SPORT

Śmiech przez łzy…

Polish Express
Polish Express logo

Śmiech przez łzy…

- Potrzebne mi to było jak czyrak dupie – te słowa wypowiedziane Ryszarda Ochódzkiego, przez prezesa klubu sportowego „Tęcza”, założonego przez Stanisława Bareję w filmie „Miś”, pewnie w skrytości ducha powtarza sobie niczym mantrę Robert Kubica.

Penis i paszteciki >>

Dokopali błękitnym krezusom >>

Faktycznie, starty w jakichś amatorszczyzną trącących rajdach okazały się kosztowną fanaberią naszego asa wyścigowych torów. Niestety, za zaspokajanie niezbyt mądrych zachcianek przyszło mu zapłacić wysoką, bardzo wysoką cenę. W przypadku głupoty żadne promocje nie wchodzą w grę.
Zanim zaczniecie budować dla mnie stosy i szykować pochodnie za powyższy wstęp i odstępstwo od histerycznego chóru, pozwólcie, że wyłuszczę swoje racje. Swoją drogą, to mam nieodparte wrażenie, że Polacy są narodem histeryków. Przy każdej nadarzającej się okazji słychać szloch oraz trzask towarzyszący rozdzieranym szatom. Do wszystkiego podchodzimy z nadbudową uczuć, emocji, a te dobre są tylko w miłości. Choć jak uczy życie  wielkie porywy serc rzadko wieńczy happy end, przeważnie tylko end.

Podobne wydarzenie i towarzyszące im komentarze zawsze na myśl przywołują mi słynną akwarelę Francisca Goi zatytułowaną „Kiedy rozum śpi budzą się demony” albo jeden z utworów „Budki Suflera”, w którym Krzysztof Cugowski śpiewał „Kiedy nasz rozum śpi, demony budzą się”. Święta prawda. Szkoda, że w najnowszych czasach szare staje się już nie na wagę złota, ale chyba platyny. Może to przez frytki i chipsy? To nie żart. Naukowcy z Bristolu przebadali we wczesnych latach dziewięćdziesiątych około 14 tysięcy dzieci i udowodnili, że spożywane przez nich wspomniane frykasy mają zabójczy wpływ na poziom ich inteligencji w późniejszym okresie życia. Stomatolodzy też alarmują, że w procesie ewolucji zanikają nam ósemki, zwane… zębami mądrości. Ale nie odbiegajmy od tematu i wróćmy w okolice przemierzane przez Roberta Kubicę za kierownicą wyścigowego bolidu i – niestety – rajdowego auta.
Z uwagą przez niemal dwa tygodnie śledziłem wszystkie wieści dobiegające zwłaszcza znad Wisły, dotyczące fatalnego (o mało co nie tragicznego!) w skutkach wypadku Kubicy na trasie pierwszego odcinka rajdu Ronde di Andora w Ligurii. Dosłownie ręce opadały przy lekturze wielu komentarzy naszych domorosłych speców od Formuły 1. Niestety, od momentu debiutu Roberta w GP Węgier w 2006 roku ich pogłowie znacznie wzrosło.

Jako dziennikarz od kilkunastu lat śledzę wszystko, co związane jest z najbardziej ekskluzywnymi wyścigami na świecie. Miałem okazję uczestniczyć w pionierskim programie „Polska droga do Formuły 1” autorstwa przez wielu zapomnianego już Krzysztofa Woźniaka. Wspólnie towarzyszyliśmy Jarkowi Wierczukowi podczas pionierskich testów za kierownicą bolidu zespołu Forti Ford na torze w Maggione. Założona przez Krzysztofa fundacja, mająca na celu promowanie startu polskiego kierowcy w Formule 1, rozpadła się niestety po jego tragicznej śmierci w wyścigu na torze Kielce w 1997 roku. Wówczas dzisiejsi spece od Formuły 1 robili brum, brum bawiąc się samochodzikami w piaskownicy… Niewielu z nich pamięta, że Wierczuk rywalizował w niemieckiej serii Formuły 3 z Nickiem Heidfeldem – partnerem Kubicy w teamie Sauber i zastępcą w Lotus Renault.
Po wypadku Roberta Kubicy rozgorzała gorąca dyskusja na temat granicy dopuszczalnego ryzyka w czasie wolnym od zajęć za kierownicą bolidu. Można było przeczytać wiele odkrywczych przykładów mających na celu usprawiedliwienie zaspokajania przez Kubicę swoich niebezpiecznych pasji. Przypomniano postać przedwojennego futbolisty Ernesta Wilimowskiego, który niejako po godzinach jeździł na nartach, grał w hokeja i ping-ponga. Albo innego asa sportu tamtych lat – Wacława Kuchara, któremu mało było, że grał w pierwszoligowej Pogoni Lwów, to jeszcze na łyżwach kręcił figury na lodzie i udziela się na lekkoatletycznych arenach. Chciało by się powiedzieć, co ma piernik do wiatraka? To tak jakby porównać dzisiejszą Formułę 1 do gonitw starożytnych rydwanów!
Inny z zaprzysiężonych apologetów rajdowych fanaberii Roberta Kubicy jako przykłady niebezpiecznego ryzyka podaje między innymi wypadek Sterlinga Mossa w windzie we własnym domu, czy też Toma Kristensena, który doznał urazu podczas gry w badmintona z synem. Te przykłady to prawdziwe perełeczki. Naprawdę ręce opadają. Pusty śmiech bierze czytając tego typu przerażające przykłady lekkomyślności. Jest to jednak śmiech przez łzy…

Prawda jest niestety smutna. – Zachowanie Roberta Kubicy było nierozsądne. Kubica sam jest sobie winien. Jego podstawowym zajęciem jest jazda w F1 i tylko na tym powinien się skoncentrować. Czy musiał wystartować w rajdzie? Nie, nie musiał – bez ogródek wyznał trzykrotny mistrz świata Austriak Niki Lauda, który dziś jest cenionym komentatorem. Podczas wyścigu na torze Nurburgring w roku 1976 przeszedł przez piekło i to niemal dosłownie i w przenośni. Niewiele brakowało, by stracił życie w płonącym jak bolidzie. – To nonsens. Rajdy samochodowe i F1 to dwa różne światy. Dwie różne dyscypliny sportu – tak z kolei skomentował wypowiedź Kubicy, zawartą w wywiadzie udzielonym  już po wypadku, w którym nasz kierowca utrzymywał, że rajdy to dla niego element przygotowań do wyścigów.
- Nigdy nikt nie przekona mnie, że udział w rajdzie w tym momencie między dwoma najważniejszymi sesjami testowymi, był mądrą rzeczą – powiedział Martin Brundle, który ma za sobą start w 158 wyścigach GP.

Podobnie zresztą wypowiada się David Coulthard (246 wyścigów, z czego 13 wygranych): - Kiedy byłem zawodnikiem McLarena, nigdy nie miałem w kontrakcie przepisów zabraniających mi jazdy na nartach, czy samochodem rajdowym. Po prostu powiedziano mi, że jeśli nie będę w stanie prowadzić bolidu, przestaną mi płacić.

Moim zdaniem Robert Kubica miał ogromnego pecha nie tylko na piątym kilometrze pierwszego odcinka rajdu Ronde di Andora. Znacznie większego pecha miał trafiając do przeciętnego teamu. Gdyby podpisał kontrakt z jednym z topowych zespołów, to wybitoby mu z głowy udział w rajdach, gdzie strefa bezpieczeństwa ma często grubość kory na drzewie. Krzysztof Hołowczyc nie bez powodu twierdzi, że rajdy są o wiele bardziej niebezpieczne niż wyścigi. Będąc członkiem ekipy McLarena na przykład Kubica nie miałby najzwyczajniej czasu na niebezpieczne zabawy. Każdą wolną chwilę spędzałby w symulatorze, który zdaniem Jensona Buttona podczas przygotowań do sezonu daje mu przewagę na rywalami i pozwala zrozumieć charakterystykę nowych samochodów. Lotus Renault takiego symulatora nie ma na wyposażeniu.

Czas najwyższy zakończyć te dysputy i spojrzeć prawdzie w oczy. Teraz najważniejsze jest, by Robert Kubica powrócił do dawnej sprawności, co nie będzie łatwe biorąc pod uwagę stan zniszczeń jakiego dokonała w jego organizmie nieszczęsna barierka. Powrót do wyścigów to sprawa w tym momencie drugorzędna. Nie będzie mu łatwo. Prezes Europejskiego Stowarzyszenia Chirurgów Ręki (FESUM) Philippe Bellemere stwierdził dla agencji AFP: - Proces regeneracji nerwów postępuje w najlepszym wypadku w tempie milimetra dziennie. Zaznaczył przy tym, że w przypadku tego typu urazów, nerwy nigdy nie regenerują się „do poziomu stu procent”.

Zapewnijmy Robertowi spokój w jego najtrudniejszej podróży – w jego powrocie do zdrowia. Kubica to bez wątpienie jeden z najlepszych sportowców dziejach naszego kraju. Jeden z najbardziej utalentowanych kierowców w historii Formuły 1. Na szczyt światowych wyścigów wjechał o własnych siłach, bez popychania przez jakiegoś Putina. Nie został tam tez wniesiony na workach pieniędzy. Wszystko zawdzięcza własnemu uporowi i nieprzeciętnej smykałce do ścigania się po torze. Po torze! Czy na niego wróci? Chciałbym. Póki co kupiłem na internetowej aukcji plakat z jedynego wygranego przez Kubicę wyścigu o Grand Prix Kanady w 2008 roku. Marzę, by kiedyś mistrz sprawną ręką, dał mi na nim swój autograf…
Jerzy Kraśnicki / Fot. Getty Images 
 

Penis i paszteciki >>

Dokopali błękitnym krezusom >>

 


Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Wykolejony pociąg - 77 osób nie żyje

Wykolejony pociąg - 77 osób nie żyje

W północno-wschodniej części Hiszpanii, niedaleko Santiago de Compostela wykoleił się pociąg. Zginęło 77 z 218 pasażerów. To pierwszy tak poważny wypadek od przeszło 40 lat.

North Weald: Mężczyzna zaatakowany przez byka

North Weald: Mężczyzna zaatakowany przez byka

Około godziny 9 rano na przedmieścia North Weald wezwano służby ratunkowe po tym, jak mieszkający tam mężczyzna został zaatakowany przez byka. Po przyjeździe na miejsce sanitariusze stwierdzili u poszkodowanego...

Polak zmarł w Ryanairze lecącym do Londynu

Polak zmarł w Ryanairze lecącym do Londynu

Lecący z Poznania do Londynu samolot lądował awaryjnie w Niemczech.

Wypadek w pracy w Anglii

Wypadek w pracy w Anglii

Pierwszą rzeczą, o której należy pamiętać pracując w Wielkiej Brytanii jest to, że prawo angielskie różni się od prawa polskiego. Jeżeli zostałeś poszkodowany w wypadku w pracy to może przysługiwać ci...

Tragedia na Wyspach. Pies zagryzł noworodka

Tragedia na Wyspach. Pies zagryzł noworodka

Trzytygodniowe niemowlę zmarło po tym, jak zostało brutalnie zaatakowane przez psa. Czworonóg należał do rodziny chłopca od lat. Do tragedii doszło w Sunderland, przy ul. Falkland Road. Dziś około 4.15...

Wypadek na torach

Wypadek na torach

Dzisiaj rano w Polsce doszło do zderzenia busa z pociągiem. Zginęło dziewięć osób sześć kobiet i trzech mężczyzn narodowości ukraińskiej.

Zaginiona studentka prawdopodobnie wpadła do rzeki

Zaginiona studentka prawdopodobnie wpadła do rzeki

Według policji zaginiona studentka, Megan Roberts, wpadła do rzeki po tym jak rozdzieliła się z przyjaciółmi. Policja z Yorku po zbadaniu wszystkich śladów i poszlak doszła do wniosku, że zaginiona tydzień...

Fatalny upadek Morgensterna w Bad Mittendorf. Stan austriackiego skoczka jest krytyczny

Fatalny upadek Morgensterna w Bad Mittendorf. Stan austriackiego skoczka jest krytyczny

O wielkim pechu może mówić Thomas Morgenstern. W niecały miesiąc po upadku w Titisee-Neustadt austriacki skoczek znowu miał groźny wypadek. Zawody na mamucie w Bad Mitterndorf odbywały się w cieniu upadku...

Zatrzymał się na kapliczce

Zatrzymał się na kapliczce

Obrazek z Polski, miejscowość Braciejówka: przydrożna kapliczka z Matką Boską, a tuż przy niej czerwona Lancia, stojąca pionowo – z kierowcą w środku. Okazało się, że pan Antoni nie wyrobił się na...

32-letni Polak ze Szkocji porwany przez falę

32-letni Polak ze Szkocji porwany przez falę

Tragiczny wypadek w Szkocji. 32-letni Polak wędkujący na skałach w Eyemouth został porwany przez silną falę. Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniach mężczyzny. Marek Zoldak, 32-letni imigrant z Polski...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK