temat numeru

Rozwód party show

Polish Express
Polish Express logo

Rozwód party show

Jeśli po 4 stycznia nadal masz obrączkę na palcu - możesz odetchnąć z ulgą. Udało ci się bowiem przeżyć Divorce Day bez konieczności zmiany stanu cywilnego. W D-Day - jak pieszczotliwie nazywają go prawnicy - lepiej zapomnieć o dzwonieniu do adwokata. Dlaczego? Będzie zajęty przyjmowaniem kolejnego pozwu rozwodowego.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Portal dla zdradzonych >>

Każdego roku przypada on zgodnie z regułą w pierwszy dzień zaczynający pełen pracujący tydzień nowego roku. W 2009 żądni rozwodu małżonkowie tłumnie odwiedzali adwokatów - 5, a w 2008 - 7 stycznia. I, niestety, nie ma to nic wspólnego z tak przereklamowanymi postanowieniami noworocznymi. Inwazja na kancelarie adwokackie - jak przyznają specjalizujący się w sprawach rozwodowych - jest wynikiem mieszanki wybuchowej, jaką jest połączenie kilkunastu wolnych dni spędzonych ze współmałżonkiem, finansowej presji, stresu związanego ze świętami i większej niż normalnie ilości czasu, który można spożytkować na… myślenie. - O tej porze roku jesteśmy niesamowicie zajęci. Klienci, którzy rozważali w zeszłym roku możliwości rozpoczęcia postępowania rozwodowego, wykorzystują święta, jako czas refleksji - mówi James Stewart z firmy prawniczej Manches LLP. Kreowaniu noworocznej mody na rozwody pomagają sławni i bogaci. Zakochani w sobie po uszy w święta, po sylwestrze nie mogą nagle już na siebie patrzeć i zaczynają skakać sobie do oczu. Nic przecież nie pomaga tak w zwiększeniu popularności jak huczny rozwód w pierwszych dniach nowego roku przy blasku fleszy i kamer. Efekt? Family Mediation Helplaine szacuje, że około 1,8 miliona par małżeńskich na Wyspach myśli w okresie świątecznym o rozwodzie.

I dopóki seks nas nie rozłączy
Jeszcze do niedawna małżeństwo było jak polisa ubezpieczeniowa - na całe życie. Czasy się jednak zmieniły. W 1901 roku na Wyspach zanotowano 512 rozwodów. 100 lat później, w 2001, było ich już ponad 141 tysięcy. Obecnie ponad 40% pierwszych małżeństw zawieranych przez Brytyjczyków kończy się orzeczeniem o rozwodzie. Prognozy na przyszłość też nie są różowe. Portal divorce-on.line.co.uk przewiduje, że w tym roku liczba rozwodów wzrośnie w Anglii o kolejne 2%. Wiadomość ta z pewnością ucieszy organizatorów imprez rozwodowych, które cieszą się sporą popularnością za Oceanem. Z Ameryki przyszła też moda na… torty rozwodowe. Wzorowane na tradycyjnych tortach weselnych - przypominają sceny z filmów grozy. Świeżo upieczeni rozwodnicy mogą się rozkoszować niecodziennym ciastem, z figurką panny młodej w białej sukni. Na pierwszy rzut oka nic niecodziennego, gdyby nie fakt, że zamiast bukietu kwiatów trzyma ona…głowę pana młodego, a właściwie byłego męża. Obok, w nieskazitelnym czarnym smokingu, stoi ociekający sosem truskawkowym, udającym krew - bezgłowy były. A wszystkiemu w większości przypadków winny jest seks. Tym, czego większość nie potrafi wybaczyć jest skok w bok. - Wyniki naszych badań wskazują wyraźnie, że seks w różnej postaci jest ważnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o złożeniu pozwu rozwodowego - mówi Andrew Woolley z Woolley & Co. Zdrada małżeńska uplasowała się na pierwszym miejscu w rankingu powodów do wszczęcia postępowania rozwodowego. I chociaż rozwód przeciętnego Anglika do tanich nie należy, bo kosztuje średnio £28000, to i tak jest tańszy niż posiadanie kochanki czy kochanka. Witryna internetowa OnePoll.com dowodzi, że zdradzający swoich współmałżonków wydają średnio rocznie £2000 na romantyczne weekendy gdzieś z dala od domu, do tego należy doliczyć £1000 na kolacje, kolejny tysiąc na kwiaty i czekoladki, no i oczywiście koszty podróży. Jakby tego było mało, 1 na 10 zdradzających osób będzie próbowała zrekompensować sobie wyrzuty sumienia… kupując w drodze do domu kwiaty dla zdradzanej. Są to tylko koszty podstawowe. Brytyjczycy nie przejmują się jednak ani statystykami, ani konsekwencjami. Portal IllicitEncounters.com dla osób spragnionych przygód pozamałżeńskich - jak podała agencja Reutera - za sprawą mroźnej zimy, przeżywa od początku tego roku prawdziwy rozkwit. Tylko w ciągu 6 dni zarejestrowało się na nim ponad dwa i pół tysiąca nowych użytkowników.

Rozwód po hollywoodzku
Zdrada małżeńska przeciętnego pana czy pani Smith jest dramatem, który jednak nikogo poza zainteresowanymi tak naprawdę nie obchodzi. Bo czy to ważne, komu sąd przyzna psa, a komu ekspres do kawy? Tym, co naprawdę rozgrzewa mieszkańców Wysp do czerwoności są rozwody sławnych i bogatych. Im bardziej paskudne i naszprycowane pikantnymi historyjkami, tym lepiej. Grudzień zeszłego roku upłynął pod znakiem golfisty Tigera Woodsa. Historię jego przypadku i ujawniania nazwisk kolejnych kochanek śledził z wypiekami cały świat. Times donosił, że zdradzona żona zatrudniła 82-letniego prawnika - Sorrell Trope - specjalizującego się w kosztownych rozwodach.
Do jego klientów należały takie sławy jak Cary Grant, Britney Spears czy Nicole Kidman. Elin Nordegren zaczęła też pakować rzeczy, nie tylko te osobiste, z domu w Orlando, w którym jeszcze do niedawna mieszkała razem z mężem i dziećmi. Nie zanosi się jednak na to, by rozwód golfisty przyćmił batalię rozwodową, jaką stoczył Paul McCartney z Heather Mills. Takiego końca małżeństwa na pewno nie spodziewał się były Beatles, kiedy w 2002 roku brał sobie za żonę byłą modelkę i działaczkę organizacji charytatywnych. Para nie mogła dojść do porozumienia. Heather żądała od Paula 125 mln funtów, on zaś oferował niecałe 16. Sprawa rozwodowa obfitowała w niespodziewane zwroty akcji. Nikt nie spodziewał się, że 40-letnia Heather zwolni cały zastęp reprezentujących ją prawników i stanie się… swoim własnym adwokatem. Cztery lata małżeństwa z byłym Paulem zostały wycenione przez sąd na 24,3 miliony funtów. Był to jednak relatywnie tani rozwód, jeśli porównać go do rozwodu najbogatszego Rosjanina Romana Abramowicza z Iriną. W 2006 roku Pravda donosiła, że żona bilionera miała szansę otrzymać 9 bilionów dolarów, co stanowiło połowę przybliżonej wartości majątku Abramowicza. Parze udało się jednak dogadać. The Guardian podał w marcu 2007, że wynegocjowali porozumienie, w wyniku którego Irina musiała zadowolić się kwotą zaledwie 300 milionów dolarów. Chociaż rozwody do tanich nie należą, szczególnie, jeśli w grę wchodzą milionowe fortuny, to celebrites sobie z tego nic nie robią. Hollywoodzkie gwiazdy stają przed ołtarzem szybko, a jeszcze szybciej się rozwodzą. Niektórym wybranie pary butów zajmuje tydzień, inni w tym czasie zdążą się zaręczyć, pobrać i… rozwieść. I niejednokrotnie nie potrzeba im na to nawet siedmiu dni. Prym w rankingu najkrócej trwających związków małżeńskich wiedzie Britney Spears. Jej małżeństwo z Jason Allen Alexander trwało zaledwie 48 godzin. Skrajnym przypadkiem jest Zsa Zsa Gabor, która swoim ósmym mężem Felipe de Alba cieszyła się aż jeden dzień.

Ania Lambryczak / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Portal dla zdradzonych >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK