temat numeru

Wymienią Polaków na roboty?

Polish ExpressPolish Express logo

Wymienią Polaków na roboty?

Twierdzenie, że maszyny zabiorą ludziom pracę, jeszcze 20 lat temu można było włożyć między kartki powieści z gatunku science-fiction. Dziś stało się to faktem. Na naszych oczach dokonuje się prawdziwa rewolucja na rynku pracy. Roboty zastępują ludzi w dziedzinach, w których dotychczas tysiące Polaków znajdowało zatrudnienie w Wielkiej Brytanii.

W ubiegłym roku w Anglii zamknięto 7337 sklepów, a otwarto na ich miejsce 5558. Z badań przeprowadzonych przez firmę Local Data wynika, że z rynku zniknęło 1779 lokali, a razem z nimi co najmniej trzy razy tyle etatów dla sprzedawców.

Liczba opuszczonych lokali użytkowych, przy głównych ulicach Londynu,  w ciągu dwóch lat wzrosła o 5 procent i sięga już 3 400.  Najwięcej sklepów upada jednak w  Szkocji. Już co piąty lokal stoi tam pusty.

Londyńska Rada Miejska wezwała do podjęcia natychmiastowych działań dla ratowania głównych ulic przed wymarciem. Radni zaproponowali między innymi obniżkę czynszów i zwolnienie klientów z opłat za parkowanie przed sklepami. Ich zdaniem, z którym zgadzają się także  ekonomiści, powodem takiej sytuacji jest rosnąca popularność zakupów przez Internet.

Przenoszenie się handlu do „sieci” zaczęło zagrażać już nawet dużym korporacjom i centrom handlowym. Zwiastunem zmian był upadek sieci sklepów Comet, HMV, Clinton, Jessops, Blockbuster i Republic. 

Wielka Brytania jest europejskim liderem w dziedzinie zakupów robionych online. Według danych Centre for Retail Research w 2012 roku sprzedaż internetowa miała  13-procentowy udział w rynku. Cztery lata wcześniej było to 8 procent.

Kasjerzy podzielą los szewców

Popularna, szczególnie wśród młodych Polaków, praca sprzedawcy, czy kasjera staje się  zawodem wymierającym. Portal  Money.pl przeprowadził w 2011 roku internetową ankietę wśród polskich emigrantów. Pokazała ona, że tylko niecałe 4 procent z nich pracuje w sklepach.

Pracy w handlu jest coraz mniej nie tylko za sprawą rosnącej popularności zakupów robionych przez Internet. Kasjerów zastępują roboty. Dokładnie 10 lat temu sieć Tesco wprowadziła pierwsze samoobsługowe kasy na Wyspach. Dziś są stałym elementem każdego sklepu wielkopowierzchniowego.

- Samoobsługowe kasy służą przede wszystkim redukcji zatrudnienia i płac – uważa Ewelina Tomczyk, która pracowała w jednym z supermarketów w Manchesterze. – Klienci masowo wykorzystują je by ukraść coś ze sklepu lub oszukać wpisując niższą cenę niż powinni, ale sieciom i tak się to opłaca, bo oszczędzają na wynagrodzeniach.

Przedstawiciele supermarketów przekonują, że kasy samoobsługowe służą wygodzie klientów. Znacznie przyspieszają i usprawniają obsługę, szczególnie  osób, które mają w koszyku mało produktów. Dzięki nim zmniejszyły się kolejki. A jak wiadomo czas to pieniądz.

Zielone światło dla robotów

Roboty zastępują ludzi także na brytyjskiej kolei. Na głównych stacjach  londyńskiego metra ograniczono liczbę i godziny otwarcia kas. Informacje  w okienkach odsyłają do ustawionych w pobliżu automatów.

Jednak zdaniem magazynu konsumentów „Which?” pasażerowie niezbyt chętnie z nich korzystają. Tę formę zakupu biletu preferuje tylko 15 procent klientów. Powodem może być zbyt złożony taryfikator kolei, który w połączeniu ze skomplikowaną obsługą samych biletomatów, powoduje, że korzystający  czują się zagubieni.

- Miałem poważne problemy przez biletomat – mówi Andrzej Sąsiadek, który  2 miesiące temu przyjechał do Londynu. - Kasa na dworcu Canning Town była zamknięta, więc kupiłem bilet na przejazd do rodziny mieszkającej w Croydon w automacie.

Przebrnięcie przez menu złożone z  kilkudziesięciu opcji zajęło mi kilka minut, ale w końcu maszyna „wypluła” bilet, ku zadowoleniu osób stojących za mną w kolejce. Podczas kontroli w pociągu okazało się jednak, że bilet jest zły, ponieważ East Croydon i West Croydon są w dwóch różnych strefach. Na szczęście kontroler okazał się wyrozumiały.

Stowarzyszenie Przewoźników Kolejowych (The Association of Train Operating Companies) broni maszyn. Jego zdaniem 2600 działających w Wielkiej Brytanii biletomatów znakomicie wywiązuje się ze swojej roli.

W wydanym oświadczeniu, które było odpowiedzią na badania „Which?” napisano: „W ciągu ostatnich 5 lat podwoiła się liczba biletów kupionych w biletomatach. Dziś co piąty jest sprzedawany przez automat. Wielu pasażerów uważa, że jest to szybki i wygodny sposób zakupu”.

Roboty nie strajkują

Burmistrz Londynu, Boris Johnson, wyraził swoje poparcie dla automatyzacji metra także na stanowiskach maszynistów. Rozwiązanie to jest już z powodzeniem stosowane na jednej linii metra w Paryżu, a w Londynie przez operatora kolejki naziemnej DLR.

W brytyjskich mediach pojawiają się spekulacje, czy pierwszą podziemną linią obsługiwaną przez pociągi bez maszynistów będzie budowana  właśnie nowa linia crossrail, która połączy lotnisko Heathrow ze wschodnim Londynem. Pierwszy jej odcinek, według planu, ma zostać oddany do użytku pod koniec 2018 roku.

Jeśli tak by się stało, skończy się problem z dojazdem w Boxing Day do centrum handlowego w Stratford. W ostatnich latach komunikacja w ten dzień była paraliżowana przez strajki maszynistów. Związki zawodowe stracą straszaka, którego używają w walce o swoje prawa.

Ostatni strajk był zapowiadany na wtorek po świętach Wielkanocy. Powodem sporu motorniczych z przełożonymi był rzekomy mobbing i zły stan toalet na linii Jubilee. W kwietniu grożono też strajkiem na trzech innych liniach. Związki zawodowe domagały się dłuższych szkoleń dla maszynistów prowadzących nowe modele pociągów.

W ten sam sposób związki zawodowe pracowników metra National Union of Rail, Maritime and Transport Workers (RMT) reagują na zapowiedzi automatyzacji pociągów. Oficjalnie twierdzą, że jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów. Nieoficjalnie wiadomo, że
motorniczy obawiają się o swoje miejsca pracy. Zapowiadają strajk.

Roboty winne bezrobociu?

Bez pracy jest obecnie 2,56 miliona mieszkańców Wielkiej Brytanii. Stopa bezrobocia sięga 7,9 procenta. To mniej więcej tyle ile wynosi średnia dla ostatnich 40 lat. Najniższe bezrobocie w historii zanotowano w listopadzie 1973 roku, było to 3,4 procenta. Najwyższe – 12 procent, w czasie kryzysu, w lutym 1984 roku.  Przed 2008 rokiem, kiedy wybuchł światowy kryzys, bez pracy było w Wielkiej Brytanii 1,6 miliona osób. Stopa bezrobocia wynosiła 5 procent.

Jak zauważyli dziennikarze „Daily Mail” na bezrobociu od co najmniej trzech lat pozostaje milion bezrobotnych w wieku produkcyjnym i w pełni zdolnych do pracy. Zdaniem cytowanych przez dziennik ekspertów osoby te prawdopodobnie przyzwyczaiły  do życia na zasiłkach. Trudno,  więc w ich przypadku mówić o tym, że przegrali walkę z maszynami.

Nikt nie prowadził jeszcze badań ile osób straciło zatrudnienie w wyniku wyparcia z rynku pracy przez maszyny i komputery. Faktem jest jednak, że w takich dziedzinach jak handel, transport szynowy, czy produkcja roboty i komputery zdecydowanie zmniejszyły udział ludzi. Są mniej zawodne i bardziej precyzyjne, a co najważniejsze są przewidywalne i bez względu na czas pracy utrzymują taką samą wydajność.

Robota nie dla robotów

Co paradoksalne w tej sytuacji coraz mniej Polaków pracuje w Wielkiej Brytanii w branży IT. Według ankiety Money.pl odsetek informatyków w ogólnej liczbie emigrantów pracujących za granicą spadł z 8,4 procenta w 2008 roku do 4,8 procenta w 2011. Tymczasem polskie uczelnie kształcą każdego roku ok. 15 tysięcy specjalistów z tej branży.

Pocieszający jest fakt, że przynajmniej w najbliższej przyszłości konkurencji ze strony  maszyn nie powinny obawiać się osoby pracujące w branży budowlanej i hotelarstwie, a to blisko jedna czwarta Polaków zatrudnionych w Wielkiej Brytanii.  Na budowach  pracuje 14 procent, a w hotelach 8 procent polskich emigrantów.

 Mateusz Bik

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Obrażał gejów straci pracę

Obrażał gejów straci pracę

Telewizja Polska zrezygnowała ze współpracy ze słynnym podróżnikiem, który nienawidzi gejów - Wojciechem Cejrowskiem.

Jak nauczyć żonę jeździć, nie rozwodząc się

Jak nauczyć żonę jeździć, nie rozwodząc się

Jak uczyć panie jeździć tak, by mogły maksymalnie wykorzystać swoje wrodzone predyspozycje, a także o czym powinien pamiętać nauczyciel jazdy w relacji mistrz (mężczyzna) – (kobieta) uczeń, mówi...

Wojna transferowa w Manchesterze

Wojna transferowa w Manchesterze

Mistrz i wicemistrz Anglii toczą transferową batelię o pozyskanie Stevana Jovetica. Cena wywoławcza - niebagatelne 27 mln funtów.

Czy pracodawca może nas zmusić do nadgodzin?

Czy pracodawca może nas zmusić do nadgodzin?

Witam. Chciałem prosić prawnika o poradę. Od kilku miesięcy pracuję  w magazynie. Od początku pracowałem tyle godzin, ile tylko mogłem często zostając nawet w ramach nadgodzin. Od jakiegoś czasu sytuacja...

Brytyjscy ministrowie w sieci

Brytyjscy ministrowie w sieci

Brytyjczycy sprawdzili, jakie strony internetowe cieszą się największą popularnością wśród pracowników administracji rządowej. Większość z nich nie ma nic wspólnego z wykonywaną przez nich pracą...

Kryzys płac w Wielkiej Brytanii. Wzrost gospodarczy fikcją?

Kryzys płac w Wielkiej Brytanii. Wzrost gospodarczy fikcją?

Zgodnie z danymi Office for National Statistics pensje mieszkańców Wysp rosną nadal wolniej od inflacji, co napawa niepokojem przed niekończącym się oszczędzaniem. Pensje (wraz z bonusami dla pracowników)...

Zuchwała kradzież w Notting Hill

Zuchwała kradzież w Notting Hill

Dwa dzieła sygnowane przez angielskiego artystę awangardowego Damiena Hirsta skradziono z galerii w londyńskiej dzielnicy Notting Hill. Łączną wartość dzieł szacuje się na 33 tys. funtów.

Książę japońskiego mchu

Książę japońskiego mchu

Ulubionym zajęciem księcia Karola w ostatnim czasie jest... sadzenie japońskiego mchu i tworzenie całych połaci trawników z tej rośliny.

„Londyńczycy” w Łodzi

„Londyńczycy” w Łodzi

Od wczoraj losy części bohaterów serialu „Londyńczycy” będą rozgrywać się w Łodzi. To efekty wrześniowej pracy ekipy filmowej na planie popularnego serialu TVP1 - informuje Łódź Film Commission.

Dorośli Polacy mieszkają z rodzicami

Dorośli Polacy mieszkają z rodzicami

Polak jest jak Włoch, jeśli chodzi o niewielką chęć uniezależnienia się od rodziców. W 2011 r. z mamą i tatą mieszkało 44,4 proc. osób w wieku 25-34 lat - donosi „Dziennik Gazeta Prawna”, powołując...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK