Wielka Brytania

Temat numeru: „Polska”* księgowa ukradła, wydała, ale nie poszła za kraty

Polish ExpressPolish Express logo

Temat numeru: „Polska”* księgowa ukradła, wydała, ale nie poszła za kraty

Historia  księgowej, Nazwanej przez brytyjskie media Polką*, która mieszka na Wyspach, wydaje się niewiarygodna, a jednak jest prawdziwa. 41-letnia kobieta o nazwisku Diana Vysniauskiene zafundowała sobie bajeczne weekendy na Bliskim Wschodzie, konkretnie w Dubaju, gdzie wszystko jest drogie jak nieszczęście. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pani Diana mogła sobie na to pozwolić, bo skorzystała nielegalnie z pieniędzy swojego pracodawcy. Mówiąc wprost ukradła je, a chodziło o sumę 122 tysięcy funtów szterlingów!

To jeszcze nie wszystko, bo najbardziej zaskakujące w tym wszystkim jest to, że za to wszystko kobieta jednak nie trafiła za kraty. Powód? Brytyjski sędzia uznał bowiem jej argumenty, wyrok został zawieszony i tylko nie wiadomo, co z pieniędzmi, które ta pani ukradła. Można się jedynie domyślać, że na drodze jakiejś ugody będzie musiała, jeśli nie całość, to przynajmniej część skradzionej sumy oddać. O tym jednak sędzia rozpatrujący jej sprawę nic nie mówił. A pracodawcą jest nie byle kto, tylko firma S-RM Intelligence and Risk Consulting Ltd, która specjalizuje się między innymi w ochronie biznesu przed atakami w sieci.


Jak ustalono podczas śledztwa, 41-letnia Diana Vysniauskiene zaczęła „transfer” pieniędzy z S-RM Intelligence and Risk Consulting Ltd (S-RM) na trzy prywatne rachunki, kiedy nadzorowała finanse tej firmy w październiku 2015 roku. Samotnie wychowująca dziecko mamusia wykorzystywała skradzione środki na swoje zachcianki, a ściślej na opłatę luksusowych weekendów w krajach Bliskiego Wschodu. I tak robiła to wszystko do stycznia tego roku, kiedy w wyniku kontroli szefowie firmy połapali się, co się święci i dotarli do tego, kto ich „oskubał”. Dowody na winę pani Diany, mieszkanki West Byfleet, urokliwej miejscowości w hrabstwie Surrey w dystrykcie Woking były bezsporne. Kobiecie groził pobyt za kratami, co oznaczałoby porzucenie jej domu w położonej 33 kilometry od centrum Londynu miejscowości. Na szczęście dla niej skończyło się inaczej, nie pójdzie siedzieć.

Księgowa ukradła 122 tys. funtów, bo odmówiono jej awansu ze względu na pochodzenie. „Daily Mail” twierdzi, że to Polka!


Dlaczego sędzia uwierzył?


Nie wiadomo, czy rzeczywiście zadziałało naiwne tłumaczenie o kradzieży firmowych środków czy też przemyślana linia obrony, ale pani Diana tłumaczyła śledczym swoje postępowanie mniej więcej w ten sposób, że było jej - jako przybyszowi z innego kraju do Wielkiej Brytanii - bardzo trudno o awans w firmie i postanowiła na własną rękę „uzupełnić” swoje pobory, za które spędziła przyjemny czas w pięknym klimacie i w równie pięknych hotelach. Komuś postronnemu mogło się wydawać, że już sam fakt jej zatrudnienia w renomowanej firmie z siedzibą w Swan Lane, w centralnej części Londynu, która zajmuje się m.in. ryzykiem w biznesie oraz usługami dotyczącymi cyberzabezpieczeń w biznesie i to na całym świecie była dla wielu nobilitacją.

Pani Diana wystawiła sobie większy rachunek za to, co robiła. Niewątpliwie musiała też ująć sędziego i tym wyjaśnieniem, że jeśli karą za jej 14-miesięczne machloje miałoby być dla niej więzienie, to wówczas jej córce groziłaby… bezdomność, a na to osądzający sprawę w tak cywilizowanym kraju jak Wielka Brytania nie może dopuścić i stąd decyzja o zawieszeniu wyroku. Rizwan Anwar, występujący w tej niecodziennej sprawie jako obrońca Diany zwracał też uwagę na słowa klientki, która podnosiła między innymi „niezadowolenie i żale, jakie pod jej adresem wyrażali jej pracodawcy”.


Nie dali mi szansy


Anwar dodał, że kobieta przybyła na Wyspy znając doskonale swoje możliwości i swoje kwalifikacje. Starała się osiągnąć odpowiednią pozycję od czasu, gdy pięć lat temu zaczęła pracę w tej firmie. Ale, jak powoływał się na opinię klientki, miała ona jednak do pokonania liczne bariery i przeszkody, by stąpać po szczeblach kariery. Uznała jednak w jakimś momencie, że jako kobieta, na dodatek przybysz z innego kraju będzie miała ogromne problemy i trudności z osiągnięciem tego, co zamierzała.

 

 

 

Nazywały ją "głupią Polką" i kazały „wracać do swojego kraju”! 16-letnia Dagmara zabiła się, bo była prześladowana przez koleżanki w szkole?

W tej sytuacji sędzia wymierzył jej karę dwóch lat więzienia, jednak z zawieszeniu na dwa lata. Padły w sądzie słowa Anwara, że „kiedy jej koledzy posuwali się po szczeblach kariery do przodu, ona stała w miejscu wykonując jednocześnie w tym czasie pracę za dwie osoby”. Diana tłumaczyła, że takie postępowanie w jej firmie, naciski ze strony pracodawców, by robić więcej i więcej za te same pieniądze doprowadziły do tego, że podjęła fatalną decyzję i dopuściła się oszustwa.


Żałuje swojego kroku


Jak sama teraz kobieta przyznaje, jest bardzo zawstydzona i zdołowana tym, co zrobiła. Bardzo to wszystko przeżywa. Wspomniany już Anwar wyjaśniał, że po tym, jak wpadła jego klientka robiła wszystko, by ratować przyszłą sytuację córki, brała więc pożyczki, sprzedawała wszystko, co tylko się dało, by w obliczu groźby pójścia za kraty choć w minimalnym stopniu mogła zabezpieczyć swoją pociechę. - Ona była już autentycznie przekonana o tym, że kiedy sąd zdecyduje o umieszczeniu jej w zakładzie karnym, jej córka zostanie bezdomna - dodaje Anwar. - Gdyby w tej sytuacji, w obliczu przedstawionych faktów i dowodów można by jej było zawiesić wykonanie kary, byłoby to dla niej coś więcej niż tylko ogromne dobrodziejstwo - argumentował Anwar.


Sędzia Jeremy Donne orzekający w tej sprawie nie miał najmniejszych wątpliwości, że kobieta jest winna oszustwom finansowym.- To było ciężkie przestępstwo, bo je starannie zaplanowałaś, przelewając pieniądze pracodawcy na trzy prywatne konta i to w okresie czternastu miesięcy, a skradzione środki wykorzystywałaś na poprawę standardu swojego życia - dodawał sędzia. Uznał jej przestępstwo za przypadek o „wysokim stopniu przewinienia”, co wynikało z faktu, że swoim działaniem naruszyła ona poczucie zaufania pracodawcy, złamała wiarę w obowiązujące zasady, system.

Przekonała sądzącego


Sędzia Donne zawiesił jednak oskarżonej kobiecie wykonanie kary ze względu na to, że przyznała się do winy, nie kręciła i nie mataczyła tak w śledztwie, jak i podczas samej rozprawy sadowej. Poza tym wpływ miał też fakt, iż jest człowiekiem dobrego charakteru, który tylko raz się złamał, ponadto wyraziła wielką skruchę z powodu tego, co zrobiła, wreszcie jej obecny stan zdrowia oraz z powodu takich okoliczności, jak chęc wzięcia przez nią odpowiedzialności za swoją córkę i swoją matkę. Sędzia nie krył tego, że początkowo myślał o wymierzeniu oskarżonej nawet trzech lat bezwzględnego więzienia. Jednak wziął pod uwagę jako okoliczność łagodzącą jej przyznanie się do winy, a ostatecznie doszedł do wspomnianego wniosku, że można kobiecie zawiesić wykonanie kary.

- W moim osądzie, jak powiedziałem, dostałaś już nauczkę za to, co zrobiłaś - dodawał wspomniany sędzia. I stąd ostateczny wyrok, dwa lata więzienia w zawieszeniu również na dwa lata, ale to nie wszystko. Do tego bowiem doszło 200 godzin bezpłatnej pracy na wyznaczone cele społeczne, wreszcie godzina policyjna dla oskarżonej przez trzy miesiące między godziną 20 a szóstą rano i na koniec konieczność odbycia określonej liczby godzin zajęć rehabilitacyjnych, po których powinna znowu stać się porządnym obywatelem.

Uderzył muzułmankę i opluł jej znajomą. Ofiary twierdzą, że napastnikiem jest Polak!


Nie rób tego więcej


Sędzia wyjaśniał dalej w ten sposób: „Byłaś bardzo bliska osadzenia za kratami, naprawdę bardzo bliska. Myślę, że to wszystko będzie dla ciebie nauczką, którą sobie dokładnie przemyślisz i kończąc powiem tylko: nie rób tego więcej, nie stawaj już nigdy więcej przed sądem”. Z formalnego punktu widzenia sprawa wydaje się być zakończona. Prawdopodobnie będą jednak trwały teraz zakulisowe zabiegi szefów firmy, by odzyskać co najmniej jakąś część straconych pieniędzy. Wydaje się te, że w tej materii firma nie będzie działać zbyt „ofensywnie”, bo w jej interesie nie leży publiczne pranie wewnętrznych brudów. Ujawnianie na przykład kolejnych przypadków dyskryminacji pracowników ze względu na płeć czy kraj pochodzenia poskromi zapędy jej prawników. Ale to już inna historia. Powinno się też pamiętać o przestrodze, która dotyczy tych, którzy chcieliby pójść śladami opisanej kobiety. Wygrana wcale nie jest pewna, nie tylko dlatego, że trafi się na mniej łagodnego sędziego. Innymi słowy, cytując klasyka: nie idźcie tą drogą.

* Biorąc pod uwagę, jak wiele niezawinionych przez Polaków „ciemnych sprawek” przypisują nam brytyskie tabloidy i nie będąc pewnym, czy Diana Vysniauskiene jest Polką – skontaktowałem się z firmą, którą ją zatrudniała (i którą okradła) z prośbą o potwierdzenie jej narodowości. Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi.

Jakub Mróz

Jakie wady w oczach obcokrajowców mają Polki?

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Znamy tożsamość 19-latki, której rozczłonkowane ciało policjanci znaleźli w zamrażarce!

Znamy tożsamość 19-latki, której rozczłonkowane ciało policjanci znaleźli w zamrażarce!

Nie milknie sprawa 19-latki, która w zeszłą środę została brutalnie zamordowana przez członków swojej rodziny. Znamy już tożsamość dziewczyny, której rozczłonkowane ciało policjanci znaleźli w zamrażarce.

18-letnia Polka została oskarżona o morderstwo 20-latka w Peterborough

18-letnia Polka została oskarżona o morderstwo 20-latka w Peterborough

18-letnia Polka mieszkająca w Peterborough stanęła dzisiaj rano przed sądem Cambridge Magistrates’ Court, gdzie została oskarżona o zamordowanie 20-latka, którego dźgnęła nożem w klatkę piersiową.

Czy to się kiedyś skończy?

Czy to się kiedyś skończy?

Procesy zabójców Polek jeszcze trwają, a już mamy kolejne morderstwa. W ciągu ponad dwóch lat zginęło w Wielkiej Brytanii siedem młodych Polek. Wszystkie zabójstwa z wyjątkiem jednej przypadkowej śmierci,...

Polka zaatakowała Polkę - "Śpij dobrze... zamierzam cię zabić!"

Polka zaatakowała Polkę - "Śpij dobrze... zamierzam cię zabić!"

Niestety, nierzadko bywa tak, że na Wyspach najgorzej wobec imigrantów zachowują się inni imigranci. Do takiego właśnie przypadku doszło w Yorku, gdy ofiarą ksenofobicznego prześladowania Polki stała się...

Brytyjczycy zadziwieni. Za „kradzież stulecia” odpowiada… gang seniorów

Brytyjczycy zadziwieni. Za „kradzież stulecia” odpowiada… gang seniorów

Aresztowano siedem osób podejrzanych o dokonanie spektakularnej kradzieży w dzielnicy jubilerskiej Hatton Garden. Najmłodsza z ujętych osób ma 48 lat, najstarsza – blisko 80. Grupa, której łupem mogły...

Temat numeru: Polka uciekła z domu mordercy

Temat numeru: Polka uciekła z domu mordercy

Miała dość wyzwisk i nerwowej atmosfery, spakowała manatki, zabrała córeczkę Erikę i wróciła do Polski. Zostawiła w Szkocji dom, który był oblepiany gryzmołami, obrzucany jajkami. Bo w tym domu mieszkał...

Cork: Polka stanęła w obronie staruszka zaatakowanego przez narkomana

Cork: Polka stanęła w obronie staruszka zaatakowanego przez narkomana

Polka obroniła 80-letniego staruszka podczas mszy w irlandzkim Cork - kobieta stanęło naprzeciwko groźnego napastnika uzależnionego od heroiny.

Polski sklep przeszukuje klientów. Na polecenie z Londynu

Polski sklep przeszukuje klientów. Na polecenie z Londynu

Czy ochrona w sklepie ma prawo przeszukać klienta, jeśli nie ma żadnego dowodu kradzieży? W Polsce, jak się okazuje, jak najbardziej. Na polecenie... centrali w Londynie. Informacja o incydencie, do jakiego...

Ostry protest kobiet w obronie Polki, którą wyproszono ze sklepu za karmienie piersią

Ostry protest kobiet w obronie Polki, którą wyproszono ze sklepu za karmienie piersią

Około 70 kobiet wzięło udział w proteście w mieszczącym się w centrum Nottingham sklepie Sports Direct. Strajk miał być odpowiedzią na zachowanie pracowników sklepu, którzy wyprosili z lokalu Polkę karmiącą...

Londyn: Polska szajka włamywaczy z Richmond ujęta i skazana.  Ukradli nawet urnę z prochami

Londyn: Polska szajka włamywaczy z Richmond ujęta i skazana. Ukradli nawet urnę z prochami

W Londynie udało się zatrzymać polską szajkę włamywaczy, którzy okradali domy w gminie Richmond. Nasi rodacy przed sądem przyznali się do winy. Wysokość kary nałożonej sąd Kingston Crown Court poznamy...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK