POLACY W UK

Tańczyć naprawdę każdy może

Polish Express
Polish Express logo

Tańczyć naprawdę każdy może

Do niedawna taniec towarzyski był terminem i sportem tylko dla wtajemniczonych. Nie budził specjalnego zainteresowania mediów. Po prostu, jakiś tam taniec. Tancerze tańczą, może nawet coś wygrywają, ale generalnie o co w tym wszystkim chodzi, nikt nie miał pojęcia.

Laif: Bogini jest w każdej kobiecie >>

 

 

Bollywood po polsku >>

Do czasu. Odkąd bowiem telewizja TVN w marcu 2005 roku wpadła na fenomenalny pomysł stworzenia tanecznego show o nazwie „Taniec z gwiazdami”, każdy młody czy starszy widz mniej lub bardziej zaczął zachwycać się tańcem. Nie wiadomo dokładnie, jaki był do końca zamysł stworzenia tego programu. Pomysłów było na pewno wiele; zdobycie olbrzymiej rzeszy fanów przed telewizorami i w studiu, wypromowanie najlepszych polskich i światowych tancerzy, czy też po prostu przybliżenie tajników tańca towarzyskiego. Niezależnie od tego, która z przyczyn była głównym zamysłem twórców programu, każda z nich została w pełni zrealizowana.

O co tu właściwie chodzi?

 Większość ludzi wie, że walc jest tańcem standardowym, a rumba niezwykle zmysłowym, latynoamerykańskim. Jednak o sprawach technicznych czy tanecznych figurach niewielu ma choćby najmniejsze pojęcie. Dla laika, jeśli tancerka ma ładną sukienkę i porusza się w sposób „przyjemny dla oka” po parkiecie, to spełnia już dwa poważne kryteria, by móc śmiało stwierdzić, że przepięknie tańczyła. A czy to było w rytmie, czy spełnione zostały warunki techniczne i poszczególne elementy tworzyły spójną całość, to już aspekty, które dla przeciętnego widza schodzą na dalszy plan. W każdym razie telewizyjne show spełniło swoje postulaty.

Polskie gwiazdy, te mniej znane lub zapomniane rozbłysły ponownie na polskich ekranach, a te dobrze znane utrzymały swoją pozycję. Program ma za zadanie z jednej strony lansowanie gwiazd, lecz jednocześnie promuje zwykłego człowieka. Człowieka, który jest niedoskonały i postawiony w nowej sytuacji, czasem zagubiony i niepewny, ale szybko budzi naszą sympatię i oddanie. Domena jest jedna: tańczyć każdy może, czasem lepiej lub trochę gorzej… Bo skoro taki Mariusz Pudzianowski potrafi rozruszać swoje 150-kilogramowe ciało i zająć drugie miejsce w całym konkursie, to czemu i my nie powinniśmy spróbować?

I tu z pomocą przychodzą nam liczne warsztaty i szkoły tańca. Jest ich bardzo wiele, także w stolicy Wielkiej Brytanii. Dotarliśmy do jednej z nich w północno-wschodnim Londynie.

 

Jest sobotnie popołudnie, grupa zbiera się powoli przed starą, zabytkową kamienicą. Z oddali dobiegają rytmy muzyki. Ale dźwięki te w niczym nie przypominają tych z dyskotek czy klubów. Słychać za to salsę, cha-chę czy rumbę. Wybija godzina 16. Grupa jest już prawie w komplecie, w większości to Polacy. W sali na piętrze tancerze powoli rozgrzewają się. Widać pary, ale nie brakuje też pojedynczych osób.

Zrealizować marzenia…

Zofia zapisała się kilka tygodni temu. Przyszła sama. Nie przeszkadza jej to wcale. Zawsze trafi się jakiś miły starszy pan, który jej potowarzyszy w tańcu. Od małego pragnęła nauczyć się walca angielskiego i wyglądać tak dostojnie w tańcu jak Audrey Hepburn. Dziś też przyszła bez pary. Na ostatnich zajęciach poznała Zygmunta. Jest bardzo dostojny i szarmancki. Dziś również się umówili - opowiada zachwycona Zofia. - Poza tym miło jest poznać starszego pana, który lubi muzykę, a i umie się jeszcze nieźle poruszać…

Pierwszy taniec…

Gosia i Tomek zapisali się miesiąc temu. Planują ślub na wiosnę. Żadne z nich nie tańczyło profesjonalnie wcześniej, chyba że na imprezach - śmieje się Tomek. Teraz nie chcą wypaść głupio na własnym weselu. Postanowili zdać się na rady profesjonalistów. Zaczęli od warsztatów z tańców standardowych - walc wiedeński i angielski.

Miały ich one przygotować do tzw. pierwszego tańca, czyli momentu, kiedy świeżo poślubiona para inicjuje zabawę weselną swoim pionierskim popisem na parkiecie. Ale to nie wszystko, chcą przygotować coś ekstra. Planują zaprezentować się w dżajfie. - To taniec bardzo zwariowany, młodzieżowy, taka odmiana boogie-woogie - opowiada Gosia. - Można się przebrać i powygłupiać. To na pewno rozładuje towarzyszącą nam tremę, a może przy okazji uda się nam zachęcić gości do wygłupów - podpowiada Tomek.

 

Najważniejsze - przełamać tremę…

Według Roberta, jednego z instruktorów tańca, tańczyć nie tylko każdy może, ale także umie. Najważniejsze to przełamać tremę i nie bać się zacząć. Już samo zapisanie się na zajęcia świadczy o tym, że chcemy tańczyć i doskonalić swój warsztat. Poza tym to świetna zabawa i bardzo prosty sposób na odstresowanie. Nie każdy lubi kluby nocne lub ma czas i zdrowie, by zarywać noce w dyskotekach, a tak można potańczyć jedną czy dwie godzinki tygodniowo i rano obudzić się bez „kaca”, ale za to z lepszą kondycją i poczuciem, że robi się coś fajnego.

Zainteresowanie tańcem wciąż rośnie. Łagodzi on obyczaje, zbliża ludzi i pozwala poznać zwyczaje z każdego zakątka świata. Można zasmakować kubańskiej rumby, brazylijskiej samby, walca angielskiego czy argentyńskiego tango bez wyjeżdżania za granicę. Każdy ma muzykę w sercu i pasję do tańca, trzeba nauczyć się jedynie ją usłyszeć i pójść za tym rytmem…

Sylwia Kwiatkowska 

Laif: Bogini jest w każdej kobiecie >>

 

 

Bollywood po polsku >>

 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK