NEWS

Temat numeru: Polski poseł przyjechał do UK po benefity?

Polish ExpressPolish Express logo

Temat numeru: Polski poseł przyjechał do UK po benefity?

„To straszne, żeby poseł na zmywaku dorabiał. Straszna lipa w tej Polsce”. „Ciekawe czy na czas tej farsy zrezygnował z diety poselskiej?”. „Przyjechał po benefity. Narobi sobie dzieci i weźmie benefity i flat z counsilu jak reszta Polaczków”. To tylko niektóre z komentarzy, jakie imigranci zamieścili w sieci oceniając pomysł posła Artura Dębskiego, aby na dwa miesiące stać się emigrantem i w ten sposób odnaleźć odpowiedź na pytanie: „Dlaczego tak wielu Polaków wyjeżdża z kraju na Wyspy?”.

Zdanie o polskiej klasie politycznej wśród imigrantów delikatnie mówiąc nie jest najlepsze. Były prezydent określił nas podczas swojej wizyty w Zjednoczonym Królestwie mianem „nieudaczników, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju”.

Obecnie rządzący pamiętali o nas tylko wtedy, gdy potrzebowali głosów w wyborach w 2007 roku.

Nie dziwi więc fakt, że teraz w swoich przedwyborczych „gospodarskich wizytach” politycy znad Wisły Wyspy omijają „szerokim łukiem”, bojąc się zapewne kłopotliwych pytań.

Tym bardziej na uznanie zasługuje fakt, że poseł Dębski miał na tyle odwagi, by na własnej skórze przekonać się, co my tu na imigracji o „nich” myślimy.

„Polish Express”: Panie pośle skąd wziął się pomysł, by poznać życie imigranta od podszewki?

Czy nie wystarczyło przeczytać to, co piszą imigranci na polonijnych portalach, choćby na naszym www.polishexpress.co.uk, aby mieć dokładny obraz tego, jak się tu żyje?

Artur Dębski: Pomysł jest dość kontrowersyjny, ale tylko w ten sposób można wywołać dyskusję o koniecznych zmianach w polityce krajowej.

Potrzeba zmian jest bezwarunkowo konieczna, ponieważ po 10 latach członkostwa w UE odbiegamy znacznie, jeżeli chodzi o najniższe wynagrodzenie czy też swobodę oraz wygodę prowadzenia działalności gospodarczej.

Oczywiście można o wszystkim poczytać. Można też posłuchać Tuska, Kaczyńskiego czy Millera. Proszę jednak zrozumieć, że wolę dotknąć osobiście problemu i się przekonać na własnej skórze.

„PE”: Przyjazd przed wyborami bardziej kojarzy się z akcją majacą na celu zrobienie medialnego szumu wokół własnej partii niż z faktyczną chęcią poznania życia na obczyźnie. Dlaczego nie wybrał Pan innego terminu?
A. D.: Jeżeli chodzi o kampanię wyborczą, to znając frekwencję w poprzednich wyborach nie mam złudzeń. Na ponad 7 milionów głosujących z zagranicy było 19 tysięcy głosów ważnych.

Ojczyzna nieco zapomniała o mieszkających za granicą więc i oni jakoś nie odczuwają potrzeby udziału w wyborach.

Oczywiście szkoda, bo w Londynie poznałem tak wielu fantastycznych ludzi, którzy bardzo chętnie podzieliliby się swoją wiedzą i doświadczeniem, a nikt w kraju takiej współpracy nie proponuje.

Uważam, że powinniśmy to zmienić za wszelką cenę, bo to wielkie marnotrawstwo. Mam pewne pomysły, które zamierzam przedstawić.

„P. E.”: W wywiadzie jakiego udzielił pan radiu BBC powtarzał Pan jak mantrę, że w Polsce mamy duży problem, ponieważ młodzi ludzie uciekają za granicę.

Czy to znaczy, że mimo iż oficjalnie tego nikt nie potwierdza, to w Polsce można mówić o drugiej fali emigracji?
A. D.: „W ankietach dla maturzystów 70% zasygnalizowało chęć wyjazdu za granicę. To bardzo niepokojące, bo rok 2013 był pierwszym od zakończenia II wojny światowej, gdzie więcej naszych obywateli umarło niż się urodziło.

To nie panika, a potrzeba wywołania dyskusji oraz prac nad zmianami stwarzającymi dobrą ofertę od państwa dla młodych ludzi.

„P. E.”: Jak wiem, udało się panu znaleźć pracę w Londynie. Co to było za zajęcie i czy tak, jak się pan spodziewał za minimum wage?
A. D.: Praca w biurze podatkowym za 6,31 funta na godzinę przez 4 dni oraz jako handy man przez 2 dni, bo biuro było w małym remoncie. Znaleźć pracę pomogli mi nasi rodacy.

„P. E.”: Jedną z przyczyn (poza oczywiście ekonomią) imigracji jest rozczarowanie (delikatnie to ujmując) młodego pokolenia klasą polityczną w Polsce. Nie obawiał się pan, że może się pan spotkać z oznakami wrogości do pana jako do polityka?
A. D.: Po wszystkich rozmowach uważam, że co najmniej 80%, a może i więcej osób wyjechało, aby godnie zarabiać i żyć.

W Polsce politycy mają tak słabą opinię, że taki wyjazd, jeżeli jej nie poprawi, to na pewno nie pogorszy. Oznak wrogości tutaj nie odczułem. Najwyżej niektórzy pukali się w czoło. To było jednak rzadkie. Raczej ludzie byli zaciekawieni.

„P. E.”: W Londynie jest bardzo wielu Polaków. Czy spotykał się pan z nimi na piwie w pubie? A jeśli tak, to czego się pan od nich dowiedział o życiu na Wyspach?

A. D.: Przeprowadziłem wiele rozmów z naszymi rodakami. Rownież w pubie. Tyle wniosków, ile rozmów.

Najczęstsze opinie były takie, że jeżeli już zdobyłeś/aś pracę, to wszystko jest znacznie prostsze niż w kraju. Generalnie ci, którzy dali mi szansę na rozmowę - po rozmowie byli nastawieni przychylnie do tego pomysłu. Jeżeli ktoś się poczuł urażony, to oczywiście bardzo mi przykro.

„P. E.”: Mimo że 2 miesiące to nie jest długi okres, to jednak pewne obserwacje Pan poczynił i co Pan z tą wiedzą zrobi po powrocie do Polski?
A. D.: Na pewno przyjadę jeszcze raz. Aby zbudować relacje oraz zyskać zaufanie 2 miesiące na pewno nie wystarczy. O propozycjach i tym, o czym chcę mówić, będę informował państwa cyklicznie. Nie ma co obiecywać gruszek na wierzbie, bo już wielu tak robiło. Najpierw zrobię potem opowiem.
Na koniec chciałbym podziękować kilku osobom chociaż lista jest znacznie dłuższa, ale kilka muszę wymienić: Pawłowi Surmaczyńskiemu i jego dziewczynie Monice, Dominikowi Janasowi, panu Pawłowi Mesowi, Bartkowi Łuszczowi, mojej szefowej Małgosi, zawodnikom z Polonii Londyn oraz wielu innym. Naprawdę byliście wspaniali! Na pewno wrócę niejeden raz.

Cezary Niewadzisz

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Księżniczka szuka schronienia

Księżniczka szuka schronienia

Saudyjska księżniczka Sara wystąpiła z prośbą o azyl polityczny dla siebie i czworga swoich dzieci do władz Wielkiej Brytanii. Obawia się represji w rodzinnym kraju.

Nowy system głosowania

Nowy system głosowania

Pierwsze od 36 lat referendum w Wielkiej Brytanii, dotyczące systemu głosowania do Izby Gmin to powód szczególnego stresu dla brytyjskiego premiera Davida Camerona. AV czyli Alternatywny System Większościowy...

Jak bezpiecznie przesyłać pieniądze?

Jak bezpiecznie przesyłać pieniądze?

Jeśli pracujesz na Wyspach, a w Polsce zostawiłeś rodzinę, którą wspierasz finansowo, spłacasz debet czy też systematycznie odkładasz oszczędności – poznaj wszystkie możliwości przesyłania gotówki....

Walia zabroni palenia e-papierosów?

Walia zabroni palenia e-papierosów?

Być może w niedługim czasie „nowocześni palacze” w Walii dostarczający do swojego organizmu nikotynę przy udziale nowoczesnej technologii będą musieli pomyśleć nad alternatywnym źródłem popularnego „dymka”. Politycy...

Ciągle do dołu

Ciągle do dołu

W marcu po raz kolejny spadła liczba kupujących w Wielkiej Brytanii.

Porozumienie z Chinami. Cameron chce umocnić gospodarkę?

Porozumienie z Chinami. Cameron chce umocnić gospodarkę?

Premier Wielkiej Brytanii David Cameron odwiedził w zeszłym tygodniu Chińską Republikę Ludową, by negocjować z tamtejszym rządem warunki porozumienia gospodarczego.

Będą obowiązkowe szczepienia

Będą obowiązkowe szczepienia

Brytyjska służba zdrowia zapowiedziała obowiązkowe szczepienia przeciwko „świńskiej grypie” całej populacji mieszkającej na terenie Wielkiej Brytanii.

Jak kryzys ma się na Wyspach?

Jak kryzys ma się na Wyspach?

Brytyjska gospodarka odrabia straty z końca 2010 roku, ale powoli. W drugim kwartale 2011 nastąpił wzrost o 0,2%. Specjaliści zapewniają, że to i tak przyzwoity wynik. Trzeba wziąć pod uwagę ograniczone...

Szok na drodze

Szok na drodze

Kierowcy w Leicester zbliżający się do jednej ze szkół podstawowych mogą przeżyć niemały szok, gdy zobaczą przed sobą na drodze stojące nieruchomo „dzieci”. Dopiero po zbliżeniu się do nich...

Brytyjskie auta dobrze idą

Brytyjskie auta dobrze idą

W Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku sprzedano rekordową ilość samochodów, ponad 2 miliony.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK