Wielka Brytania

Skandal w domu pogrzebowym! Ciała zmarłych rozkładały się i gniły, ponieważ nie były trzymane w chłodni!

Polish Express
Polish Express logo

Skandal w domu pogrzebowym! Ciała zmarłych rozkładały się i gniły, ponieważ nie były trzymane w chłodni!

Była pracownica największego domu pogrzebowego w Wielkiej Brytanii, Co-op Funeralcare, ujawniła szokujące praktyki, które w nim stosowano. Chodzi o warunki, w jakich były trzymane ciała zmarłych.

Dom pogrzebowy Co-op Funeralcare to w istocie największa w Wielkiej Brytanii sieć oferująca usługi pochówku zmarłych. Podczas, gdy rodziny zmarłych były przekonane, że ciała ich krewnych są trzymane z należytą godnością, to w rzeczywistości było inaczej.

Uważaj gdzie parkujesz samochód! Lokalne władze zarabiają krocie na nieuważnych kierowcach

Ellen Bown, była pracownica jednego z domów pogrzebowych sieci ujawniła szokujące dane dotyczące warunków, w jakich trzymani są zmarli. Opisała je jako "uwłaczające godności". Kobieta powiedziała, że brak pracowników skutkował opóźnieniami w pogrzebach, a to sprawiało, że ciała były przez długi czas trzymane poza specjalnie przygotowaną do tego chłodnią, w temperaturze nawet 25 stopni C!

W jednym z przypadków w trumnie wraz ze zmarłym znaleziono robaki, które zaczynały zjadać ciało (co jest naturalnym procesem rozkładu ludzkiego ciała). Firma Co-op Funeralcare posiada ponad 900 oddziałów w Wielkiej Brytanii i przyznaje, że jedno ciało w trakcie czerwcowych upałów trzymane było w miejscu, gdzie temperatura powietrza wynosiła ponad 34 stopnie C (!). Przepisy pozwalają na trzymanie takiego ciała przez maksymalnie 48 godzin, potem należy je przetransportować do specjalnej chłodni, w której panuje temperatura 5 stopni C. W tym przypadku ciało było trzymane poza chłodnią przez... 20 dni.

W innym ciele, które również było trzymane w upale, po takim czasie znaleziono robaki. Podczas, gdy oddział firmy Co-op Funeralcare w Windsorze zajmował się organizowaniem kolejnych pogrzebów, to zakład wciąż nie posiadał własnej, odpowiednio przygotowanej chłodni. Jeśli rodzina pragnęła zobaczyć zmarłego mogła to zrobić tylko i wyłącznie bezpośrednio przed ceremonią.

"Nie było już gdzie wstawiać nowych nieboszczyków w oddziale firmy w Slough, ponieważ miejsce, w którym normalnie je trzymano było już pełne. Dlatego postanowiono przewieźć je do Windsoru. Normalnie takie rzeczy powinno się robić tylko i wyłącznie wtedy, gdy rodzina chce zobaczyć zmarłego, albo najwyżej jeden dzień przed pogrzebem. Jednak trzymaliśmy ich tam całymi tygodniami. Czasami w tym pomieszczeniu było ponad 24 stopnie C, a takie warunki wykluczają odpowiednie przygotowanie ciała. Z tego powodu rodziny nie miały możliwości zobaczenia ciał" - powiedziała Ellen Bown.

 

 

 

Ellen Bown, która przyszła do firmy w styczniu powiedziała, że w lipcu tego roku znalazła robaki w trumnie.

"Przyszłam do pracy jednego poniedziałku i zobaczyłam, że na dywanie leżą robaki. Od razu wiedziałam i byłam pewna co to jest. Widziałam, że robaki wychodzą z jednej z trumien. Zapach był straszny. Chcieliśmy to ukryć więc trzymaliśmy drzwi otwarte i paliliśmy świece zapachowe".

Była pracownica firmy twierdzi, że takie wypadki mogą "wpłynąć na ogólny stan zwłok", co może utrudnić na przykład ustalenie przyczyn śmierci oraz czasu, jaki minął od zgonu. Bown twierdzi, że za chaos w firmie odpowiada zbyt niska liczba pracowników.

"Nie mieliśmy odpowiedniej liczby pracowników ani samochodów, ale i tak rezerwowane były kolejne terminy pogrzebów. To nie do pomyślenia, że rodziny musiały tak długo czekać na pogrzeb".

Kobieta przytacza jeszcze jeden wypadek, w którym z trumny wypadło ciało i leżało przez godzinę na podłodze, ponieważ kobieta nie mogła sama podnieść ciała i włożyć go z powrotem do trumny.

Robert Maclachlan, dyrektor zarządzający Co-op przeprosił za to, co robiono z ciałami w jego firmie.

9-letnia dziewczynka zmuszona donosić ciążę. Była regularnie gwałcona przez ojczyma

"Szczerze przepraszamy za to co się stało. Skontaktowaliśmy się z rodzinami, których dotyczyły te praktyki, wyjaśniliśmy im, co się stało i przeprosiliśmy za to" - powiedział Maclachlan.

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK