POLACY W UK

Samotni jak Polki na Wyspach

Polish Express
Polish Express logo

Samotni jak Polki na Wyspach

Jak mawia moja znajoma - faceci po 30. są jak miejskie toalety: albo zaniedbani albo zajęci. Znalezienie tego jedynego, który jest wolny i „w miarę dobrze utrzymany” dla samotnej kobiety po przejściach, to jak szukanie igły w stogu siana. Wydaje się niemożliwe, jednak czasem się udaje...

Decyzja o byciu emigrantem nigdy nie jest łatwa. Wszyscy z wyjazdem za granicę wiążą nadzieję na poprawę swojej sytuacji materialnej. Liczymy na lepszą pracę,  spełnienie zawodowych ambicji i większe możliwości rozwoju. Dla wielu jednak emigracja to coś więcej  niż zawodowe marzenia. Gdy życie osobiste legło w gruzach, to emigracja staje się jak ucieczka do nowego, lepszego świata. Do nowych  marzeń o szczęściu.

Samotność we dwoje

Renata teoretycznie samotna nie jest, ma męża, dziecko i wszystko wydaje się poukładane. Najpierw przyjechał on, po roku dojechała ona. On pracuje, ona siedzi z dzieckiem. Niby normalnie i typowo, ale po ciąży coś zaczęło pękać, on coraz częściej brał nadgodziny , ona coraz częściej przed komputerem zabijała nudę. Do tego doszła „zima w sypialni”, bo charaktery pod tym względem też mieli odmienne. Kobieta po 30. , z dużym apetytem na seks potrzebowała coraz to nowych doznań , których mąż nie mógł zaspokoić. Rozmawiała z nim o tym kilka razy, ale jakoś nie mogli się dogadać. Nieprzespane noce, ciagłe myślenie „czy tak już będzie do końca życia?” . W końcu zdecydowała się wziąść sprawy w swoje ręce. Na imieninach u koleżanki poznała Adama. Kawaler z odzysku pracował z koleżanką w jednej firmie. Romans był burzliwy, choć krótkotrwały, bo mężczyzna zmienił pracę i wyjechał na południe Anglii. Po tej przygodzie następny był Irek, po nim Mirek i ostatnio Waldek. Wszyscy oni dawali jej to na czym jej tak zależało. Dobry seks. - Myślisz , że jestem dziwką? – pyta mnie, gdy rozmawiamy przy kawiarnianym stoliku. – A czy ty wiesz jak się można męczyć w takim związku, latami ukrywać swoje pragnienia?  Chciałam się poczuć kobietą, chciałam poczuć, że kogoś pociągam, że nie jestem babą od dzieci i obiadków dla męża. Mam dopiero 36 lat i chcę żyć! – dodaje.

Piękno, które przeszkadza

Monika  nie wygląda na swoje 42 lata. Szczupła Czeszka o kruczoczarnych włosach wygląda jak modelka. Właśnie ta uroda jest jej przekleństwem, bo nikt nie wierzy, że tak ładna kobieta może być samotna. Jej życie to ciągłe wzloty i upadki. Męża poznała na studiach w Pradze. Pobrali się na ostatnim roku, potem był ten okropny wypadek kiedy wracali od teściów. Przeżyli, ale Monika usłyszała chyba najgorszy dla kobiety wyrok: „Nie będzie Pani mogła mieć dzieci”. Wszystko się zmieniło, ponieważ on chciał kiedyś zostać tatą i chyba nie kochał jej tak jak mówił, bo po dwóch latach wystąpił o rozwód. Młoda kobieta rzuciła się w wir pracy, wyjechała do Izraela, gdzie zajmowała się domem  bogatej rodziny. Do dziś ten okres wspomina jako najlepsze, co ją w życiu spotkało. Drinki na plaży, cudowna pogoda i wycieczki. Zwiedziła chyba wszystkie godne uwagi miejsca w tym kraju. Po 4 latach matka poważnie zachorowała i jako dobra córka musiała wrócić, by się nią opiekować. To były ciężkie dwa lata ciągłej walki z chorobą. Niestety choroba zwyciężyła. Był rok 2007. Monikę w kraju nad Wełtawą już nic nie trzymało. Wyjechała do Anglii. Zaczynała jak większość na zmywaku, potem była kelnerką w pubie, by ostatecznie zatrudnić się w fabryce produkującej części samochodowe. Dużo pracuje, by jak mówi, nie mieć czasu dla siebie, żeby nie spędzać samotnych wieczorów w czterech ścianach tępo gapiąc się w telewizor. Ostatnio założyła konto na jednym z serwisów randkowych i ma nadzieję, że znajdzie jakiegoś kandydata, który nie przestraszy się, że nie ma szans u pięknej kobiety. Przecież gdzieś musi być jakiś odważny facet – mówi z uśmiechem.

Włoskie przeznaczenie

Do Anglii  Dorota przyjechała razem z dwiema koleżankami. Wdowa i dwie rozwódki stanowiły zgrane trio. Pracowały w nursing home jako opiekunki. Praca może fizycznie nieciężka, ale stresująca, więc dziewczyny w wolnym czasie musiały się odstresować. Wspólne wyjścia były miłą odmianą w monotonnym życiu. Koleżanki właśnie w taki w sposób poznały facetów i po kilku miesiącach się wyprowadziły. Dorota została sama w dużym pustym domu. Zamieniła 3-sypialniowy dom na małe studio flat. To rozwiązało jej problemy mieszkaniowe, ale nie emocjonalne.
- Popatrz, koleżanki jakoś ułożyły sobie życie, tylko ja zostałam sama - żaliła mi się kiedyś. - Dopiero teraz poczułam co znaczy samotność. Kiedy wracasz do pustego domu i nie ma z kim pogadać, na kogo się złościć, do kogo przytulić. Siadasz na sofie, słuchasz muzyki lub włączasz laptopa, i tak wygląda prawie każdy dzień. Fora internetowe zawsze poprawiały Dorocie humor, można było na nich znaleźć wiele ciekawych recept na zawarcie znajomości. Jeden ze znawców pisał, że facetowi na pierwszej randce należy pokazać, że się ma ikrę i w tym celu... należy  dać mu klapsa. Następne odkrycia - ponieważ jest zima, należy zaproponować partnerowi wspólne ogrzanie się przy kominku. Wiadomo - razem cieplej. Czasem też forumowicze wyznawali zasadę, że trzeba partnerowi zawsze mówić prawdę, co pozwoli uniknąć zbędnych komplikacji - radził pan, który podpisywał się jako „stary, gruby i łysy”. Jednak Dorota swoje szczęście znalazła w pracy. Sergio pracował w firmie , która dostarczała środki higieny osobistej do sieci nursing home. Przystojny brunet z typową urodą południowca od razu zwrócił uwagę na Dorotę. Widać słowiańska uroda zrobiła na Włochu wrażenie. Najpierw były krótkie rozmowy, potem wspólne wyjścia do restauracji. Coraz więcej czasu zaczęli spędzać razem. Kiedy spotkałem ją w centrum handlowym była jakaś zamyślona. - Poradź mi,  bo nie wiem co robić – zagaiła. - Sergio chce, abyśmy pojechali do Włoch na dwa tygodnie,  chce mnie przedstawić swojej rodzinie. Nie wiem czy to nie za wcześnie, znamy się przecież tylko kilka miesięcy. - Kobieto, powiem Ci tak:  „jak pojedziesz - możesz żałować, ale jak nie pojedziesz, to napewno będziesz żałować”. Po dwóch tygodniach od spotkania dostałem sms: „Jestem w Italii,  niczego nie żałuję”. Samotne życie nigdy nie jest łatwe, i nie ma znaczenia czy jesteś samotny w kraju, czy na emigracji. Kiedy poduszka staje się powierniczką wszystkich smutków i świadkiem Twoich łez, to wiedz, że tak nie musi być zawsze.  Odważ się, pokonaj lęk przed odrzuceniem. Po prostu wyjdź do ludzi.  Człowiek to zwierzę stadne i samemu jest mu źle, bo jak mawia Manuel de Oliveira „młodość przychodzi z wiekiem”...

Cezary Niewadzisz
 

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK