temat numeru

Słowa Camerona paliwem dla polsko-polskiego sporu

Polish Express
Polish Express logo

Słowa Camerona paliwem dla polsko-polskiego sporu

Słowa Davida Camerona odbiły się szerokim echem na polskiej scenie politycznej. Politycy wszystkich opcji politycznych postanowili wykorzystać słowa brytyjskiego premiera do własnych rozgrywek. Wielka Brytania, jako kolejne państwo przystąpiła do ataku na polskich imigrantów, kreując ich na grupę nadużywającą zasiłków. Wszyscy pamiętamy kampanię we Francji z 2004 roku, gdzie obawiano się najazdu „polskich hydraulików”. Zazwyczaj jednak antypolskie akcenty były domeną małych środowisk politycznych o wyraźnie narodowym zabarwieniu.

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że ostatnie wypowiedzi Davida Camerona skierowane są na użytek polityki wewnętrznej, przede wszystkim na użytek wyborów i zbliżającego się referendum w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii.

Brytyjski premier bojąc się utraty konserwatywnego i anty-unijnego elektoratu postanowił uderzyć w nuty narodowe, a więc bezpośrednio w imigrantów z Polski.

W grudniu Cameron pozbawił nowych imigrantów z Unii Europejskiej możliwości ubiegania się o niektóre świadczenia przez pierwsze trzy miesiące pobytu, by zaraz potem wspomnieć o propozycji odebrania świadczeń na dzieci, które pozostają w kraju ojczystym.

Jako że największą mniejszością korzystającą z tych świadczeń są polskie dzieci, a także dlatego, że w tej grupie występuje najwięcej zakwestionowań, to brytyjski szef rządu uderzył w polskich imigrantów. Na rodzimych polityków, zarówno sprawujących władzę, jak i tych z opozycji podziałało to jak płachta na byka.

Wielu z nich zamiast bronić dobrego imienia polskiego imigranta, wykorzystało sytuację do rozrachunków z konkurencją polityczną.

Wyścig do telefonu

Do wyścigu o „obronę” godności brytyjskiej Polonii wystartował premier i jednocześnie przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk oraz jego zagorzały przeciwnik polityczny i lider opozycji Jarosław Kaczyński. Jak się okazało ten drugi ubiegł szefa rządu i jako pierwszy odbył telefoniczną rozmowę z Cameronem.

Podkreślił, że nie do przyjęcia jest sytuacja, w której piętnuje się Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii i takie wypowiedzi, przewidziane na użytek wewnętrznych rozgrywek, nigdy nie powinny mieć miejsca.

Takie słowa mają, wedle słów Kaczyńskiego, utrudnić współpracę w ramach frakcji w Parlamencie Europejskim, gdzie zasiadają i brytyjscy konserwatyści i przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości.

Brytyjski premier miał zapewnić lidera polskiej opozycji, że jego celem nie była stygmatyzacja polskich imigrantów, dla których ma wiele uznania.

Proponowane przez niego rozwiązania mają mieć charakter systemowy i mają pomóc w uregulowaniu zasad świadczeń społecznych. Jako drugi z Davidem Cameronem rozmawiał szef polskiego rządu Donald Tusk.

Wcześniej zapewniał, że rozmowa nie będzie należała do miłych. Brytyjski premier miał powiedzieć, że jego celem nie było atakowanie polskich imigrantów.

Czy rozmowa faktycznie „nie była miła” - tego nie wiemy. Janusz Palikot, lider Twojego Ruchu, nazwał oba telefony do Camerona „żałosnym skomleniem”. Podkreślił również, że ani premier ani lider opozycji nic z szefem brytyjskiego rządu nie załatwili, a ich działanie nastawione było jedynie na użytek wewnętrznej polityki.

Faktycznie polska dyplomacja niewiele w tej kwestii uzyskała, poza zapewnieniem o braku intencji obrażenia Polonii.

Bat na konkurencję

Polscy politycy postanowili słowa Camerona użyć jako oręża do walki z konkurencją. Członkowie Platformy Obywatelskiej, w tym Jacek Protasiewicz, zaapelowali do Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski o skłonienie brytyjskiego szefa rządu do przeprosin.

Apel skierowany był akurat do tych dwóch partii, gdyż obie zasiadają z brytyjskimi konserwatystami w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim.

Ale na tym nie koniec – zdaniem Protasiewicza jeśli przedstawicielom obu tych partii nie uda się skłonić brytyjskich koalicjantów do przeprosin, sami powinni to zrobić. A więc według polityków partii rządzącej wina leży po stronie części opozycji.

Z kolei według opozycji wina leży po stronie rządu. Eurodeputowany Ryszard Legutko w swoim przemówieniu zaznaczył, że sytuacja, w której z kraju emigruje 2 miliony ludzi nie jest normalna.

Ci, którzy wyjechali szukać szczęścia za granicą stają się podwójnymi ofiarami – własnych rządów, które nie potrafią zapewnić im godnego bytu oraz sytuacji w nowym kraju, gdzie często są gorzej traktowani lub padają ofiarą wewnętrznych rozgrywek.

Jarosław Kaczyński w liście do Polonii napisał, że rozmach obecnej emigracji wskazuje na jej przymusowość, związaną z sytuacją materialną w kraju i brakiem perspektyw. Za taki stan rzeczy odpowiedzialna jest oczywiście władza, a on sam niedługo przedstawi program gospodarczy, dzięki któremu młodym ludziom łatwiej będzie znaleźć pracę lub założyć firmę.

A tym samym zachęcić ich do powrotu. Inny z przedstawicieli opozycji, Marek Migalski (Polska Razem), skierował z kolei pytanie, czy politycy z Platformy

Obywatelskiej lub Polskiego Stronnictwa Ludowego przeproszą za słowa Elmara Broka, polityka niemieckiej CDU, który proponował zbieranie odcisków palców od imigrantów nadużywających zasiłków, by w przyszłości uniemożliwić im ponowne dostanie się do kraju. CDU zasiada razem z PO i PSL w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim.

Lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej nie omieszkał nie wykorzystać okazji do ataku na prawą stronę sceny politycznej. Napisał list do Tony'ego Blaira i Eda Milibanda, czyli byłego i obecnego przewodniczącego Partii Pracy, w którym domagał się zatrzymania „konserwatywnego szaleństwa”, które podważa sens funkcjonowania Unii Europejskiej.

Najbardziej oryginalną reakcją może się jednak poszczycić Polskie Stronnictwo Ludowe, które wezwało do bojkotu sieci Tesco. I o dziwo, dopiero groźba bojkotu spowodowała reakcję w Wielkiej Brytanii; o sprawie napisał „Financial Times”, odniósł się do niej również rzecznik brytyjskiego rządu.

Walka o polską godność

Wszelkie próby walki o godność polskiego imigranta należy chwalić. I dlatego tak ważne jest działanie ponad politycznymi podziałami, wspólnie dla polskiej sprawy.

W protest przeciwko stygmatyzowaniu Polaków w Wielkiej Brytanii włączyć się powinny polskie władze, ale również i opozycja, która zasiadając w Parlamencie Europejskim posiada odpowiednie narzędzia.

Niestety niesprawiedliwe słowa Davida Camerona okazały się tylko pożywką dla polsko-polskiego sporu i kolejnym argumentem walki z konkurencją polityczną.

Wedle przedstawicieli władzy to Prawo i Sprawiedliwość powinno zmusić brytyjskiego szefa rządu do przeprosin, bo zasiada razem z jego partią w jednej frakcji w Parlamencie Europejskim.

Z kolei według Prawa i Sprawiedliwości problemem jest słaba dyplomacja i masowość emigracji, wywołana coraz gorszymi warunkami ekonomicznymi w Polsce.

Z kolei według lewej strony polskiej sceny politycznej za wszystko odpowiadają szaleńcy z kręgów konserwatywnych. I walka o godność polskiego imigranta gdzieś po drodze ginie.

Interes wewnętrznych rozgrywek politycznych bierze górę. A musimy pamiętać, że to od sposobu, stanowczości i szybkości polskiej reakcji zależy, czy tego rodzaju sytuacje będą się w przyszłości powtarzały, czy nie.

Doskonale wiemy, że pozwalając raz na antypolskie akcenty wykorzystywane na użytek wewnętrznych rozgrywek, możemy już później tego nie zatrzymać – dokładnie tak samo jak z „polskimi hydraulikami” czy „polskimi obozami zagłady”.

A pamiętajmy, że działa tu również efekt domina i partie narodowe mogą również sięgnąć do retoryki antypolskiej; w tym przypadku jednak muszą być one dużo radykalniejsze niż konserwatyści.

A brytyjska kampania dopiero nabiera tempa. Dlatego tego typu próby rozgrywania polityki powinny być przecinane przez polskich decydentów z całą stanowczością. Inaczej będziemy łatwym i wygodnym celem.

Marek Sobczak

 

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Podobne artykuły

Bezdomni Polacy na Wyspach

Bezdomni Polacy na Wyspach

Według najnowszysch danych, w Walii prawie co trzeci imigrant z Europy Środkowowschodniej może skończyć na bruku...

Rozczarowani Polską

Rozczarowani Polską

Podczas gdy w tabloidzie „Daily Mail” ukazał się mało życzliwy Polakom artykuł o imigrantach, nad którymi w Wielkiej Brytanii według niego „nie ma kontroli”, „The Guardian”...

Czy polskie pielęgniarki podbiją Wyspy?

Czy polskie pielęgniarki podbiją Wyspy?

Odkąd przystąpiliśmy do Unii Europejskiej, jednym z naszych najlepszych znaków rozpoznawczych stały się polskie pielęgniarki. Obecna sytuacja na brytyjskim rynku zdrowotnym sprawia, że w najbliższych latach...

Daily Mail przeprasza imigrantów

Daily Mail przeprasza imigrantów

Brytyjski dziennik opublikował sprostowania do tekstów dotyczących rzekomo „przepełnionych” autobusów i samolotów, którymi Rumuni i Bułgarzy przybywali na Wyspy zaraz po Nowym Roku. Przypomnijmy, że właśnie...

Grzywna za wakacje

Grzywna za wakacje

Grzywnę do 100 funtów mogą dostać rodzice, którzy pozwalają na wakacyjną przerwę swoich dzieci podczas semestru szkolnego. Minister oświaty, Michael Gove, zapowiedział walkę z niską frekwencją w szkołach.

Debil Markt – nie dla idiotów?

Debil Markt – nie dla idiotów?

Martwi mnie, a zarazem obrusza coś, co nazwałbym postępującym w narodzie naszych gospodarzy \"zautomatyzowaniem wstecznym\". O czym mówię? Ano o zwyczajnym odmóżdżeniu. Odmóżdżeniu, z jednej strony wymuszonym...

Na zasiłki trzeba zasłużyć

Na zasiłki trzeba zasłużyć

David Cameron w wywiadzie dla „Daily Express” oświadczył, że Wielka Brytania nie da się „naciągnąć” nowym imigrantom z Europy Wschodniej, którzy będą chcieli korzystać z zasiłków.

Kopciuszek zostanie królową

Kopciuszek zostanie królową

- Ale fajnie ma ta Kate – zagaiła do mnie koleżanka w pracy. – Wystarczy na nią spojrzeć: takie właściwie nic – jak wiele Brytyjek, które chodzą sobie po londyńskich ulicach.

Nieletni agresor z Birmingham

Nieletni agresor z Birmingham

15-letni chłopiec został oskarżony o napaść na 22-letniego mężczyznę i spowodowanie u niego ciężkich obrażeń ciała.

32 nielegalnych imigrantów zatrzymanych w wielkiej obławie w Londynie

32 nielegalnych imigrantów zatrzymanych w wielkiej obławie w Londynie

Policja przeprowadziła najazd na jedną z największych fabryk kanapek we wschodnim Londynie. Aresztowano 32 nielegalnych imigrantów z Europy Wschodniej i Afryki. W fabryce firmy Greencore produkuje się...


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK