POLACY W UK

Systematycznie niesystematyczna Eśka

Polish Express
Polish Express logo

Systematycznie niesystematyczna Eśka

- Mówię ci, ja już tego nie wytrzymam – powiedziała do mnie Eśka, wsuwając w siebie już trzecie opakowanie czekoladowych „Digestive”.

Fryzjerski pech >>

Strzeż się singielki >>

– Powiadam ci porażka za porażką – jęknęła, oblizując jednocześnie wargi utytłane w czekoladzie z wielką rozkoszą i pożądaniem w oczach. – Próbowałam już medytacji, hipnozy, a nawet akupunktury – zaczęła. – I co, pomogło? – zapytałam chyba strasznie naiwnie, bo przecież widuję ją na co dzień i raczej z dnia na dzień jest jej więcej niż mniej. – A coś ty! – wykrzyknęła jakby oburzona. – Ćwiczenia na siłowni, diety – cud, taniec brzucha ani nawet pilates. Nic, rozumiesz? Nic nie pomaga. W ogóle nie chudnę – dokończyła swój wywód Eśka wybierając okruchy po ostatnim ciastku w opustoszałym opakowaniu. – Byłam już u specjalisty od odchudzania, który powiedział mi, żebym zaczęła systematycznnie uprawiać jogging i jadła pięć małych porcji niskokalorycznych posiłków, to na pewno schudnę. To mu mówię, że właściwie to ja tak właśnie jem – no może nie takie niskokaloryczne te dania, ale nie mam głowy do liczenia kalorii, zawsze byłam słaba z matematyki. – No i co? Zbilansowałaś dietę? Posłuchałaś go? – zapytałam bardziej z wrodzonej uprzejmości niż ciekawości. W końcu siedziała koło mnie na beżowo-czarnej sofie i nie miałam wątpliwości co do efektów wizyty u specjalisty. - No wiesz, co do biegania, to się zobaczy jeszcze. Wciąż nie mogę kupić odpowiednich adidasów. Kolory mi się nie podobają, a niektóre to jakieś takie twarde podeszwy mają. Albo pada jak z cebra. Nie wiem jeszcze kiedy, ale obiecałam specjaliście, że na pewno kiedyś spróbuję – powiedziała Eśka z taką pewnością, że kiedyś pobiega, jakby już od lat biegała w maratonach co najmniej. -  A tak a propos, masz może coś słodkiego? Nic jeszcze nie jadałam od kolacji. – Jak to nic?! – krzyknęłam. - A te trzy opakowania ciastek w czekoladzie, które przed chwilą w okamgnieniu wchłonąłaś jak odkurzacz? – Oj, nie czepiaj się takich drobiazgów. Przecież to nie był posiłek. Ani to kebab, ani to frytki z głębokiego tłuszczu. Patrz lepiej na siebie. Odkąd do ciebie wpadłam po przyjacielską poradę – już całą wodę mineralną wypiłaś. A właśnie. Mogę zaglądnąć do lodówki? Masz może colę? – Mam jakieś resztki – odpowiedziałam. – Ale to cola „light”. Nalać ci?  - O Jezu, takie badziewie pijesz? Jak cola, to tylko w wersji „full” – odwróciła się od lodówki z niesmakiem i zasiadła z powrotem na sofie, wkładając wielką łyżkę do marmolady brzoskwiniowej, którą wyjęła z mojej lodówki nie wiadomo kiedy. Kiedy już pokazało jej się dno przezroczystego, szklanego słoika i nawet krasnoludek nie byłby w stanie swoim małym paluszkiem wyjąć ani odrobiny słodkiej marmolady – umyła po sobie łyżkę, rzuciła tylko „do jutra” i zniknęła za drzwiami. Jutro na pewno do mnie przyjdzie powyżalać się na swój los grubasa. Bo są na tym świecie dwie rzeczy, które Eśka robi naprawdę systematycznie: codziennie szuka diety cud (podjadając ciasteczka) i przychodzi do mnie po poradę, jak schudnąć (również podjadając ciasteczka)...
Ilona Korzeniowska / Fot. Thinkstock

Fryzjerski pech >>

Strzeż się singielki >>

 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK