POLACY W UK

Postanowione, niewykonane

Polish Express
Polish Express logo

Postanowione, niewykonane

Dochodzę ostanio do wniosku, że to chyba nie przypadek, iż grudniowe święta tak blisko sąsiadują w kalendarzu z Nowym Rokiem. Bo czym byłyby święta bez świątecznych życzeń, zaś Nowy Rok bez noworocznych postanowień, często wynikających z owych życzeń?

Jako sztandarowy dowód tego powiązania przytoczę najbardziej chyba oklepaną świąteczną formułkę, tj. „zdrowych, wesołych i spokojnych świąt“. Nie wiem czy zauważasz, Drogi Czytelniku, pełnię jej mądrości, a szczególnie pierwszego jej członu – oto na chwilę przed przystąpieniem do 12-daniowego, trzydniowego maratonu, życzymy sobie „zdrowych świąt“. Jakież to piękne, a jakie zapobiegliwe, prawda? Przecież to istny cud jeść trzy dni non-stop i tego nie odpokutować! Tylko dziw trochę bierze, że ów maraton wciąż nazywamy Świętami „Bożego Narodzenia“, jakbyśmy nie mogli nazywać bardziej po imieniu, np. Świętami Bożego Się Nażrenia… Jak zwał tak zwał, jednak to właśnie z nich biorą się nasze noworoczne postanowienia, np.: „Od nowego roku zaczynam ćwiczyć!“, albo „W nowym roku rzucam słodycze!“. Nowy rok będzie miał jednak, skubany, tę wadę, że skończy się pod koniec grudnia, nie pod koniec stycznia. Na dodatek stwierdzimy, że dokładnie tę samą wadę miał rok poprzedni… Jednak wady wadami, lecz podstawową zaletą jest tu coś, co potwierdzają tysiące przedświątecznych reklam: czas świąt jest magiczny! I musi to być święta prawda, skoro – po jednym miesiącu wydawania kasy jak zaczarowani – nadejdzie czas jedenastu miesięcy „magii i czarowania“, by jakoś przeżyć resztę roku. No ale skoro na święta musiała być nowa, „magiczna“ plazma, to czemu na resztę roku nie miałyby być stare, przyziemne ziemniaki?
Wracając zaś do świątecznych życzeń, to nie ma co, ale jesteśmy w nich świetni – oczywiście, głównie w czyichś, np.: „Życzę Ci, żono, żebyś przestała się mnie czepiać“, albo „Życzyłem siostrze rzucenia Piotra, a ta nic!“. Niestety, trzeba tu uważać, gdyż życzenia, którymi obrzucamy najbliższych, często wracają lotem bumerangu, bo skoro życzyliśmy siostrze rzucenia Piotra, to równie dobrze nam mogą życzyć rzucenia Beaty. Wtedy też może wyjść, że nasze własne życie pozostawia wiele do życzenia. No, a gdy do tego wszystkiego jest się emigrantem, do standardowego zestawu życzeń dojdzie coś w stylu: „W tym roku NA PEWNO wrócę już do kraju, mam takie gorące życzenie, jeszcze tylko zarobię na kafelki, niech tylko złapię więcej zleceń, o matko, nie choruj, postawię domek na działce, chcesz, tak, w tym roku będę dzwonił częściej, tylko nie choruj, cholera, znów nawaliła. Beata? Co Beata, nie, ekipa nawaliła, może zdążą, może nie, trzeba robić, o matko, nie da rady, w tym roku chyba nie – co robić…?“.
A czas płynie w styczniu tak samo jak w grudniu i szczerze go wali, że czekamy w nieskończoność na kolejną okrągłą datę, jakby okrągłe numerki miały sprzyjać podejmowaniu jakichś decyzji, w dodatku decyzji mądrych. Dlatego czasami aż łapie przerażenie na myśl o tym, że latamy na Księżyc, że gadamy do kawałka plastiku, a słychać nas na drugim końcu świata, i że sprawiamy, iż drapacze chmur rzeczywiście tych chmur sięgają i w ogóle trzymają się kupy, za to my nie możemy już sprawić, by kupy trzymały się nasze własne słowa i czyny.
 

Jacek Wąsowicz

Redakcja Polish ExpressRedakcja Polish ExpressFacebookTwitterYoutube

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK