POLACY W UK

Też mamy jurnych sportowców!

Polish Express
Polish Express logo

Też mamy jurnych sportowców!

No, nareszcie rodzimi sympatycy sportu mogą pozbyć się kompleksów w stosunku do innych nacji. Mamy bowiem swoją, swojską seksaferę (o „kurowmodelingu” pisaliśmy w poprzednim numerze) z gwiazdami sportu obsadzonymi w głównych rolach.

Dotychczas mniej lub bardziej opiniotwórcze media donosiły zazwyczaj o przykładach jurności asów stadionów, kortów, boisk, czy innych aren przeznaczonych do prezentacji kunsztu owych asów.

Boris Becker, John Terry, Tiger Woods, Wayne Rooney i wielu, wielu innych musiało się gęsto tłumaczyć i w konsekwencji kajać za kontakty z panienkami niekoniecznie najcięższych obyczajów.

Jeszcze nie tak dawno zdawać by się mogło, że nasi herosi sportowych aren z pierwszych stron gazet, smażący się w blasku telewizyjnych reflektorów sięgając po cenne trofea, bijąc kolejne rekordy nie odczuwają większych obciążeń natury psychicznej.

Słowem – żaden stres wydaje się ich nie imać. Dlatego też nie potrzebują korzystać z pomocy pań zajmujących się profesjonalnie - nazwijmy to - rozładowywaniem napięcia seksualnego.

Tego typu wyuzdane usługi są stare jak świat i rozmaicie są też określane – mniej lub bardziej dosadnie. Rozmaicie tytułowane są też panie świadczące owe usługi. Do tej pory jednak raczej nikt nie pokusił się, by nazwać je… modelkami. Dzięki przedsiębiorczym paniom czasy te należą już do przeszłości.

Mniej niż zero? Dużo więcej!

Stare, wyświechtane pojęcie burdelmamy należy odesłać do lamusa. Dziś szefowe zajmujące się tą starą jak świat profesją śmiało można nazwać bizneswoman, zaś ich podopieczne w niczym nie przypominają wyzywająco wymalowanych niewiast zdających się dorabiać do wcześniejszej emerytury.

W branży pojawiły się dziewczyny wprost z wybiegów dla modelek czy też finalistki rozmaitych wyborów miss. Właśnie takie superlaski świadczyły erotyczne usługi w stajni prowadzonej przez Emilię P., Joannę B. oraz Ewę W. Ceny usług były adekwatne do prezencji dziewczyn.

Nic zatem dziwnego, że na uciechy z nimi stać było tylko klientów z zasobnym bankowym kontem, czyli rozmaitych szejków-biznesmenów. Ogromny stres związany z pomnażaniem zasobów finansowych łagodzili właśnie przy pomocy nader nadobnych niewiast znad Wisły. Uwagę tabloidów przykuła zwłaszcza Joanna B., córka Jana Borysewicza – lidera topowego zespołu Lady Pank.

Przed laty głośno o nim było za sprawą skandalu, jaki wywołał podczas koncertu zorganizowanego we Wrocławiu z okazji Dnia Dziecka. Otóż na scenie bez cienia sromoty zaprezentował narząd, za sprawą którego przyszła na świat jedna z głównych bohaterek najnowszej seksafery.  

Asy w szponach seksbiznesu

Wróćmy jednak na sportowe poletko. Jak uczynnie doniosły media, wśród klientów ekskluzywnych „terapeutek” nie zabrakło gwiazd sportu. Najczęściej wymieniane było nazwisko reprezentacyjnego futbolisty Radosława Matusiaka. – Zamawiałem u Emilki dziewczyny na wieczory na 1 lub 3 godziny.

Ona podawała kwoty i zawsze było to około 2 tysięcy złotych – według doniesień dziennika „Fakt” miał zeznać piłkarz. Z kolei na łamach „Super Expressu”, czyli innego dziennika podobnej konduity jak wspomniany „Fakt”, 25-letnia modelka Klaudia G. rodem z Ostrołęki miała zeznać: - Pamiętam, że tam byłam  umówiona przez Emi (Emilia P. – przyp. red.).

Spotkanie trwało krótko, tj. odbyłam z nim jeden stosunek seksualny i on zapłacił mi za seks 1700 zł. Pokusie nie oparł się też zarabiający na korcie krocie – Marcin Matkowski, który spotykał się z samą Emilią P. – Zawoziłam swojego prezesa Jarosława F. do Olsztyna. Pod Olsztynem  był jego znajomy Kamil L. i ten tenisista Marcin Matkowski. Emilia tam była z Marcinem Matkowskim.

Ona się wtedy z nim spotykała – zeznała Izabela Z. z Radzymina. – Nie miałem pojęcia, czym się zajmuje. Nasze drogi rozeszły się, gdy się dowiedziałem – twierdził tenisista w rozmowie z „Gazetą Wrocławską” po zatrzymaniu Emili P. przez CBŚ.

Kosztem budżetu Chelsea FC?

Prawdziwym smaczkiem całej afery wydaje się być wątek wiodący nas na Wyspy, a konkretnie do klubu Chelsea FC. Jego właściciel rosyjski miliarder Roman Abramowicz, którego majątek szacowany jest na około 13 miliardów dolarów, także nie pozostał obojętny na wdzięki pięknych Polek. Magdalena O., modelka z Rzeszowa, spotkała się z nim w Hiszpanii, nie opodal Barcelony.

– Tam na miejsce podczas naszego pobytu przyjechał też Abramowicz – znany biznesmen, dzisiaj właściciel drużyny piłkarskiej w Anglii. (…) Ja współżyłam z tym Abramowiczem – zgodnie z ustaleniami reporterów „SE” miała zeznać Magda O., która za dzień „pracy” otrzymywała 500 euro. Okazuje się, że w gronie naszych najlepszych sportowców nie brak takich, którzy potrafią korzystać z życia pełną piersią, a konkretnie utwardzonym krwią organem.

Chciałoby się za poetą rzec: Polacy nie gęsi i jurni też bywają. Powodem do niekłamanej dumy może też być fakt, że krasie naszych rodaczek nie mógł oprzeć się sam Roman Abramowicz.

W sposób raczej niezamierzony funkcjonariusze CBŚ przyczynili się do promocji urody Polek w najbardziej opiniotwórczych mediach. Cóż, tak na wszelki wypadek chyba wybiorę się na najbliższy pokaz mody, w kraju oczywiście…              
  
Jerzy Kraśnicki

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK