STYL ŻYCIA

Śladami Kuby Rozpruwacza

Polish Express
Polish Express logo

Śladami Kuby Rozpruwacza

Londyn ma do zaoferowania wiele atrakcji. Z miastem kojarzy się wiele osób. Jedną z nich jest bez wątpienia Kuba Rozpruwacz, seryjny morderca grasujący pod koniec XIX wieku w okolicach Whitechapel.


Co sprawiło, że stał się sławny? Nie tyle okrucieństwo z jakim mordował swoje ofiary, ile fakt, że do dzisiaj nikt nie wie kim był.

Londyńskie zwiedzanie

Spacerując pewnego dnia wzdłuż Tamizy natknąłem się przypadkowo na ulotkę oferującą piesze wycieczki z przewodnikiem po Londynie. Wybrałem opcję zatytułowaną „Śladami Kuby Rozpruwacza”. Moja wiedza na temat Rozpruwacza była dosyć pobieżna, bo nie należę do osób, które do poduchy czytają biografie seryjnych morderców. Ale legenda to legenda.
Spotykamy się z grupą o 19.30 przy stacji Tower Hill. Podchodzi do nas uśmiechnięty Anglik - Steve i inkasuje od uczestników po 8 funtów. Na początku opowiedział nam historię jak poprzedniego dnia przy takiej grupie zjawił się osobnik, który pobrał od ludzi pieniądze, wsiadł do metra i pojechał. Kiedy zjawił się przewodnik, ludzie zdziwieni mówili, że już zapłacili. No tak, tylko komu? Trzeba uważać.
Wracając do wycieczki. Grupa około 20 osób, w większości to turyści ze Stanów i Kanady. Jest też kwiat angielskiej młodzieży, rodem z Camden Town. Wszyscy na czarno, w glanach, kolorowe włosy, pearcing - ogólnie bardzo mroczne klimaty. Zanim jednak ruszyliśmy, Steve wyciąga mapy XIX-wiecznego Londynu, ponoć świetna sprawa, i sprzedaje je za jednego funta. Są chętni. Ja też kupiłem. Przeszliśmy kilka metrów i już się zatrzymujemy. Oglądamy pozostałości średniowiecznych murów. Fajnie, tylko co to ma wspólnego z Kubusiem, jak pieszczotliwie nazywają mordercę „mroczne” nastolatki. Okazuje się, że nic, tylko trzeba się było gdzieś zatrzymać, żeby Steve mógł nam opowiedzieć o tym, jak wyglądało życie w tym mieście jakieś 120 lat temu. W końcu zaczyna mówić o Rozpruwaczu i prostytutkach. Całkiem ciekawie. Nakreśla nam szczegóły morderstw, ze wszystkimi anatomicznymi detalami, wtrącając co drugie słowo żarty, które nie zawsze są smaczne. OK, w końcu nikt nie przyszedł tu na pogrzeb, ale robienie sobie żartów z poćwiartowanych ofiar nie jest zabawne. No cóż, angielskie poczucie humoru. Mniej więcej w połowie wycieczki (po jakiejś godzinie) dochodzimy do miejsca, gdzie znaleziono jedną z ofiar.

To dobrze, że śmierdzi

Jesteśmy w dosyć wąskiej uliczce, śmierdzi niesamowicie, ale Steve mówi, że to dobrze, że śmierdzi, bo możemy poczuć się jak w tamtych czasach. Patrząc na dwie babcie obok, z powykręcanymi od fetoru twarzami, widać, że one nie chcą się poczuć jak w tamtych czasach. Kolejne miejsce zbrodni. Niestety, ruch jest zamknięty, więc tylko zerkamy na chodnik. Chodnik jak chodnik, ale co tu się musiało dziać 120 lat temu? Trzecie miejsce morderstwa też oglądamy pobieżnie, bo obecnie znajduje się tam wielki parking samochodowy, więc jedynie wyobrażamy sobie ten plac, który szczegółowo opisuje Steve. Zaraz po tym wyprawa dobiega końca (po 1,5 godziny, choć miały być 2). Wszyscy czują niedosyt. Jesteśmy przy Liverpool Street. Nawet nie byliśmy w Whitechapel. Przewodnik powiedział nam, że to za daleko i jak chcemy to możemy udać się tam sami, a bardzo pomocne będę mapy, które nam sprzedawał na początku. Nie ma co, to mi się wiedza o Rozpruwaczu poszerzyła. Po powrocie poszperałem trochę w Internecie i znalazłem sporo ciekawych artykułów na jego temat. Byłem zaskoczony profesjonalizmem jednej z angielskich stron (www.casebook.org), na której dostępne są wszystkie dokumenty toczących się wtedy spraw, akta personalne ofiar, podejrzanych i śledczych, mnóstwo zdjęć i artykuły z ówczesnych gazet (z wielu krajów), które pisały o tych zbrodniach.

Kamil Nadolski
[email protected]

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK