różnice znaczy) płciowe. To chyba naturalne.

Jerzy Kraśnicki
 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK