POLACY W UK

Prześwietleni podróżni

Polish Express
Polish Express logo

Prześwietleni podróżni

Skanery do prześwietlania ciał, druga kontrola bezpieczeństwa przed wejściem do samolotu, a nawet zakaz wstawania z miejsc na godzinę przed lądowaniem. Tak mają wyglądać nowe zabezpieczenia przed terrorystami. - To wszystko na nic - uważają eksperci od bezpieczeństwa.

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Terroryzm: Tortury nastoletniego więźnia >>

Skończyły się przelewki, obserwujemy spektakularną walkę z międzynarodowym terroryzmem. A dokładniej usiłowanie walki, bo jak pokazały wydarzenia z ostatnich dni, do ataku może dojść niemal w każdej chwili. Na nic zdały się dotychczasowe zabezpieczenia, rygorystyczne przepisy zabraniające zabierania na pokład napojów i kosmetyków, a nawet zdejmowanie do prześwietlenia butów i pasków.
Terrorysta, który próbował wysadzić w powietrze samolot lecący z Amsterdamu do Detroit ominął wszystkie zabezpieczenia bez większych problemów. Co więcej, eksperci od bezpieczeństwa przyznają, że nawet najnowsze skanery ciał nie byłyby w stanie zarejestrować ładunków wybuchowych, które Nigeryjczyk ukrył pod własną bielizną.

Liczy się intuicja
Jerzy Dziewulski, były szef grupy antyterrorystycznej na warszawskim lotnisku Okęcie nie ma złudzeń - takie zabezpieczenia nie poprawią poziomu bezpieczeństwa. Jak tłumaczy, największa odpowiedzialność spoczywa nie na politykach ani urzędnikach wysokiego szczebla, lecz ludziach pracujących w ochronie lotniska. To na nich ciąży presja dokładnego sprawdzenia każdego z pasażerów i bez świadomości, że teoretycznie każdy z nich może być potencjalnym zamachowcem, łatwo można popełnić błąd.
- W przeszłości mieliśmy kilka prób zamachów, choć nie informowaliśmy o nich opinii publicznej - wspomina Jerzy Dziewulski. - Za każdym razem do ich wykrycia przyczyniło się znakomite wyszkolenie naszych ludzi i niecodzienna intuicja - podkreśla.
Jednak nie wszystkie porty lotnicze mogą szczycić się tak dobrymi wynikami. Gdy nasza czytelniczka Krystyna leciała w czerwcu ubiegłego roku na lotnisko Stansted, przeniosła w torebce składany scyzoryk. O podejrzanej zawartości dowiedziała się dopiero kilka dni później, podczas zwiedzania pałacu w Windsorze. Ostre narzędzie wyciągnęła z jej torebki czuwająca nad bezpieczeństwem ochrona.
Jerzy Dziewulski, jeden z najlepszych w Europie ekspertów bezpieczeństwa portów lotniczych (zdobył najwyższe certyfikaty w Stanach Zjednoczonych i Izraelu) nie jest zdziwiony. Podkreśla, że działania służb lotniskowych na całym świecie od kilku lat skupiły się na wyszukiwaniu w bagażach podręcznych pasażerów opakowań zawierających kosmetyki i płyny. - Wszyscy są zajęci sprawdzaniem, czy dane opakowanie przypadkiem nie przekracza 100 mililitrów pojemności. A przecież wystarczy wnieść na pokład kilka mniejszych pojemników i można osiągnąć ten sam efekt - zastrzega.
Wtóruje mu Chris Yates z brytyjskiego instytutu lotnictwa. - Terroryści zawsze są kilka kroków naprzód i dzisiejsze systemy bezpieczeństwa nie stanowią dla nich już większego problemu. Większość materiałów używanych do produkcji bomb nie jest już wychwytywana przez typowe rentgeny - zaznacza Yates.
Tak było właśnie w przypadku Nigeryjczyka Umara Faruka, który przemycił na pokład kilka zupełnie niewykrywalnych przez skanery plastikowych substancji, dających w połączeniu efekt materiałów wybuchowych. Tylko przypadek sprawił, że mężczyzna nie potrafił ich prawidłowo połączyć i zamiast wysadzić samolot w powietrze, jedynie sam uległ poparzeniu.

Chuchanie na zimne
Ostatnie wydarzenia spowodowały, że eksperci od lotnictwa na nowo przeglądają procedury bezpieczeństwa i niebawem wprowadzą zasadnicze zmiany. Wśród nowych środków bezpieczeństwa wymienia się także wprowadzenie drugiej kontroli bezpieczeństwa tuż przed wejściem na pokład samolotu, a nawet zakaz wstawania z miejsc na godzinę przed lądowaniem. Sprawdziliśmy londyńskie lotniska, czy wprowadzono na nich podwyższony stan gotowości służb mundurowych. O ile w terminalu piątym Heathrow widać było uzbrojonych w maszynową broń policjantów, to wokół terenu lotniska mogliśmy robić, co nam się tylko podobało. Nikt nie zwrócił uwagi na nieprawidłowo zaparkowany przez nas samochód na wysepce przy wjeździe na parking - kilkadziesiąt metrów od początku południowego pasa startowego. Przez pół godziny przez nikogo nie nękani robiliśmy zdjęcia lądującym samolotom.
Jednak w samych terminalach łatwo zaobserwować było niecodzienne poruszenie. Przy wejściach do kontroli bezpieczeństwa stały już w pełnej gotowości nowoczesne skanery ciała, pokazujące na monitorze obraz nagiego pasażera. Można na nim zaobserwować wszystkie intymne części ciała i choć pomysł wprowadzenia urządzeń do służby wzbudził na Wyspach skrajne kontrowersje, po ostatnich atakach rząd postanowił zainstalować je obligatoryjnie we wszystkich portach lotniczych na terenie kraju.
Wszystko wskazuje na to, że masowe wyposażanie innych europejskich lotnisk w skanery ciał szybko nie nastąpi. Głosy w obronie prywatności i intymności dotarły do Komisji Europejskiej, która w najbliższym czasie zbada, czy urządzenia nie naruszają praw człowieka.

Tomasz Ziemba / Fot. GETTY IMAGES

Polacy Online - Portal Polaków w UK >>

Terroryzm: Tortury nastoletniego więźnia >>

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK