ROZRYWKA

Victoria gorsza od Paula (cz. 28)

Polish ExpressPolish Express logo

Victoria gorsza od Paula (cz. 28)

Victoria gorsza od Paula. Zagłuszanie czynności prokreacyjnych. Szaman śpiewa disco-afro. Kamil już tu nie mieszka. Staszek skręca skręta, Staszka skręca policja. Kąpiel w zlewie. Kuzyni się biją. Facet Victorii jest kobietą.

Poprzedni odcinek: Majtki z blachy (cz. 27)


Wszystko wskazuje na to, że jestem osobnikiem aspołecznym. Przez kilka miesięcy narzekałem na Paula, że tłucze się po nocach. Kiedy się wyprowadził, ucieszyłem się niezmiernie i równie niezmiernie uradowało mnie to, że na jego miejsce wprowadziła się Victoria. Koniec z hałasami, z muzyką na cały regulator - myślałem sobie. Rzeczywiście, na początku było nawet spokojnie. Nie było trzaskania drzwiami, głośnego przekręcania kluczy, głośnej muzyki. Nie było, ale jest. A zaczęło się to kilka dni temu, kiedy do Victorii sprowadził się jakiś facet. Nie wiem czy na krótko, czy na długo, ale faktem jest, że od tego czasu, jeśli chodzi o liczbę decybeli wydalanych przez sąsiadów, sporo się zmieniło, i to niestety na niekorzyść. Najpierw o pierwszej w nocy podkręcili jakiegoś hip-hopowca, którego uciszyli dopiero trzy godziny później. Nie jestem taki głupi, żebym się nie domyślił w jakim celu podkręcano muzykę. Osobiście nie mam nic przeciwko czynnościom służącym prokreacji pod warunkiem, że ich odgłosy nie demolują bębenków w moich uszach. Odgłosy co prawda były zagłuszane, ale to tak, jakby wpaść z deszczu pod rynnę. Zasnąłem.

Szaman zagłusza czynności

Do południa było cicho, jak makiem zasiał, a później odezwały się zza ściany tam-tamy, grzechotki i zawodzenie jakiegoś faceta, który równie dobrze mógł być szamanem z Beninu, jak i gwiazdą disco-afro z Konga. Wyszedłem do sklepu i kiedy wróciłem po godzinie, nadal byłem zmuszony wysłuchiwać rytmów z Czarnego Lądu. Korciło mnie, żeby walnąć w ścianę, ale mogliby pomyśleć, że zazdrosny jestem. Przestali o czternastej, tzn. ściszyli muzykę. Cisza trwała około trzech godzin po czym znów zaczęli „słuchać”.
Oprócz głośnego puszczania muzyki Victoria znakomicie zastępuje Paula w nocnym przesuwaniu mebli, głośnym zasuwaniem szuflad i trzaskaniu drzwiczkami od szafek. Od czasu do czasu słyszę głośne „jebudu”, niestety nie mam pojęcia czym ów łoskot jest powodowany, w każdym razie jest to coś ciężkiego. Niebawem zapewne będę miał dosyć Victorii, podobnie jak wcześniej Paula. Coraz częściej dochodzę do przekonania, że nie powinienem mieć żadnych sąsiadów.

Skręcenie Staszka

Kamil się wyprowadził. Ilekroć przechodzę koło otwartego, pustego pokoju, doznaję niemiłego uczucia. Przywiązuję się do niektórych ludzi, a z Kamilem i jego bratem Pawłem było wesoło i mieliśmy o czym rozmawiać. Smutno bez nich. Roman i Tadeusz mają zamiar wrócić na stałe do Polski. Staszek również się do tego przymierza, więc Omarowi przybędzie trzeci wolny pokój i kolejna strata, łącznie to już będzie 1240 funtów w plecy, miesięcznie. Staszek niedawno miał niemiłą przygodę. Popił z kolegami w jakimś parku, a kiedy się z nimi rozstał, postanowił poszukać jakiegoś przystanku lub stacji metra, żeby się dostać do domu. Przedtem chciał zapalić sobie papierosa, którego najpierw musiał skręcić. Nie zauważył, że budynek przed którym stoi, to komisariat policji. Chwiejąc się na nogach próbował poradzić sobie ze skrętem i wtedy nadeszło dwoje policjantów. Zapytali go co robi, a on odpowiedział, że skręta. Policjantka była ciekawa, co jest wewnątrz tego papierosa, a Staszek chcąc być bardzo dowcipny odpowiedział, że marihuana. Stróże prawa nie odebrali jednak tego jako żart, wręcz przeciwnie. Staszek przesiedział w komisariacie trzy godziny, zanim sprawdzono co naprawdę zawiera jego papieros. I tak miał szczęście, bo gdyby coś takiego przydarzyło mu się w Polsce, to przesiedziałby ze trzy miesiące w areszcie - tyle w Polsce czeka się na ekspertyzy z centralnego laboratorium policyjnego i pewnie jeszcze dostałby wyrok za wprowadzanie w błąd funkcjonariuszy.

Hydroproblemy

Coś dziwnego dzieje się u nas z wodą. Rano poszedłem pod prysznic, ciśnienie w rurach było jednak zbyt niskie, więc o ciepłej wodzie nie mogło być mowy. Zdecydowałem się na kąpiel w zimnej. Kiedy szczękałem zębami pod lodowatą strużką wody, ciśnienie nagle się zwiększyło i z prysznica chlusnął wrzątek. Wyregulowałem temperaturę do znośnej, namydliłem się, naszamponowałem i wtedy woda przestała cieknąć w ogóle. Sprawdziłem w umywalce - też nie ma. Nie miałem wyjścia, poszedłem namydlony do swojego pokoju, wziąłem z szafy jakieś prześcieradło, owinąłem się nim, poszedłem do łazienki na parterze. Była zajęta. OK - myślę - pójdę do kuchni i spłuczę przynajmniej szampon z włosów. Przez chwilę zastanawiałem się nawet, czy nie wejść do zlewozmywaka i spłukać z siebie mydliny przy pomocy jakiegoś garnka, ale zarzuciłem ten pomysł - wyobraziłem sobie czyjąś reakcję na widok faceta, który zażywa kąpieli w zlewie. Zresztą sam zlew jest wykonany z tworzywa sztucznego i mógłby nie wytrzymać mojego ciężaru. Kiedy pozostało mi jeszcze połowę owłosienia do spłukania, kran zacharczał i woda przestała cieknąć. Klnąc na wszystko i wszystkich wdrapałem się z powrotem na górę z nadzieją, że być może woda już jest i dokończę kąpiel. Drzwi od łazienki były zamknięte. Słyszałem, że ktoś obficie polewa się wodą z prysznica nucąc jakąś dziwną melodię. Nie był to głos Victorii lecz jakiś falset, może to jej facet dokonywał ablucji? No trudno, poczekam. Mydło wyschło i prześcieradło przykleiło się do skóry. Postanowiłem napić się herbaty. Kiedy włączałem czajnik, drzwi od łazienki otworzyły się, ale tylko po to, by natychmiast się zamknąć. Miałem pecha, okazało się bowiem, że kolejna osoba weszła do łazienki, prawdopodobnie Victoria. Ona, niestety, lubi bardzo długo się nawilżać, więc pół godziny nie moje. Miałem rację. Po trzydziestu minutach zdzierałem z siebie prześcieradło wraz z opalenizną, której nabrałem nad kanałem Willesden i w Brighton.

Kuzyni zadymiarze

Wieczorem z pierwszego piętra, stamtąd gdzie mieszkał Kamil, a nadal mieszka Omar, oraz pół miliona jego braci i kuzynów, usłyszałem podniesione głosy. Zignorowałem to, ponieważ zawsze kiedy wracają ze sklepu po zakończonej pracy, czyli po północy, prowadzą bardzo głośne, by nie rzec krzykliwe, rozmowy. Popatrzyłem na zegarek i stwierdziłem, że dochodzi dopiero 22.00. Może zamknęli sklep wcześniej? Kiedy się nad tym zastanawiałem, ktoś zapukał do drzwi. To była Victoria.
- Chodź szybko, coś zobaczysz.
Wyszedłem za nią do holu, przechyliłem się przez poręcz, żeby zobaczyć co się dzieje na korytarzu piętro niżej. Nie zobaczyłem nic, jedynie usłyszałem jakieś sapanie, charczenie, łomot - jakby po schodach toczył się worek ziemniaków - i trzaśnięcie drzwi od głównego wyjścia. Po tym wszystkim zapadła cisza.
- O co chodzi? - zapytałem Victorię.
- Oni się biją!
- Kto?
- Kuzyni landlorda. O, wyjrzyj przez okno!
Wyjrzałem, na wąskim podwórku jakichś dwóch osobników okładało się pięściami. Wziąłem z pokoju okulary.Teraz widziałem lepiej, ale nie na tyle dokładnie, żeby wiedzieć kto się z kim naparza. Krzyknąłem, żeby przestali. Podnieśli się z ziemi i zniknęli.
Victoria powiedziała mi, że zadyma zaczęła się w domu, ale nie wie o co poszło. Po pół godzinie pojawił się Omar, Victoria od razu zarzuciła go mnóstwem pretensji, że za dużo płaci za pokój, że problemy z wodą, że bijatyki itp. Następnego dnia przyszła do mnie delegacja: Omar oraz dwóch nieznanych mi, śniadoskórych osobników. Przeprosili mnie za wczorajsze hałasy i bijatykę, obiecali, że to się już nie powtórzy.
A facet Victorii, to nie jest facet, lecz kobieta, o czym napiszę już w kolejnym odcinku.

Janusz Młynarski
[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Ponad pół miliona osób w UK może stracić dach nad głową

Ponad pół miliona osób w UK może stracić dach nad głową

Najnowsze analizy pokazują, ze około pół miliona Brytyjczyków jest w tym roku zagrożonych eksmisją. Szacunki oparto są na ilości wniosków o zajęcie majątku wydanych przez sądy w roku ubiegłym. Co tydzień...

Tadek, Romek, Staszek i disco polo (cz. 10)

Tadek, Romek, Staszek i disco polo (cz. 10)

Polskie demony w angielskim domu. „Stul pysk!”. Demony czy debile? Nowi lokatorzy. Pili codziennie, teraz co drugi. Tadek, Romek, Staszek i disco polo. Victoria się skarży. Kto nie mieszkał...

Nepalski nie na moją głowę (cz. 37)

Nepalski nie na moją głowę (cz. 37)

Morze i miednica w miednicy. Komendantka Lucina. Jak rozjaśnić łazienkę i korytarz. Jazda po schodach na miednicy. Podstarzały kocur w akcji.

Pech północno-wschodni (cz. 46)

Pech północno-wschodni (cz. 46)

Szmery bez powodu. Jak nie wypiłem 400 piw. Seminarium z picia i zagryzania. Bezzębna atrakcja. Komuna w londyńskim metrze. Ten kraj się kończy. Zniszczone karty. Czy Omar to talib?

Biznes wirtualny

Biznes wirtualny

Gdy narzędziem pracy jest komputer ze sprawnym łączem internetowym, miejsce, w którym znajduje się pracownik, przestaje grać dzisiaj znaczącą rolę.

circa 1955:  A fully fitted kitchen, complete with stove, washing machine, double sink unit and electric mixer.  (Photo by Chaloner Woods/Getty Images)

Triki, które sprawią, że twoje mieszkanie będzie unikalne

Jak sprawić, by nasze mieszkanie wyglądało ciekawie, odróżniało się od innych i było oryginalne? Sposobów jest bardzo wiele, wystarczy ruszyć głową i poszukać inspiracji wokół siebie, by nadać naszemu...

"Kuchenne rodeo" (cz. 84)

"Kuchenne rodeo" (cz. 84)

Bliższe spotkania z Węgierką. Fiasko wyprawy na dach. „Procol Harum” w kuchni. „Washing - machine party”. Tajemnica węgierskiego pokoju.

To nie ja strzelałem (cz. 71)

To nie ja strzelałem (cz. 71)

Zmasowany atak policji ma mój dom. Kemal wie więcej niż Scotland Yard. Stróż prawa i Hendrix. W Anglii kawa powinna być przezroczysta.

Czarne pielęgniarki są ciepłe (cz. 7)

Czarne pielęgniarki są ciepłe (cz. 7)

Znów ta noga. Doktor od wózka. Ekshibicjonizm szpitalny. Umieranie z głodu i pragnienia. Ruski doktor. Plaster w rumie. Łosoś za friko. Papierosowe podróże. Czarne pielęgniarki są ciepłe. Piechota morska...

"Sveta po bezsennej nocy" (cz. 77)

"Sveta po bezsennej nocy" (cz. 77)

Jaki to język? Turkmenka u Turka. Poezja z łańcuchem i zimnym łokciem. Dlaczego Chorwaci nas nie lubią.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK