temat numeru

Studenci nabici w dyplom

Polish Express
Polish Express logo

Studenci nabici w dyplom

Miały być dyplomy najlepszej prywatnej uczelni w Polsce, otwarte drzwi do kariery na Wyspach. Zostały długi, rozczarowanie i braki w edukacji. Oto jak pewna łódzka uczelnia nabiła spragnionych wiedzy Polaków w butelkę.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Edukacja: Studia na Wyspach >>

Maj 2009 roku. Reporterzy dziennika Polska Times ustalają, że Akademia Humanistyczno Ekonomiczna z Łodzi działa na Wyspach nielegalnie i oferuje studentom w Londynie dyplomy, które mogą nie mieć żadnej wartości prawnej. Oficjalnie AHE prowadziła wtedy w Londynie i Edynburgu tylko tak zwane punkty informacyjno-rekrutacyjne. Jednak na Wyspach odbywały się tak prawdziwe zajęcia, jak i egzaminy.
Żeby prawnie zabezpieczyć funkcjonowanie uczelni, studenci podpisywali dwa rodzaje umów - jedną z uczelnią, a kolejną z powiązanym z nią Instytutem Postępowania Twórczego. I to ta druga instytucja formalnie kształciła Polaków. W trakcie wakacji szum wokół AHE osiągnął poziom wrzenia, a pod koniec sierpnia było już wiadomo, że szkoła będzie musiała zamknąć zagraniczne ośrodki. 1 października AHE razem z powiązanym z nią The College of Arts and Technology rozesłały do studentów informację, że od nowego roku akademickiego działalność zagranicznych ośrodków dydaktycznych zostaje zawieszona. Koniec historii. I mimo że w mediach sprawa lipnej uczelni lekko ucichła, wielu polskich studentów znajduje się w kropce, co robić dalej. Niektórzy wciąż spłacają zaległe czesne, duża część nie dostała jeszcze z Polski rozliczonych indeksów. Bałagan organizacyjny tylko utrudnia sprawę. Sekretariatów AHE na Wyspach już nie ma. Nie działają telefony mieszczącego się niedaleko stacji Angel The College of Arts and Technology. Większość spraw załatwia się więc dzwoniąc do łódzkiej siedziby uczelni. Po marzeniach o skończonych studiach wielu żakom zostały tylko dwie podpisane umowy i setki pamiątkowych maili, które wysyłali do Łodzi z prośbą o wyjaśnienie sprawy. A niektórzy, jak donoszą byli studenci, mają jeszcze na koncie sprawę windykacyjną o nieuregulowanie czesnego.

Pogódź naukę z pracą
- Wciąż czuję się oszukana - opowiada 21-letnia Monika, była studentka obleganego przez polskich emigrantów kierunku zarządzania. Dla młodej dziewczyny, która na Wyspy przyjechała dwa lata temu zaraz po maturze, studia na AHE były spełnieniem marzeń o nauce na prestiżowej polskiej uczelni na Wyspach. - Chciałam za wszelką cenę dalej się uczyć. Kiedy przyjechałam do Londynu zaczęły się pojawiać ogłoszenia o tym, że można studiować po polsku. Były hasła w stylu: „Pogódź naukę z pracą”. Pomyślałam, że to coś dla mnie - wspomina dzisiaj. Rekrutacja przebiegła sprawnie. W punktach informacyjnych wszyscy byli grzeczni i pomocni. - Wpłaciłam 150 funtów wpisowego i już byłam w gronie studentów. Cieszyłam się, że będę studiować na takiej prestiżowej uczelni, jednej z największych w Polsce - tłumaczy Monika.
Schody zaczęły się niedługo później. Inauguracja roku szkolnego, mimo że zapowiadana na początek października, przesunęła się na koniec miesiąca.
A studenci płacili już przecież za cały październik. Całe 150 funtów miesięcznie. W skali roku to prawie 2 tys. funtów, czyli wcale niewiele mniej, niż wynosi czesne na brytyjskich uczelniach. Przez pierwszy rok zajęcia odbywały się w Phoenix High School na Shepherds Bush. Studenci wspominają, że warunki były katastrofalne. - Siedzieliśmy w ławkach dla dzieci, a ponieważ była to szkoła muzułmańska, podczas przerw często zabraniano nam się głośno śmiać lub przeganiano z kąta w kąt. Wykłady były w wielkich salach gimnastycznych, bez mikrofonu i ogrzewania. Zimą siedzieliśmy w kurtkach i czapkach, tak było lodowato - opowiada Monika.
Jeden z byłych studentów informatyki przypomina sobie, że od samego początku widać było braki w kadrze nauczycielskiej i dostępie do sprzętu. - Czasem jeden nauczyciel prowadził nawet pięć przedmiotów. Nie mówiąc już o tym, że studenci informatyki nie mieli nawet prawa do korzystania z komputerów, poza surfowaniem w sieci - opowiada Polak prosząc o anonimowość.
Mimo problemów z organizacją zajęć oraz komunikacją z władzami uczelni (w trakcie dwóch lat dyrekcja zmieniała się trzy razy), wielu studentów nie wyobrażało sobie zrezygnować ze studiów na AHE. - Obiecano nam dyplom w trzy lata. I to był mój cel: dostać licencjat. Przez dwa lata pracowałam full-time, a w weekendy jeździłam na zjazdy. Wydałam na studia kilka tysięcy funtów, ale też włożyłam w to masę wysiłku. Dlatego najbardziej szkoda mi straconego czasu, którego nikt mi już nie zwróci - żali się Monika. Zwłaszcza że, jak twierdzi, nauczyła się zaledwie 10 procent tego, co powinna. - Z rachunkowości, która była moją specjalizacją, to już zupełnie nic nie wiem. Więc nawet gdybym się zdecydowała na kontynuację studiów na angielskiej uczelni, to muszę zaczynać od nowa - dodaje. Indeks z zaliczeniami uczelnia z Łodzi odesłała jej dopiero dwa tygodnie temu. - I tak mam szczęście, że go dostałam. Podobno niektórym sekretariat powiedział, że nie ma pieniędzy na odesłanie dokumentów. I oni tak zostali na wylocie, czekając nie wiadomo na co - mówi była studentka. Nie wiadomo też, czy uczelnie brytyjskie będą uznawać zaliczenia i egzaminy przeprowadzone przez londyńską filię AHE.

Polskie fabryki magistrów
Zaraz po spektakularnym upadku łódzkiej AHE na Wyspach, wśród polskiej emigracji pojawiły się informacje o możliwości studiowania na Polskiej Akademii Otwartej. PAO, która w Londynie ulokowała się niedaleko Putney Bridge, to zagraniczna filia Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi. Prowadzi studia internetowe, czyli tzw. e-learning. Ma pozwolenie tylko na taką działalność. Oznacza to, że w londyńskiej siedzibie uczelni odbywają się tylko comiesięczne konsultacje, a większość zajęć przenosi się na platformę wirtualną, do której każdy ze słuchaczy ma specjalny dostęp. Zgodnie z obowiązującym prawem, w ramach e-learningu 40 procent zajęć musi odbywać się w siedzibie uczelni. To dlatego raz w semestrze uczący się w PAO spotykają się na zjazdach w Łodzi. - Następne spotkanie mamy zaplanowane na styczeń. Do tego czasu czeka nas jeszcze dużo zajęć online, gdzie na czatach spotykamy się z profesorami - tłumacz  27-letnia Anna, była studentka londyńskiego oddziału AHE, która niedawno przeniosła się do Polskiej Akademii Otwartej. Studiuje tam zarządzanie i jak mówi, jest bardzo zadowolona. Wpisowe wyniosło ją 100 funtów, tyle samo płaci też comiesięcznego czesnego.
Część studentów z likwidowanej AHE miało początkowo wątpliwości, czy kolejnej polskiej uczelni nie zależy tylko na wyssaniu z młodych Polaków pieniędzy.
- To był poważny dylemat. Ale przeważyły kwestie finansowe. Na PAO mogę studiować niestacjonarnie, a przy tym opłat czesnego dokonuje się co miesiąc, a nie z góry. Chciałabym uczyć się na uczelni brytyjskiej, ale to trochę trudniejsze do zrealizowania - mówi Anna.
Londyńska koordynatorka PAO, Kamila Pawłowska potwierdza, że w spadku po AHE szkoła przejęła wielu Polaków, których przekonała legalna forma e-learningu. - We wrześniu mieliśmy już około 200 studentów. Wielu z nich kontynuuje naukę zaczętą na Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej - potwierdza. Na moje pytanie, czy uczelnia jest w 100 procentach legalna, szybko uzyskuję odpowiedź twierdzącą. A jak jest z egzaminami? - Zdaje się je kontaktowo, w Londynie.
- Ale czy to na pewno legalne? – pytam znowu. - Według prawa nie jest to nielegalne - słyszę zapewnienie. Czyli kolejne setki młodych emigrantów dołączą do polskiej fabryki magistrów na Wyspach Brytyjskich. Albo uściślając, do fabryki licencjatów, ponieważ polskie uczelnie kształcą tu na poziomie studiów 3-letnich pierwszego stopnia.
Zastanawiam się więc, co przekonuje setki Polaków do studiowania na „polskiej” uczelni, kiedy do wyboru mają cały szereg lokalnych uniwersytetów?
- Studiowanie po polsku to dla nas wciąż atrakcyjna opcja. Mamy kompleksy, że nasz angielski jest niewystarczający, że nie damy radę w konkurencji z Brytyjczykami. To w większości nieprawda, ale zanim wszyscy Polacy zrozumieją, że nie taki angielski uniwersytet straszny, minie kolejne kilka lat. A do tego czasu polskie uczelnie będą na Wyspach odnosić sukcesy - śmieje się 26-letni Andrzej, student ekonomii na Westminster University. 

Ile kosztują studia na wyspach
Polskie uczelnie
- AHE (już nie działające): 3-letni licencjat: 120 funtów wpisowego, 150/mies. przez pierwszy rok, 180/mies. przez kolejne lata studiów. Koszt całkowity: 5220 funtów
- PAO: nauka w systemie e-learningu, 100 funtów wpisowego, 100 funtów za miesiąc nauki. Za 3-letnie niestacjonarne studia licencjackie opłata wynosi więc ok. 3100 funtów
- Akademia Humanistyczna im. A. Gieysztora: 3-letnie studia licencjackie na kierunku politologia: wpisowe: 100 funtów, czesne: ok. 1600 funtów/rok. Koszt całkowity: prawie 5 tys. funtów.

Brytyjskie uczelnie
- Westminster University: 3-letnie studia stacjonarne licencjat na kierunku stosunki międzynarodowe z wykładowym rosyjskim. Czesne: 3225 funtów rocznie. Koszt całkowity: 9675 funtów. Możliwość wzięcia pożyczki oraz stypendiów.
- City University London: 3-letnie studia stacjonarne licencjat, kierunek: rachunkowość i finanse. Czesne: 3275 rocznie. Koszt całkowity: 9825 funtów. Możliwość wzięcia pożyczki lub zapłaty w ratach.
- University of Wolverhampton (niedaleko Birmingham): 3-letni licencjat rachunkowość i finanse. Czesne 3225 rocznie. Można wziąć na pożyczkę i dostaje się wtedy stypendium 1400 funtów. Czesne za dwa kierunki to też 3225 funtów rocznie.
- University of Oxford: 4-letnie studa licencjackie na kierunku matematyka i statystyka. Czesne roczne: 3225 funtów rocznie. Koszt całkowity: 12900 funtów. Duży wybór stypendiów.

Aleksandra Kaniewska / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Edukacja: Studia na Wyspach >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK