wywiady i felietony

„… to i parowóz nie gwizda!”

Polish Express
Polish Express logo

„… to i parowóz nie gwizda!”

„Jak maszynista (tu należy wstawić uchodzące za wulgarne określenie drugorzędowych cech płciowych żeńskich)… - to pierwszy człon porzekadła, którego dokończenie znalazło się w tytule dzisiejszego felietonu. Zwykł nim posługiwać się jeden z moich przyjaciół, pragnąc dobitnie spuentować czyjś absolutny brak kwalifikacji do wykonywania pewnych określonych czynności, czy też obranej profesji.

Każdy czytelnik, który jeszcze nie zarzucił w tych odmóżdżających czasach sztuki posługiwania się szarymi komórkami, z pewnością zorientował się, że dziś temat na tablicy brzmi: blamaż polskich piłkarzy w meczu eliminacyjnym Mistrzostw Świata z Ukrainą.

Doprawdy nie wiem skąd nagle taka histeria? Przecież nie od dziś znamy kwalifikacje gwiazdorów naszej „kopanej”. Jeśli do kogoś nie przemawiają skutecznie osiągane ostatnio wyniki, a raczej ich chroniczny brak, to zalecam zajrzeć do rankingu FIFA.

Dla zaoszczędzenia czasu podpowiem, by nie trwonić go i nie doszukiwać się Polski w kilku dziesiątkach tych od samej góry. Tylko uciekinier z zamkniętego zakładu zdrowia psychicznego choć przez chwilę mógł wierzyć, że nasi „nażelowani” potrafią coś ugrać w meczu z wyżej notowanymi Ukraińcami. Skąd zatem teraz ten trzask rozdzieranych szat? Przecież sami jesteśmy temu winni! Każdy z kibiców!

A kto tak chóralnie na grube tysiące gardeł wyśpiewywał po sromotnej (nie mylić ze wspomnianymi drugorzędowymi cechami, które są o wiele przyjemniejsze!) klęsce w EURO 2012 idiotyczną przyśpiewkę: „Polacy! Nic się nie stało!”? A właśnie, że się stało! Najsłabsze rezultaty w uchodzącej za najsłabszą grupie czempionatu Starego Kontynentu.
  

Trzeba było wówczas drobiazgowo rozliczyć każdego z kilkunastu nieudaczników, a nie pocieszać ich za katastrofę, rozmiar której można porównać chyba jedynie z pójściem na dno Titanica. Oberwało się jedynie trenerowi Franciszkowi Smudzie. To zdecydowanie za mało. Grubo za mało. Zatem nie wybałuszajmy teraz oczu ze zdziwienia, że „muzyka i prostytucja”, czyli k***a coś tu nie gra.

I tylko partnerek żal…

Po raz kolejny dostaliśmy drastyczny przykład, że i owszem, mamy klasowych, rewelacyjnych piłkarzy, ale tylko na papierze, na łamach prasy, a zwłaszcza „Przeglądu Sportowego”. To doprawdy jakiś, co najmniej, socjologiczny fenomen.

Bo jak można zachwycać się futbolem w naszym siermiężnym wykonaniu?  Mamy jedną z najsłabszych lig w skali całej planety. Liga Mistrzów ma dla nas tak wysokie progi, że nawet Amerykanie nie wyprodukowali jeszcze dostatecznie wysokiej drabiny, by klub z nad Wisły mógł się na nie wspiąć. Kompletne zero w temacie piłkarzy klasy co najmniej europejskiej.

O wynikach naszej wyjściowej narodowej jedenastki nawet nie ma co wspominać. W jednym tylko dorównujemy innym – w aferach korupcyjnych. O, na tym polu, to faktycznie jakieś sukcesy zostały osiągnięte, z tym że przez… prokuratorów. Miliony Polaków skutecznie ogłupiane są przez grupkę pismaków, którzy uwielbiają łasić się do właścicieli piłkarskich salonów.

Mogę jedynie wyrazić wyrazy głębokiego współczucia dla ich partnerek – ślubnych, bądź nie. Pisząc peany na cześć naszych piłkarzy z pewnością szczytują i to za każdym razem. Nie ma też możliwości, by po ukończeniu kolejnego z serii tekstów o Robercie Lewandowskim nie musieli sięgnąć po papieroska „po”.
  

Tak się złożyło, że wystukuję ten tekst w okresie wzniosłym, bo świąt Wielkanocnych. I nachodzi mnie przykra konstatacja. Jezus potrafił dokonywać cudów – dreptał po wodzie, przemieniał ją w napoje zawierające procenty, ale jestem święcie (nomen omen) przekonany, że jednego cudu nie mógłby sprawić. Nic nie wskórałbym w roli selekcjonera naszej futbolowej reprezentacji. W takie cuda, to ja już nie uwierzę!

Lewandowski – ksywa „za karnego”

Choć z jednym ewidentnym cudem mamy do czynienia. Zachodzę w głowę, jak to możliwe, by jeden z najskuteczniejszych ligowych napastników w odniesieniu do Starego Kontynentu, gdy tylko wrzuci na grzbiet koszulkę z wizerunkiem bielika, natychmiast zapomina co należy zrobić z piłką i bramką.

Mowa rzecz jasna o pieszczochu mediów – Robercie Lewandowskim. Przez z górą 900 minut nie potrafił wzbogacić konta bramkowego naszej narodowej drużyny. Napastnik! Zdołał unicestwić ten niekorzystny dorobek dopiero przy współudziale jednego z piłkarzy San Marino, który uparł się w ubieganiu się o piłkę pomagać sobie górną kończyną i to na własnym polu karnym.

Chociaż słowo „piłkarz” w odniesieniu do Alessandro Della Valle, to spore nadużycie – urzędnik bankowy byłoby bardziej na miejscu. Zatem dopiero, gdy sędzia wskaże punkt oddalony od słupków i poprzeczki o jedenaście metrów, usunie za plecy Lewandowskiego dziesięciu rywali, ten jest w stanie przewyższyć bramkarza.
 
Smutny futbol "Made in Poland

Taki jest niestety smutny obraz naszego futbolu. Nasza reprezentacja to na dobrą sprawę zbieranina piłkarskich gastarbeiterów, wspartych krajowymi rozkapryszonymi, solidnie przepłacanymi gwiazdorami. Czas najwyższy na gruntowną restrukturyzację futbolu „Made in Poland”. Na początek proponuję wprowadzić zapis w regulaminie, w myśl którego wszyscy, ale to absolutnie wszyscy polscy piłkarze mają grać ostrzyżeni na glacę.

Będą mieli więcej czasu, by myśli skierować w okolice boiska, a nie rozważać ile, jakiego żelu nałożyć na włosy i jak je zaczesać, by dobrze wypaść na fotkach i przed telewizyjnymi kamerami. O korzystnym wyglądzie w nocnych lokalach nawet nie będą nadmieniał. To taka darmowa porada dla prezesa „Zibiego”. 

Jerzy Kraśnicki

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK