PRACA I PIENIĄDZE

Prawo: No win, no fee

Polish Express
Polish Express logo

Prawo: No win, no fee

Wiele kancelarii prawniczych reklamuje się oferując usługi prawnicze w systemie „no win, no fee”. Na czym on polega i czy ma zastosowanie w prawie pracy?

W poprzednich numerach opisywaliśmy jedną z możliwych form finansowania usług prawniczych, jaką jest uzyskanie bezpłatnej pomocy w systemie Legal Aid. System ten, który z założenia miał być przeznaczony tylko dla najbiedniejszych finansował w okresie swojego „rozkwitu” prawie 80 proc. spraw w brytyjskich sądach, powodując ogromny rozrost profesji prawniczych i ogromne obciążenia dla budżetu.

Oczywiście tak rozdmuchany system nie mógł dalej funkcjonować i dlatego pojawiły się dyskusje nad tym jak go zreformować. Jedną z ważniejszych kwestii, która pojawiła się w tej dyskusji była sugestia, aby osoby, które w wyniku dofinansowanych działań prawnych uległy wzbogaceniu się (np. zdobyły nieruchomość, otrzymały odszkodowanie) przeznaczyły część tych pieniędzy na zwrot środków wydanych przez państwo na pomoc w ich sprawie.

Koncepcja ta jest w zasadzie podobna do popularnego w USA systemu no win, no fee, więc naturalnie zaczęto myśleć o wprowadzeniu podobnego systemu w Wielkiej Brytanii. Pomimo początkowych obaw, że system może przyczynić się do zaimportowania amerykańskiej kultury pozwów (claim culture), organizacje regulujące prace prawników takie jak Law Society dopuściły taką możliwość finansowania pozwów i w pewnych dziedzinach, takich jak na przykład odszkodowania powypadkowe, stała się ona bardzo popularną formą.

Jak działa taki system?

Określenie „no win, no fee” (bez wygranej nie ma honorarium dla prawnika), jest marketingowym uproszeniem dość złożonej umowy pomiędzy klientem a reprezentującą go kancelarią prawną, dlatego jeżeli już decydujemy się finansować naszą sprawę w ten sposób powinniśmy dobrze rozumieć zasady jej funkcjonowania.

Pierwszą bardzo istotną rzeczą, jaką musimy wziąć pod uwagę jest to, że skorzystanie z tego typu usług tak naprawdę chroni nas w przypadku przegranej sprawy, tylko i wyłącznie przed zapłaceniem samego wynagrodzenia dla prawnika. Niestety nie oznacza to, że nie poniesiemy żadnych kosztów. Na ogół jesteśmy zobowiązani pokryć koszta prawnika poniesione w związku z prowadzoną sprawą, np. wydatki na podróże, tłumaczenia, opinie biegłych itp., a co gorsze, musimy (i to może być znaczący wydatek) pokryć koszta obsługi prawnej strony, która wygrała.

Z tego powodu częstym elementem takich umów jest obowiązkowe ubezpieczenie, mające służyć pokryciu ewentualnych kosztów. Ubezpieczenie jest jednak dodatkowym wydatkiem, który musimy brać pod uwagę, zwłaszcza, jeżeli nasza sytuacja finansowa (np. na skutek utraty zdrowia) jest nie najlepsza.

Pocieszające jednak jest to, że sam fakt, że kancelaria gotowa jest zająć się naszą sprawą sugeruje, że sprawa ma dobre rokowania. Reprezentujący nas prawnik musi dokonać tak zwanego risk assesment i określić prawdopodobieństwo wygrania sprawy. Jest to oczywiste, że taki system promuje skuteczność prawników, ponieważ ich wynagrodzenie zależy bezpośrednio od tego, czy wygrają sprawę czy nie. W przypadku, gdy klient płaci z własnej kieszeni, jedyną stratą w przypadku przegranej jest utrata renomy.

Co dzieje się w przypadku wygranej? W typowych umowach typu „no win, no fee”, tak zwanych conditional fee arrangements, stosowanych np. w dochodzeniu roszczeń powypadkowych (takie usługi często reklamowane są w polskojęzycznej prasie w Wielkiej Brytanii), jeżeli dochodzi do wygrania procesu kancelaria prawna może odzyskać swoje wynagrodzenie. Jest one płacone częściowo lub w całości przez stronę, którą pozwaliśmy, na mocy postanowienia sądu. Jeżeli płacone jest tylko częściowo, różnicę musimy pokryć sami a jednocześnie zapłacić musimy tak zwany uplift, czyli premię mającą zrekompensować poniesione przez kancelarię ryzyko. Środki na zapłacenie uplitftu mogą pochodzić z pieniędzy otrzymanych w ramach odszkodowania.
Biorąc pod uwagę ten mechanizm, w sprawach, które wydają się być pewne, jeżeli mamy własne środki, może nam opłacać się bardziej samemu sfinansować prawnika.
Koszty będziemy mogli odzyskać od drugiej strony a unikniemy płacenia upliftu.

Jak te zasady mają się do spraw z zakresu prawa pracy? Otóż istnieje tutaj znacząca różnica w stosunku do np. spraw o odszkodowania wypadkowe. Co do zasady trybunały pracy nie zasądzają zapłaty kosztów drugiej stronie w przypadku przegranej. Zatem jeżeli wygramy, to pieniądze na koszta prawnika muszą praktycznie w całości pochodzić z pieniędzy otrzymanych w ramach odszkodowania.
Aby nie doszło do sytuacji, w jakiej koszta przekroczą wartość otrzymanych pieniędzy przyjęte jest, że kancelaria w umowie określa maksymalny procent wygranej, jaki może otrzymać na ich poczet. To prawnik musi się martwić, aby koszta nie były za duże. Dlatego też kancelarie prawne są dużo mniej chętne przyjmować model „no win, no fee” w sprawach z zakresu prawa pracy.
Takiego typu rozwiązania nazywa się contingency fee arragements .

Masz pytania z prawa pracy zadaj je na portalu
www.prawopracy.co.uk

Paweł Grochola

Niesłusznie zwolniony z pracy? Staraj się o odszkodowanie >>

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK