POLACY W UK

Wyspa aborcyjna

Polish Express
Polish Express logo

Wyspa aborcyjna

Kobieta w Polsce nie może usunąć ciąży z powodu trudnej sytuacji materialnej, natomiast w Wielkiej Brytanii ciążę do 24 tygodnia można usunąć z przyczyn społecznych i ekonomicznych.

 

 
Kobieta w Polsce nie może usunąć ciąży z powodu trudnej sytuacji materialnej, natomiast w Wielkiej Brytanii ciążę do 24 tygodnia można usunąć z przyczyn społecznych i ekonomicznych.
 
W ciągu czterdziestu lat dokonano w Wielkiej Brytanii 6.880 zabiegów przerwania ciąży, o tyle samo zmniejszyła się liczba aktywnych zawodowo Brytyjczyków. Łatwość dostępu do gabinetów ginekologicznych wykonujących aborcje sprawia, że spędzanie płodu stało się swego rodzaju antykoncepcją. Po cóż się bowiem zabezpieczać, skoro bez problemu można ciążę usunąć? Brytyjska ustawa aborcyjna umożliwia pozbycie się niechcianej ciąży nie tylko kobietom dorosłym, lecz również dziewczętom, które nie przekroczyły jeszcze 16 lat. Przepisy ustawy nie tylko zapewniają im możliwość usunięcia ciąży, ale też gwarantują im całkowitą dyskrecję, w tym nieinformowanie rodziców czy opiekunów. Zakazane w Polsce tabletki wczesnoporonne w Wielkiej Brytanii są dostępne u szkolnych higienistek.
 
Za i przeciw
Jestem zdeklarowaną przeciwniczką aborcji, bo uważam, że człowiek nie ma prawa decydować o tym, czy dziecko ma się urodzić czy nie – mówi Małgorzata, 34-letnia matka trojga dzieci, która wraz z mężem prowadzi w Londynie biuro rachunkowe. - Kiedy tu przyjechałam, byłam przerażona tym, co przeczytałam w gazetach na temat łatwości, z jaką można dokonać tu aborcji. Doceniam teraz nasze ustawodawstwo, które słusznie nie dopuszcza do trzebienia narodu, bo o moralnym aspekcie nawet nie wspominam.
- Podoba mi się brytyjskie prawo, choć chyba nigdy nie zdecydowałabym na zabieg, no, może wówczas gdyby zagrożone było moje życie – mówi Kasia, studentka pielęgniarstwa. - Podobne powinno obowiązywać w Polsce, wówczas skończyłoby się podziemie aborcyjne w Polsce, albo eksperymenty i oszustwa z tabletkami poronnymi czy niemowlęta w śmietnikach i beczkach. Przeciwnicy liberalnej ustawy aborcyjnej, która w tym roku obchodzi swoje czterdziestolecie, zwracają uwagę, że zabiegi usuwania ciąży są tak łatwo dostępne, iż zastępują antykoncepcję. Apelowanie do moralności nie na wiele się zdaje, stąd prób zwrócenia uwagi na „pozamoralne” aspekty tego zjawiska jest więcej.
Za 10 lat w brytyjskim systemie ubezpieczeń społecznych zabraknie ponad siedem milionów płatników składek na ubezpieczenia zdrowotne, co będzie się równało zwiększeniu ich wysokości o 10-15%. Z 450 aborcji dokonywanych każdego dnia w Wielkiej Brytanii, prawie 90% jest opłacanych przez National Healt Service, czyli państwową służbę zdrowia. Wszystkich tych zabiegów dokonuje się w imię ratowania zagrożonego życia matek. Nie bez powodu przeciwnicy liberalnego prawa aborcyjnego nazywają, to aborcją na życzenie. W ciągu minionych siedmiu lat w szpitalach południowej Anglii usunięto 50 płodów, ponieważ stwierdzono wady w postaci zrośnięcia placów u nóg, dodatkowym palcem u nogi. Z powodu tzw. zajęczej wargi usunięto w tym samym czasie również 50 płodów, niektóre nawet w 34 tygodniu życia.

 

Usunąć,
bo kolor oczu nie taki
Coraz liczniejsi przeciwnicy obowiązującej ustawy aborcyjnej uważają, że liczba zabiegów już dawno przekroczyła stan alarmujący. Uważają, że prawo należy uczynić bardziej restrykcyjnym. - Niebawem dojdzie do tego, że rodzice będą decydować się na aborcję z powodu koloru oczu dziecka, albo płci – złości się Cally Marvis z OxProLife Foundation z Oksfordu.
- Czas powiedzieć „stop” i przeznaczyć pieniądze na edukację i zwiększenie pomocy tym matkom, które zdecydowały się urodzić. Wszelkie nieuzasadnione przypadki aborcji należy karać. Tymczasem jak twierdzili twórcy ustawy i – jak twierdzą obecnie jej zwolennicy – celem jej uchwalenia jest ochrona zdrowia kobiet, szczególnie tych, które np. z powodów materialnych szukały pomocy u niewykwalifikowanych lekarzy, w warunkach zagrażających ich życiu.
- Nie jest tak, że nic się w tym kierunku nie robi. W ciągu dwudziestu lat zmniejszono górną granicę terminu usunięcia płodu z 28 tygodni ciąży na 24 tygodnie, ale to stanowczo za mało. Nie możemy przepchnąć naszego projektu o ochronie embrionu, bo natrafiamy na wściekły opór „aborcjonistów” – żali się Cally Marvis. Zwolennicy ustawy są wręcz przekonani, że nie należy nic zmieniać, bo w dalszym ciągu zbyt wiele młodych dziewcząt zostaje matkami.
Tymczasem co roku kilka tysięcy Polek poddaje się aborcji poza granicami kraju. Od czasu kiedy Polska jest w Unii, nie sprawia to większego kłopotu. Celem wycieczek jest Wielka Brytania i Holandia. Dane te Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zebrała w europejskich klinikach i szpitalach. Informacje te potwierdza także British Pregnancy Advisory Service – organizacja odpowiadająca za prawie połowę aborcji przeprowadzanych na Wyspach w ramach ubezpieczenia.
Z kolei według BBC w niektórych brytyjskich klinikach Polki stanowią nawet 80% wszystkich pacjentek.
 
Janusz Młynarski
Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Redaktor serwisu

[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Samozatrudnienie w Anglii

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK