historie

Wygrywamy z Brytyjczykami

Polish Express
Polish Express logo

Wygrywamy z Brytyjczykami

Polacy są w Wielkiej Brytanii społecznością wciąż kojarzoną z dobrą, solidną pracą, jednakże zazwyczaj nie wymagającą wysokich kwalifikacji. To jednak radykalnie zaczyna się zmieniać, wielu naszych rodaków coraz częściej podejmuje tu prace dotychczas dla nas niedostępne, o czym świadczy choćby przykład naszego Czytelnika, Mariusza Augustyniaka.





Swoją karierę zawodową zaplanował dość wcześnie, starannie wybierając kierunek studiów. – Pochodzę, co prawda z Warszawy, ale studiowałem w USA na kierunku Zarządzanie i Nauki Polityczne. Udało mi się wtedy na trzecim roku studiów przyjechać do Anglii na rok i zaliczyć kilka kursów z ekonomii i teorii polityki na University of Kent w Canterbury - mówi Polak, pracujący obecnie w Londynie dla strategicznego partnera Microsoftu. Wówczas jednak, a była to połowa lat 90-tych nie zdecydował się jeszcze na prace „na emigracji”, powracając do Polski i tam planując karierę.


Polska

Z racji wysokich kwalifikacji nie miał problemu ze znalezieniem odpowiedniej pracy. Niezwłocznie zaoferowano mu ją w jednej z amerykańskich firm telekomunikacyjnych, Lucent Technologies w dziale marketingu. Po roku awansował na szefa marketingu. - Niestety, rok później firma rodzinna popadła w tarapaty finansowe i stałem przed podjęciem trudnej dla mnie decyzji. Wybrałem walkę o uratowanie dorobku rodziców. Ten okres wiele mnie nauczył, m.in. wtedy zrozumiałem, że kariera nie jest najważniejsza w życiu człowieka - dodaje Mariusz. Po zażegnaniu zagrożenia, mógł wrócić do pracy, zatrudniając się w jednej z warszawskich firm konsultingowo - informatycznych w dziale sprzedaży i zaczynając, jak sam podkreśla, niemalże od zera.
Przez cały ten czas jednak myślał o pracy za granicą, szczególnie o pracy w Anglii, którą już wcześniej poznał. Po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej i otwarciu się angielskiego rynku pracy, zaczął więc bliżej interesować się perspektywą przeprowadzki do Londynu.

 

Wielka Brytania

- Na początku ubiegłego roku postanowiłem „wybadać grunt” i przy okazji wizyty u siostry, która mieszka pod Londynem, byłem na dwóch rozmowach kwalifikacyjnych. Wróciłem do Polski z dwiema ofertami pracy. Byłem w dobrej sytuacji, bo miałem doświadczenie z zakresu systemów wspomagających zarządzanie - Microsoft Axapta i Microsoft CRM, a właśnie takich specjalistów nadal brakuje w Anglii, bo rynek dynamicznie się rozwija i jest ogromne zapotrzebowanie na systemy Microsoft - stwierdza z satysfakcją Polak.
Do samego Londynu przyjechał we wrześniu ubiegłego roku. Początki, jak to zwykle bywa, nie były łatwe. Mariusz rozczarował się szczególnie poziomem kompetencji właścicieli pierwszej firmy, w której został zatrudniony. - Po prostu źle trafiłem. Nie byłem pewien czy wracać czy zostać. Zaryzykowałem. Zmieniłem firmę i ściągnąłem tu żonę z córką - podkreśla.

Praca

W chwili obecnej pracuje już dla strategicznego partnera Microsoft, specjalizującego się we wdrożeniach systemów klasy CRM wspomagających zarządzanie relacjami z klientami. Praca jest niezmiernie ciekawa i urozmaicona od analizy istniejących procesów sprzedaży, marketingu i obsługi klienta poprzez projektowanie rozwiązań usprawniających funkcjonowanie firmy i pracę pracowników do przeprowadzania szkoleń i zarządzania projektami wdrożeniowymi. - Rynek pracy w Londynie oceniam bardzo dobrze. Jest tu wiele ciekawych ofert pracy i są duże możliwości rozwoju zawodowego. Chwalę sobie też headhuterów, którzy są aktywni i byli bardzo pomocni w wyszukaniu dla mnie obecnego zajęcia - dodaje.

 

My wygrywamy!

Masowe przyjazdy Polaków przemieniły Londyn i wniosły nowy wymiar „polskości” w to miasto. Z drugiej strony stoi przed nami niepowtarzalna okazja wywarcia pozytywnego i trwałego wpływu na angielskiej ziemi i swego rodzaju piętna w świadomości Anglików, dobrego, co za tym idzie wyrobienie dobrego wizerunku Polski i Polaków. Staje się tak zarówno dzięki osobom na „niższych stanowiskach”, jak i zatrudnionych, podobnie jak Mariusz Augustyniak, na wysokich, specjalistycznych stanowiskach.
- Cenię sobie wszystkich uczciwie i ciężko pracujących ludzi i cieszy mnie, że chociażby „polska marka” w budownictwie to synonim już nie tylko taniej, ale też dobrej roboty. Podziwiam ciężko pracujących studentów i studentki w pubach, restauracjach i hotelach. Ich elastyczność i praktyczne myślenie przyda się im w życiu i pomoże w każdej kolejnej pracy. Przeciwieństwem zaś są słabo wykwalifikowani i słabo zmotywowani Brytyjczycy. Jesteśmy konkurencyjni i potrafimy wygrywać na ich terenie. Osiągnęliśmy to, czego nie udało się żadnej polskiej drużynie piłkarskiej od lat. My wygrywamy na angielskim rynku pracy! - stwierdza z nieskrywaną satysfakcją.

A co robi w wolnych chwilach, aby odreagować trudy codziennych obowiązków wiążących się nierozłącznie z zajmowanym, wysokim stanowiskiem ?
- Większość wolnego czasu spędzam z żoną i trzyletnią córką. Każdy, kto ma lub miał dziecko w tym wieku wie jaka to jest frajda. Próbuję chwytać każdą chwilę, bo wiem, że ten czas już nigdy nie powróci. Poza tym, czytam Biblię. Na kartach Pisma Świętego znajduję inspiracje, wskazówki i siłę - stwierdza na zakończenie Mariusz Augustyniak.

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK