POLACY W UK

Wynajem mieszkania: agenci czają się w sieci

Polish Express
Polish Express logo

Wynajem mieszkania: agenci czają się w sieci

Szukasz mieszkania na własną rękę? Bądź czujny. Na stronach internetowych z indywidualnymi ogłoszeniami ukrywają się agencje mieszkaniowe. Proponują pokoje po okazyjnych cenach, aby zwabić klienta do biura. Potem zaczynają go urabiać.

Poczekaj na tańszy dom >>

Ogłoszenia wynajem >>

Od kilku tygodni pośrednicy nieruchomości atakują znany portal internetowy Gumtree.com. Można w nim znaleźć tysiące ofert najmu pokoi i całych mieszkań. Serwis zamieszcza tylko oferty osób prywatnych. Ogłaszają się tam najczęściej ludzie, którzy poszukują do domu współlokatorów, bądź sami są właścicielami mieszkań. Chcą w ten sposób uniknąć kosztów pośrednictwa i podpisać umowę bezpośrednio z najemcją. Niektóre londyńskie agencje mieszkaniowe podszywają się pod osoby indywidualne i proponują atrakcyjne nieruchomości po zaniżonych cenach. Potem okazuje się, że to była tylko podpucha.

Śmiech na sali

Jacek przyjechał do Londynu w połowie czerwca. O stronie z ogłoszeniami dowiedział się od znajomych. Przeglądał oferty i trafił na kilka bardzo interesujących propozycji. Był wśród nich pokój jednoosobowy w północnym Londynie. Druga strefa, tylko trzech współlokatorów, blisko stacji metra. Cena – 60 funtów tygodniowo, do tego wliczone wszystkie rachunki. Napisał e-maila, gdyż osoba zamieszczająca ogłoszenie nie podała żadnego numeru telefonu. - Przyszła odpowiedź, że czeka na mnie wiele wspaniałych ofert. Pojechałem pod wskazany adres. To była jedna z agencji mieszkaniowych w okolicy High Street Kensington – relacjonuje mężczyzna. Zanim udało się porozmawiać z konsultantem, dostał do ręki kwestionariusz z danymi osobowymi. Musiał podać swoje nazwisko i numer komórki. - Pokazałem wydrukowane ogłoszenie z Gumtree – wspomina Jacek.

- Pracownik agencji tylko się zaśmiał. Zapewniał, że w takiej cenie nigdzie nie znajdę pokoju do wynajęcia. Usiłował wcisnąć mi kilka propozycji, oczywiście kilkadziesiąt funtów droższych niż pisali w Internecie. Polak nie dał się zwieść. Wścieka się, bo stracił przez nieuczciwe ogłoszenie prawie cały dzień. Musiał dojechać na drugą stronę miasta. Na odchodne usłyszał, że jeszcze tu wróci, bo lepszych ofert i tak nie znajdzie.

Żerują na niewiedzy

To nie jedyny znany nam przypadek werbowania klientów w ten sposób. Świeżo upieczony londyńczyk najczęściej nie ma szans na skorzystanie z usług uczciwej agencji nieruchomości. Te uważnie prześwietlają przeszłość swoich klientów i wymagają dostarczenia wielu ważnych dokumentów. Potrzebne są między innymi referencje od poprzedniego landlorda, potwierdzenie zatrudnienia (najlepiej jeśli pracujemy dla obecnej firmy co najmniej od kilku miesięcy), a także wyciągi z konta. Sytuację wykorzystują kombinatorzy, którzy obiecują załatwienie sprawy bez zbędnych formalności. Klientom nie zawsze wychodzi to na dobre.Naciąganie zaczyna się od pobrania opłat rejestracyjnych lub administracyjnych. Niektórzy posuwają się jeszcze dalej i każą płacić nawet za umieszczenie naszego nazwiska na liście poszukujących lokum. Mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to niezgodne z prawem. Warto powołać się na ustawę „The Accomodation Agencies Act” z 1953 roku, która chroni praw klientów agencji nieruchomości. Inaczej pośrednik bez końca będzie nas naciągał na kolejne prowizje.

Oskubani

Ofiarą jednej z agencji padł Konrad z Chichester. Chciał wynająć mieszkanie dla trzech osób. Nim podpisał umowę, zażądano od każdego z przyszłych lokatorów po 92 funty tak zwanej opłaty wpisowej. Następnego dnia odebrał telefon, że znów musi dopłacić, tym razem 58 funtów od osoby. Miała to być dodatkowa gwarancja finansowa, bo mieszkał w Anglii krócej niż pół roku. - Wyczułem podstęp. Odmówiłem podpisania umowy i poprosiłem o zwrot pieniędzy. Nie dostałem ani pensa – wspomina swoje przejścia. Ale nawet podpisanie umowy nie oznacza, że będziemy mieszkać spokojnie i beztrosko. Agata z Londynu wynajęła mieszkanie od jednej z największych agencji w mieście. Wspomina, że wszyscy byli dla niej mili, dopóki nie zapłaciła pieniędzy. Potem zaczęły się schody. - Zastałam stertę śmieci. W kuchni czekał zlew brudnych naczyń i przypalone mleko na kuchence. Do tego na środku pokoju stał nocnik – relacjonuje pierwszy dzień w nowym domu.

- Usłyszałam, że muszę sama sobie z tym poradzić. Obiecali, że przy wyprowadzce zapłacą profesjonalnej firmie, aby po nas posprzątała. Coś czuję, że mojemu następcy będą wciskać te same kłamstwa – dodaje. •

 

Tomasz Ziemba

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK