wiadomości

Polski rzecznik policji

Polish Express
Polish Express logo

Polski rzecznik policji

Policja londyńskiej dzielnicy Ealing ma nowego rzecznika. Został nim Polak, Piotr Głogowski.

Policja: Pies w butach >>

Ealing: Policja nikotynowa >>

Urodził się w 1974 roku koło Łodzi. Z wykształcenia jest technikiem budowlanym. Na Wyspach przebywa, z niewielkimi przerwami, od 10 lat. Swój stan cywilny deklaruje jako „jeszcze jestem do wzięcia!”

Jak wyglądały pana początki na Wyspach?

- Imałem się różnych zajęć - hotel, sklep, centrum sportowe, bank, sąd no i teraz policja. Wychodziłem z założenia, że każda praca może nas nauczyć czegoś ciekawego, co może się przydać w przyszłości. Różnie to bywało. Czasami obowiązki służbowe nie pozwalały na przyjemności po pracy, ale zawsze sobie powtarzałem, że to nie na całe życie.

Czy miał pan do tej pory coś wspólnego z policją lub innymi służbami?

- Nie, nigdy wcześniej nie pracowałem w policji. Przed podjęciem pracy tutaj pracowałem w sądzie Royal Courts of Justice, w sekcji bankructwa.

Na czym polega rola Liason Press Officera w policji, bo tak nazywa się pana nowe stanowisko?

- Na kontaktach z lokalnymi mediami. Propaguję dobrą pracę policji, wykrywanie przestępstw, informuję lokalną społeczność o wszelkich inicjatywach policyjnych w rejonie Ealing. Współpracuję z naszymi partnerami, jak Ealing Council, London Fire Brigade, London Ambulance Service w sprawach wspólnie podejmowanych inicjatyw etc. Redaguję też sekcję na naszej stronie internetowej.

 

Press Officer musi bardzo biegle władać językiem angielskim - skąd u pana taka zdolność?

- Myślę, że to zasługa szkół, do których chodziłem. Trafiłem na dobrych i niekonwencjonalnych nauczycieli, którzy potrafili przenieść to, co w książce, do naszych głów. Nietypowe zajęcia w parku albo spotkania po szkole na meczu też dostarczyły wyrażeń, o których nie mogłem się dowiedzieć w szkole. W każdej z moich poprzednich prac musiałem posługiwać się angielskim. Na początku nie było to łatwe, ale teraz wiem, że to zaprocentowało. Odpowiednie doświadczenia wyniesione z pracy jako urzędnik też nie poszły na marne. Praca w sądzie to setki papierków, petentów, koledzy z różnych działów, sędziowie, adwokaci, urywające się telefony - zawsze człowiek mógł się czegoś nauczyć. Zresztą wychodzę z założenia, że cały czas się uczę.

Czy to przypadek, że Polak objął tę funkcję akurat w dzielnicy Ealing, która uważana jest za tradycyjne skupisko Polonii w Londynie? Jaką rolę odegra to w kontaktach policji z polską społecznością?

- Jeśli chodzi o moją pracę to muszę traktować każdą społeczność tak samo. A nie jest tajemnicą, że język obcy zawsze się przydaje… Na pewno jednym z moich zadań, o którym moje szefostwo myślało powołując mnie na to stanowisko, jest nawiązanie większego kontaktu z naszymi rodakami w Londynie. Liczę na współpracę z gazetą „Polish Express”. Policja podejmuje szereg działań, które są otwarte dla wszystkich, niezależnie od miejsca urodzenia, a „Polish Express” może przyczynić się do propagowania tej postawy wśród Polaków.

Czy są jakieś sprawy charakterystyczne dla innych społeczności?

- Wiadomo, każda społeczność może inaczej podchodzić do tego samego tematu. Składa się na to język, kultura, obyczaje itp. Tak więc w naszych działaniach nie możemy być szablonowi. Dlatego traktujemy każdą grupę społeczną oddzielnie, nie zapominając jednak, że w świetle prawa wszyscy jesteśmy równi.

Jak to jest z zaufaniem Polaków do brytyjskiej policji. Podobno nieufność przywieziona została z kraju. Jak to zmienić?

- My, jako policja wiemy, że ludzie mogą mieć różny stosunek do służb mundurowych. Dlatego, aby przełamać te bariery organizujemy różne imprezy skierowane to lokalnych społeczności. Daje to obu stronom możliwość poznania się i podjęcia dialogu.

Jaki był pana stosunek do policji w Polsce?

- Wydaje mi się, że skoro już żyjemy w społeczności, w której ktoś potrudził się, żeby ustanowić jakieś prawo, naturalną koleją rzeczy jest powołanie kogoś, kto by tego prawa strzegł. W przeciwnym przypadku nie miałoby to sensu.

Czy z dzisiejszej perspektywy i z dzisiejszą wiedzą mógłby pan polskiej policji wytknąć jakieś błędy w dziedzinie PR, doradzić coś na przyszłość?

- Moja praca nie polega na wytykaniu komuś błędów. Dobrym pomysłem są międzynarodowe warsztaty. Takie, jak tutaj w Londynie, odbyły się one również w Irlandii, o ile dobrze pamiętam. Taka międzynarodowa współpraca zawsze pozwala na wymianę poglądów i nauczenie się czegoś od siebie.

Czy funkcjonowanie policji, a zwłaszcza działu komunikacyjnego, różni się czymś lub powinno różnić w warunkach polskich i multikulturowego Londynu?

- Na pewno w multikulturowym mieście, takim jak Londyn, poprzeczka zawieszona jest trochę wyżej. Różne nacje obchodzą różne święta, mają różną kulturę i obyczaje. Daje to nam fantastyczną okazję do poznania danej społeczności i nauczenia się czegoś nowego.

Czy policja z Ealing współpracuje z polską policją?

- Tak, i mamy nadzieję na kontynuację tej współpracy. Na przykład w ubiegłym roku Ealing gościł grupę polskich policjantów. Dało to wszystkim dobrą okazję do lepszego poznania się i podzielenia zebranymi uwagami.

Jaromir Rutkowski

Policja: Pies w butach >>

Ealing: Policja nikotynowa >>

 

Chcesz się z nami podzielić czymś, co dzieje się blisko Ciebie? Wyślij nam zdjęcie, film lub informację na: [email protected]

Chcesz na bieżąco czytać o wydarzeniach w UK? Pobierz aplikację Polish Express News na Androida i iOS.
Materiał chroniony prawem autorskim. Kopiowanie i publikowanie wyłącznie za zgodą wydawcy.


Ta strona używa plików cookie. Kontynuując przeglądanie witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie przez nasz serwis. Dodatkowo kiedy odwiedzasz naszą stronę, wstępnie wybrane firmy mogą odczytywać i korzystać z określonych informacji zapisanych na Twoim urządzeniu, aby wyświetlać odpowiednie reklamy bądź spersonalizowane treści. Dowiedz się więcej.OK